14.09.2026, 12:40 ✶
25.10.1972
kaplica
kaplica
Patrzyła na trzy skrzynie stojące w korytarzu. Każda z nich zawierała szczelnie zapakowane ikony świętych. Kilka z nich wyszło spod jej własnej ręki - namalowane na niewielkich, odpowiednio przygotowanych deseczkach, z zachowaniem tradycyjnej kompozycji i oszczędnej palety barw. Pozostałe stanowiły rezultat jej wcześniejszych poszukiwań. Największą część kolekcji stanowiły jednak ikony, o które poprosiła Lyssę. Kobieta rzeczywiście przyłożyła się do zadania. Kustoszka mogła je prezentować bez cienia wstydu. Kolekcja była spójna, starannie wykonana i różnorodna zarazem. Lyssa dostarczyła je tego dnia osobiście, dzięki czemu Astoria mogła jeszcze raz obejrzeć każdą sztukę przed zapakowaniem. Do kolekcji dołączyło jeszcze kilka ikon zdobytych od innych twórców. Każda z nich została owinięta materiałem, oddzielona od pozostałych miękkimi przekładkami i zabezpieczona tak, aby podczas transportu nie obijały się o siebie. Dopiero kiedy upewniła się, że nic nie przesunie się wewnątrz skrzyń, pozwoliła Deekowi zamknąć wieka. Skrzat domowy wziął się przy pracy natychmiast. Jego drobne palce pstryknęły, a po chwili pierwsza skrzynia została uniesiona.
Teoretycznie można było załatwić wszystko znacznie prościej. Galeria OdNowa była wyposażona w odpowiednie pomieszczenia, zabezpieczenia i miejsce, w którym bez trudu można byłoby przygotować całą kolekcję do poświęcenia. Byłoby szybciej. Wygodniej. Przede wszystkim nie musiałaby taszczyć ze sobą trzech skrzyń. Sebastian miał jednak inne życzenie. Kapłan chciał, aby ikony zostały przyniesione do kaplicy osobiście. Skoro więc sprawa dotyczyła bezpośrednio jej interesu, Astoria nie zamierzała przerzucać tego obowiązku na nikogo innego (pomagający skrzat się przecież nie liczył). Ostatecznie pozwoliła Deekowi zająć się całym transportem, a sama ruszyła obok niego, pilnując, by żadna z trzech skrzyń nie została obita.
Gdy znaleźli się na miejscu, skinęła głową, by Deek ostrożnie przeniósł pierwszą z nich przez próg kaplicy. Skrzat ostrożnie odstawił wszystkie trzy skrzynie na kamienną posadzkę, a następnie ustawił je obok siebie, z zachowaniem niewielkich odstępów, tak aby każda mogła zostać bez przeszkód otwarta.
Wnętrze kaplicy miało w sobie coś, co sprawiało, że nawet ona automatycznie wyciszała własne myśli. Poczekała cierpliwie, aż kapłan skończy swoje zajęcia i znajdzie dla niej czas. Kiedy w końcu zobaczyła, jak się zbliża, czarownica zwróciła się ku niemu z wyraźnie cieplejszym wyrazem twarzy.
- Miło cię widzieć, Sebastianie - powiedziała szczerze. - Dziękuję, że zgodziłeś się mi pomóc i poświęcić te ikony.
Chciała, by wszystko było dopracowane - od sposobu ułożenia świętych obrazków po sposób ich prezentacji. Skoro miały trafić na sprzedaż, nie zamierzała pozwolić, aby wyglądały jak przypadkowo wyłożone obrazy na targowym stole. Ikony miały nieść nadzieję w tym trudnym okresie.
- Mam je zostawić? Jeśli masz teraz trochę czasu, wolałabym poczekać tutaj i załatwić to od ręki - spojrzała na kapłana, w nadziei, że przeprowadzi ją przez cały ten proces.
learn the rules
then break some
then break some