• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn Klinika magicznych chorób i urazów v
1 2 Dalej »
[20/10/1972] Krematorium

[20/10/1972] Krematorium
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#11
12.10.2026, 10:54  ✶  

Atreus z pewnym zafascynowaniem przyglądał się Diotimie Lupin, bo ta wydawała się nie przejawiać przesadnie wielu emocji. Czy w ogóle jakieś przejawiała? Oto było właściwe pytanie, bo biorąc pod uwagę ich interakcję, prawdziwe uniesienia wydawała się przeżywać kiedy mogła wypełnić w spokoju rubryczki formularzy dotyczących denatów. Jednocześnie, podczas całej tej wymiany zdań, która nie dotyczyła jego, uśmiechał się grzecznie, wodząc spojrzeniem od jednej, do drugiej kobiety. A potem padło magiczne słowo - głowa. Fascynujące to było, że pani Lupin z miejsca wiedziała o co w ogóle się rozchodzi, nawet jeśli drzwi do gabinetu otworzyła dopiero przed paroma chwilami. Nie był pewien jak tego dokonała, biorąc pod uwagę że on i Victoria wcale się nie obijali z pojawieniem w Krematorium, ale był pełen podziwu do jej umiejętności czytania dokumentacji. I zachowywania kamiennej twarzy wiedząc, że dosłownie to była sama głowa. Ciała brak.

Podążyli za kobietą do biura, a Atreus rozejrzał się po pomieszczeniu nieco leniwie. Nic nadzwyczajnego; biurko, zdjęcia rodziny, kominek. Świeżutka kawa. Papierowy samolocik złożył się za dotknięciem różdżki i poleciał, niosąc ze sobą notatkę, a Bulstrode zerknął na Victorię nieco znacząco, kiedy Lupinowa zajęła się woreczkiem na proszek Fiuu. Czaruj, mówiło jego spojrzenie, ale mimowolnie przypomniał sobie to jak Brenna próbowała kogoś czarować w jego ciele i mimowolnie wzdrygnął się, jakby przeszedł go dreszcz.

— Tak jak powiedziała auror Lestrange — śmiesznie mu się to mówiło, bo zwykle albo wołał ją po samym nazwisku, albo przekręcał specjalnie jej imię. — Goni nas nieco czas. Dlatego pojawiliśmy się tak wcześnie, a przez to kontakt z panią Moody był utrudniony. Człowiek pomyślałby, że minęło już tyle czasu od tragedii Spalonej Nocy, ale wciąż wszyscy mamy ręce pełne roboty i żonglujemy, niestety, grafikiem. Nasza szefowa też. Wiecznie zabiegana — westchnął smutno.

Czarodziejska legenda
Żyw czy martwy tu zagości,
będzie mąka z jego kości
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Średniowieczny olbrzym żyjący w zamczysku na szczycie łodygi zaczarowanej fasoli. Lubował się w przerabianiu kości swoich ofiar na mączkę, z której wypiekano dla niego chleb. Smakołyk popijał krwią angielskich mężczyzn. Właściciel wielu cennych artefaktów, między innymi kury znoszącej złote jajka czy magicznej harfy.

Bran Krwiopijca
#12
13.10.2026, 15:37  ✶  
— Rozumiem. Słusznie, że się państwo zjawiliście jak najprędzej — przytaknęła usłyszanym wytłumaczeniom Diotima. — Przepraszam na moment.
Wyszła z biura, lecz nie oddaliła się wcale nadto; gdyby się odwróciła, miałaby was cały czas w zasięgu wzroku. Pani Lupin otwarła jedne z drzwi do pomieszczeń służbowych i mogliście słyszeć krótką wymianę, w której prosi któregoś z pracowników krematorium, aby skoczył pożyczyć proszek Fiuu ze szpitala.
Rzeczywiście jej nieobecność trwała ledwie moment i zaraz wróciła. Nie mieliście czasu, aby się długo naradzać, a co najwyżej wymienić szeptem ze dwa zdania. Za jej plecami przemknął mężczyzna w roboczym kombinezonie; był to zapewne ów pracownik idący po proszek.
— Nie marnujmy państwa czasu. — Kobieta wzięła z biurka plik dokumentów i zaczęła przeglądać luźne strony spięte klipsem. — Niestety, skończył się nam proszek Fiuu. Kolega doniesie. W międzyczasie sprawdzimy, czy szczegóły nam się zgadzają i na pewno mówimy o tym samym.
Po namierzeniu odpowiedniego aktu Diotima wprawnym okiem przejrzała interesujące ją rubryki.
— Głowa z wczorajszego transportu. Data zgonu: dwudziesty siódmy kwietnia, to będzie to? — Spojrzała po was badawczo, poszukując potwierdzenia, po czym z powrotem spuściła wzrok na dokument. — Wygląda na to, że możemy po prostu podejść i zobaczyć. Zdarza się, że dostajemy od was ciała tak nabite klątwami, że trzeba sięgać po dodatkowe środki ochrony. Strach się zbliżać. — Był to pierwszy raz, gdy kobieta powiedziała coś, co mogło uchodzić za komentarz mający rozluźnić atmosferę. — Tutaj nie powinno być większych problemów. Mamy tylko ogólne oznaczenie o ryzyku dużej ekspozycji denata na czarną magię za życia. Czarnoksiężnik? Śmierciożerca? — zapytała zainteresowana źródłem adnotacji Diotima, lecz zaraz zreflektowała się surowo: — Proszę nie odpowiadać. Nie zamierzam wnikać w tajemnicę służbową.

