Secrets of London
jesień 1972, 29 września, edynburg - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Wyspy Brytyjskie (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=125)
+--- Dział: Szkocja (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=127)
+---- Dział: Edynburg (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=135)
+---- Wątek: jesień 1972, 29 września, edynburg (/showthread.php?tid=5731)

Strony: 1 2


RE: jesień 1972, 29 września, edynburg - Peregrinus Trelawney - 21.06.2026

Peregrinus od zawsze był człowiekiem na tyle przenikliwym, aby nie wierzyć ślepo w persony kreowane przez wszelkiej maści celebrytów, w tym również przez Dolohova. Był sceptykiem i wielce się tym szczycił, że odrzuca wrażenia powierzchowne na rzecz głębokiej analizy; że nie dowierza mirażom, które się rozsnuwa przed pospólstwem. Gdy więc przed laty zaczynali współpracę, patrzył z krytycyzmem na to, na jakiego człowieka kreował się Vakel. Był gotów zastać w Prawach Czasu kogokolwiek. Szukał wtedy człowieka z krwi i kości ze wszystkimi jego wadami.
I mimo całej tej przenikliwości przegapił wiele. Tak wiele, że trudno było słowami objąć rozmiary tego, co działo się codziennie pod samym jego nosem. Może gdyby wcześniej odważył się zbliżyć, wyczułby amortencję w oddechu Vasilija. Czy gdyby nie pani Dolohov, Trelawney wcześniej mógłby mieć całe to szczęście, które przepełniało go teraz, gdy tańczyli pod księżycem? Jak inaczej mogłyby wyglądać dla niego te lata, gdyby ich relacja miała szansę kwitnąć od początku? Dziś byliby w zupełnie innym miejscu. Nie byliby świeżymi kochankami, to nie byłby ich pierwszy taniec, lecz Peregrinus nie miał wątpliwości, że wcale nie ujęłoby to tej chwili magii.
— Najlepiej byłoby znaleźć dwie gwiazdy. Chciałbym, żebyś był obok. Zawsze, choć być może zadowolę się tym, że będzie to kilka miliardów lat — odpowiedział rozbawiony na zaczepkę Dolohova.
Brak muzyki nie przeszkadzał. Być może pomagał nawet, jako że szukali rytmu tylko w sobie nawzajem, wspomagani przeczuciem — i to tym raczej łączącym dwie dusze niż podsuwanym przez trzecie oko. Nie szkodziło, że obaj byli tancerzami przeciętnymi. To był romantyczny moment, z którym Peregrinus żegnał się niechętnie, gdy wraz z pojawieniem się ludzi, musieli odsunąć się od siebie. Czynił to z żalem i znów zaświtało w jego głowie poczucie niesprawiedliwości, lecz radość tej chwili była w pełni warta ukrywania się przed niepożądanymi oczyma.
Gdy nastolatkowie przechodzili za ich plecami, Peregrinus stał i uśmiechał się do tafli jeziora, w której odbijały się dwie rozmyte sylwetki wróżbitów oświetlone księżycowym blaskiem. Moment romansu rozwiał się, ale oni wciąż stali razem. Kiedy się zestarzeją, wciąż będą stali razem. Kiedy znikną, zostaną po nich pisma, wykłady i dyskretne osobiste notatki wciśnięte na dno zabezpieczonej zaklęciami szuflady, którą ktoś kiedyś otworzy i przeczyta w świetle dnia sekrety, które dziś dzielili z księżycową nocą.
— Jesteś legendą. Jeśli ktoś odkopie naszą relację, na pewno nie zostawi tego dla siebie. Twoja sława da nam drugie życie jako parze. — Znajdował w tej myśli komfort. Doczesna sława Vakela bywała utrapieniem, lecz gdy przyjdzie ich czas? Vakel mógł zabrać ich obu do nieśmiertelności. Nigdy wcześniej Trelawney nie rozważał, żeby jego mogło to spotkać. Nie był nikim, oczywiście. Miał duże szanse na to, że jego imię będzie wymienione w jakimś specjalistycznym podręczniku i kojarzyć go będą nawet po dziesiątkach lat eksperci dziedziny. Bycie znanym jako miłość życia Vakela Dolohova było jednak zupełnie innym wymiarem nieśmiertelności. — Cóż, przynajmniej na kilka głośnych nagłówków.

Koniec sesji