09.06.2026, 21:07 ✶
Nie mógł znaleźć w świecie kobiety doskonalszej od Mony Rowle. Nie dość, że była piękna i inteligentna, to jeszcze rozumiała jego nawiązania do Pieśni nad Pieśniami. Może dlatego, że kiedyś jej o tym opowiadał? Któregoś dnia, gdy w szkole załapał zajawkę na chrześcijańskie teksty i badał je z zainteresowaniem niegodnym czystokrwistego, wychowanego w rodzimej wierze chłopca?
Pocałunek wyciągnął powietrze z jego płuc, pozbawił mowy. Jedynym, co się liczyło, była kobieta, którą trzymał w ramionach. I chciał więcej. Więcej i więcej. Czekali w końcu dziesięć lat.
Cofnął się do krawędzi wanny, nie przerywając pocałunku. Przysiadł na krawędzi wanny, a jego palce powędrowały do protezy kobiety. Już wiedział, jak ją ściągnąć. Zajęło mu to krótką chwilę. A pocałunek wciąż trwał. Z każdą chwilą coraz głębszy, namiętniejszy. Icarus musiał go przerwać na chwilę, by odłożyć protezę na bok i zająć się koszulą Mony. Guzik po guziku odsłaniał jej biustonosz. Wreszcie koszula opadła na ziemię, odsłaniając jej ramiona.
– Jesteś… taka… – westchnął, po czym zjechał ustami na szyję kobiety. A jego dłonie błądziły. Po plecach, biodrach, brzuchu, piersiach. – Jesteś zjawiskowa.
Jego palce odnalazły pasek jej spodni. Złapał za szlufkę i przyciągnął Monę jeszcze bliżej.
– Chciałbym, żeby było ci dobrze – szepnął. – Mógłbym umyć ci włosy, zrobić masaż pleców. Zrobię cokolwiek chcesz. Mogę wejść z tobą do tej wanny i nadrobić z tobą wszystkie stracone lata. Wynagrodzić ci je.
Pocałunek wyciągnął powietrze z jego płuc, pozbawił mowy. Jedynym, co się liczyło, była kobieta, którą trzymał w ramionach. I chciał więcej. Więcej i więcej. Czekali w końcu dziesięć lat.
Cofnął się do krawędzi wanny, nie przerywając pocałunku. Przysiadł na krawędzi wanny, a jego palce powędrowały do protezy kobiety. Już wiedział, jak ją ściągnąć. Zajęło mu to krótką chwilę. A pocałunek wciąż trwał. Z każdą chwilą coraz głębszy, namiętniejszy. Icarus musiał go przerwać na chwilę, by odłożyć protezę na bok i zająć się koszulą Mony. Guzik po guziku odsłaniał jej biustonosz. Wreszcie koszula opadła na ziemię, odsłaniając jej ramiona.
– Jesteś… taka… – westchnął, po czym zjechał ustami na szyję kobiety. A jego dłonie błądziły. Po plecach, biodrach, brzuchu, piersiach. – Jesteś zjawiskowa.
Jego palce odnalazły pasek jej spodni. Złapał za szlufkę i przyciągnął Monę jeszcze bliżej.
– Chciałbym, żeby było ci dobrze – szepnął. – Mógłbym umyć ci włosy, zrobić masaż pleców. Zrobię cokolwiek chcesz. Mogę wejść z tobą do tej wanny i nadrobić z tobą wszystkie stracone lata. Wynagrodzić ci je.
Too close to the Sun
You warned me, Father
That if I flew too high
I would fall.
You warned me, Father
That if I flew too high
I would fall.