Odkryj wiadomość pozafabularną
Czytając narrację Atreusa, odniosłam wrażenie, że mogło dojść do nieporozumienia. Sytuacja z wysłanej mu zaczepki wydarzyła się dnia poprzedzającego sesję (czyli Atreus musiał wiedzieć o transporcie 19 października), a postacie zjawiły się w krematorium następnego dnia z rana. W poście startowym została przesunięta na waszą prośbę wyłącznie pora pojawienia się postaci na miejscu; baza sytuacji została taka jak w oryginale. Wolę doprecyzować i upewnić się, że mamy tę samą wizję, bo narracja zabrzmiała, jakby transport przyjechał tu ledwie przed chwilą.
fireheart
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
aurorka, twórczyni eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, ciemnobrązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy. Bije od niej lodowate zimno, w dotyku jest jak bryła lodu.

Victoria Lestrange
#13
14.10.2026, 21:18  ✶  

Victoria nie zamierzała czarować. Doskonale zdawała sobie sprawę, że jeśli chodziło o magię słowa, to brakowało jej pewnego rodzaju uroku i zdolności do słodzenia i smarowania. Była osobą zdystansowaną, chłodną w obyciu i nazbyt konkretną, nie planowała się więc wygłupiać i udawać kogoś, kim nie była, bo to był krok do katastrofy. W tym wypadku nawet jej uroda nie była w stanie pomóc, a zwykle w ogóle się nie uciekała do takich zagrywek, uważając je za niskie (a przecież z początku, gdy trafiła do biura brygady, postrzegana była za taką laleczkę, która nie nadaje się do tej pracy, bo trzeba być w niej twardym, a nie ładnym). Choć… być może jej cicha, racjonalna osobowość również miała jakiś swój urok.

Lestrange zastanawiała się, o co tyle zachodu z kontaktem z Moody, skoro technicznie głowa należała teraz do szpitala, a pani Lupin robiła im zwyczajnie przysługę, pozwalając nań zerknąć przed zniszczeniem. Czy nie powinna kontaktować się więc z kimś w szpitalu, czy jest na to zgoda, a nie z Harper Moody? Obserwowała Diotimę przez moment, gdy ta rozmawiała z pracownikiem, a za chwilę rozejrzała się raz jeszcze po biurze kobiety. I na moment wpatrzyła w Atreusa. Czy będą mieć kłopoty, jeśli nastąpi kontakt z Harper?

– Fale. Do biura – wyszeptała cicho do Buldstrode'a, starając się ledwo ruszać ustami, mając nadzieję, że ten załapie jej sugestię, żeby ktoś sprawdził czy Moody jest u siebie i ją być może czymś zajął… a gdy tylko pani Lupin znalazła się tuż obok, kiwnęła do niej krótko głową. I sama wydobyła swój notatnik i ołówek z kieszeni.

– To – potwierdziła Victoria, wracając pamięcią do rozmowy sprzed tygodnia z Atreusem, kiedy w ogóle dowiedziała się o jakiejś głowie. Cholerny Stanley i cholerna sprawa związana z Beltane. I widmo bezgłowego faceta, które widział Atreus. – Czy klątwy nie przeszkadzają w zutylizowaniu szczątków? – zapytała, akurat autentycznie zainteresowana, bo od jakiegoś czasu w wolnym czasie studiowała księgi dotyczące klątwołamania. – Sądziłam, że klątwolamacze Ministerstwa najpierw przełamują ewentualne klątwy, nim przekażą ciało do spalenia. Ostatecznie to też stanowi niebezpieczeństwo… – no i była ciekawa, czy ogień był w stanie spopielić klątwy, czy nic po nich nie zostawało?

A potem jej myśli podążyły tropem, w którym zaczęła się zastanawiać, czy po śmierci jej ciało było w stanie spłonąć, czy może nadal było odporne?

Nieważne.

A potem i Victoria się uśmiechnęła, tym razem to ona zamierzała powiedzieć coś co miało „rozluźnić atmosferę”, a nie było to proste w jej wykonaniu, bo zwykle trzymała kamienną twarz przy opowiadaniu żartów.

– Śmierciożerca to specjalny przypadek czarnoksiężnika, co do zasady się od siebie nie różnią – odparła kobiecie, nie zdradzając w tym temacie nic, bo sama gówno wiedziała, ale to dawało pewną wskazówkę, co do tego, czym denat się zajmował. Duża ekspozycja na czarną magię faktycznie sugerowała czarnoksiężnika. Zresztą jak to, że zajmowało się tym biuro aurorów… tyle że nie do końca się zajmowało, bo nikt nic nie wiedział. Victoria zapamiętała też, że to chyba oznacza, że będą mogli… dokładniej obejrzeć sobie tę głowę. – Z czystej ciekawości, często trafiają się wam głowy bez reszty ciała? – zagaiła jeszcze, resztę pytań zostawiając sobie na moment zobaczenia zguby.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Atreus Bulstrode (1274), Bran Krwiopijca (1569), Victoria Lestrange (1859)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa