• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn Whitecroft Street [25.10.1972] Holy guacamole (Astoria Avery, Sebastian Macmillan)

[25.10.1972] Holy guacamole (Astoria Avery, Sebastian Macmillan)
Dzieło sztuki
które chcesz polizać
wiek
24
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
kustoszka sztuki
Brunetka o jasnej cerze i zielonych oczach. Mierzy 166 cm wzrostu przy wadze 50 kg. Bardzo dba o swój wygląd. Poczucie estetyki rozwinięte na wysokim poziomie sprawia, że przywiązuje ogromną wagę do detali - od ubioru, przez makijaż, po dodatki. Ubraniami stara się przykryć swoją niedowagę. Jej arystokratyczna postawa, pełna powściągliwości i elegancji, dodaje jej szyku, co niektórzy odbierają jako dystans i wyniosłość.

Astoria Avery
#1
14.09.2026, 12:40  ✶  
25.10.1972
kaplica


Patrzyła na trzy skrzynie stojące w korytarzu. Każda z nich zawierała szczelnie zapakowane ikony świętych. Kilka z nich wyszło spod jej własnej ręki - namalowane na niewielkich, odpowiednio przygotowanych deseczkach, z zachowaniem tradycyjnej kompozycji i oszczędnej palety barw. Pozostałe stanowiły rezultat jej wcześniejszych poszukiwań. Największą część kolekcji stanowiły jednak ikony, o które poprosiła Lyssę. Kobieta rzeczywiście przyłożyła się do zadania. Kustoszka mogła je prezentować bez cienia wstydu. Kolekcja była spójna, starannie wykonana i różnorodna zarazem. Lyssa dostarczyła je tego dnia osobiście, dzięki czemu Astoria mogła jeszcze raz obejrzeć każdą sztukę przed zapakowaniem. Do kolekcji dołączyło jeszcze kilka ikon zdobytych od innych twórców. Każda z nich została owinięta materiałem, oddzielona od pozostałych miękkimi przekładkami i zabezpieczona tak, aby podczas transportu nie obijały się o siebie. Dopiero kiedy upewniła się, że nic nie przesunie się wewnątrz skrzyń, pozwoliła Deekowi zamknąć wieka. Skrzat domowy wziął się przy pracy natychmiast. Jego drobne palce pstryknęły, a po chwili pierwsza skrzynia została uniesiona.
Teoretycznie można było załatwić wszystko znacznie prościej. Galeria OdNowa była wyposażona w odpowiednie pomieszczenia, zabezpieczenia i miejsce, w którym bez trudu można byłoby przygotować całą kolekcję do poświęcenia. Byłoby szybciej. Wygodniej. Przede wszystkim nie musiałaby taszczyć ze sobą trzech skrzyń. Sebastian miał jednak inne życzenie. Kapłan chciał, aby ikony zostały przyniesione do kaplicy osobiście. Skoro więc sprawa dotyczyła bezpośrednio jej interesu, Astoria nie zamierzała przerzucać tego obowiązku na nikogo innego (pomagający skrzat się przecież nie liczył). Ostatecznie pozwoliła Deekowi zająć się całym transportem, a sama ruszyła obok niego, pilnując, by żadna z trzech skrzyń nie została obita.
Gdy znaleźli się na miejscu, skinęła głową, by Deek ostrożnie przeniósł pierwszą z nich przez próg kaplicy. Skrzat ostrożnie odstawił wszystkie trzy skrzynie na kamienną posadzkę, a następnie ustawił je obok siebie, z zachowaniem niewielkich odstępów, tak aby każda mogła zostać bez przeszkód otwarta.
Wnętrze kaplicy miało w sobie coś, co sprawiało, że nawet ona automatycznie wyciszała własne myśli. Poczekała cierpliwie, aż kapłan skończy swoje zajęcia i znajdzie dla niej czas. Kiedy w końcu zobaczyła, jak się zbliża, czarownica zwróciła się ku niemu z wyraźnie cieplejszym wyrazem twarzy.
- Miło cię widzieć, Sebastianie - powiedziała szczerze. - Dziękuję, że zgodziłeś się mi pomóc i poświęcić te ikony.
Chciała, by wszystko było dopracowane - od sposobu ułożenia świętych obrazków po sposób ich prezentacji. Skoro miały trafić na sprzedaż, nie zamierzała pozwolić, aby wyglądały jak przypadkowo wyłożone obrazy na targowym stole. Ikony miały nieść nadzieję w tym trudnym okresie.
- Mam je zostawić? Jeśli masz teraz trochę czasu, wolałabym poczekać tutaj i załatwić to od ręki - spojrzała na kapłana, w nadziei, że przeprowadzi ją przez cały ten proces.


learn the rules
then
break some
Pan Egzorcysta
here lies the abyss,
the well of all souls

wiek
34
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
kapłan kowenu | egzorcysta ministerstwa magii
ciemnobrązowe oczy; rozszczep tęczówki prawego oka (źrenica w kształcie dziurki od klucza); czarne włosy; przeciętny wzrost 173 cm; zimne dłonie; często ubrany cieplej niż sugeruje pogoda; okulary do czytania; srebrny łańcuszek z sygnetem na szyi (w oczku znajduje się zasuszony kwiat z rodzinnego ogrodu); niespieszny chód; cichy, nieco niewyraźny głos

Sebastian Macmillan
#2
17.09.2026, 22:19  ✶  
Macmillan od rana miał pełne ręce roboty. Z rozkazu Ministerstwa Magii jeszcze przed południem wylądował w Dolinie Godryka, gdzie w towarzystwie niezależnej egzorcystki wypędzał duchy spod granicy Kniei Godryka. Nie było to może najłatwiejsze zlecenie, biorąc pod uwagę tłumy bytów niematerialnych, które wylądowały w okolicy, ale na szczęście udało im się skończyć o czasie.

Wszystko, żeby tylko zdążyć na czas, skomentował bezgłośnie, przemykając w ciemnych szatach liturgicznych korytarzami kwatery głównej kowenu aż znalazł się przy wejściu do kaplicy. Skoro zobowiązał się do pomocy Astorii Avery, to zamierzał spełnić swoją obietnicę. Bądź co bądź, to miało być tylko kilka ikon. Dwie minuty roboty i po sprawie. Wziął kilka głębokich oddechów i pociągnął za klamkę.

— O matko przenajświętsza! A co to jest? — zawołał Sebastian w ramach powitania, gdy zobaczył trzy ogromne kufry ustawione jeden obok drugiego przy wejściu do kaplicy. Zatrzymał się w pół kroku i przysłonił dłońmi usta, spoglądając z udręczoną miną na pannę Avery. — Astorio… Moja droga… J-ja tak bardzo cię przepraszam! Gdybym wiedział, to bym cię aż tak nie kłopotał… Zakładałem, że to będzie co najwyżej kilka… naście sztuk.

A to mi wygląda na co najmniej kilkadziesiąt, dokończył w myślach, wodząc wzrokiem po potężnych skrzyniach. Potrzebował dłuższej chwili, aby oswoić się nieco z widokiem tych tobołów przed sobą i zdecydować się, podejść bliżej. Na Panią Księżyca, ale mu było wstyd!

— Nie sądziłem, że będzie tego tak dużo! Żałuję, że nie posłałem nikogo, żeby to od Ciebie odebrał. — Nie zaufałby byle dostawcom operującym na terenie Londynu, ale jego bracia w wierze na pewno wiedzieliby jak odpowiednio obejść się z tego typu towarem. — Nie przeciążyłaś się, mam nadzieję? Nie nadwyrężyłaś nadgarstka?

Wątpił, aby Astoria wniosła tu te skrzynie na własnych plecach, ale… Cholera, nawet jeśli je tylko wylewitowała z bagażnika karocy, to miały prawo boleć ją ręce od kierowania trajektorią lotu za pomocą różdżki. Sebastian zdusił w zarodku chęć dramatycznego przeżegnania się.

— Nie będziesz przeszkadzać. Załatwimy to od ręki — poinformował czarownicę, uchylając wieko jednej ze skrzyń. — Trochę tego jest, ale łaska Matki jest jak studnia bez dna. Napoi każdego spragnionego, a w tym przypadku pozwoli mi się z tym szybko uwinąć. Pewnie też masz jeszcze sporo roboty przed Samhain. Podobnie jak i my.

W tym samym czasie wyciągnął różdżkę i machnął nią kilka razy. Drzwiczki dwóch schowków przy ołtarzu uchyliły się; z jednej z nich wyleciała kamienna misa wraz z kropidło z witek brzozowych, a z drugiej srebrny dzban wypełniony mniej więcej do połowy jakimś płynem.

— Osobiście wybrałem poświęconą wodę — pochwalił się kapłan. — Prawie dekadę temu doglądałem jednej z kapliczek na obrzeżach miasta. Błogosławiłem ją w ostatnich tygodniach mojej posługi w tamtym miejscu. Pomyślałem, że się nada na tę specjalną okazję.
Dzieło sztuki
które chcesz polizać
wiek
24
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
kustoszka sztuki
Brunetka o jasnej cerze i zielonych oczach. Mierzy 166 cm wzrostu przy wadze 50 kg. Bardzo dba o swój wygląd. Poczucie estetyki rozwinięte na wysokim poziomie sprawia, że przywiązuje ogromną wagę do detali - od ubioru, przez makijaż, po dodatki. Ubraniami stara się przykryć swoją niedowagę. Jej arystokratyczna postawa, pełna powściągliwości i elegancji, dodaje jej szyku, co niektórzy odbierają jako dystans i wyniosłość.

Astoria Avery
#3
15.10.2026, 01:29  ✶  
Widok malującego się na twarzy Sebastiana przerażenia był na tyle nieoczekiwany, że Astoria przez krótką chwilę przyglądała mu się z nieukrywanym zdumieniem. Odruchowo powiodła spojrzeniem ku trzem skrzyniom, jak gdyby dopiero teraz miała sposobność ocenić ich rozmiary z perspektywy kogoś, kto nie uczestniczył w przygotowaniach. Istotnie, ustawione jedna obok drugiej, prezentowały się dość okazale, ale przecież nie było w tym nic nadzwyczajnego. Każda z ikon wymagała odpowiedniego zabezpieczenia, a ona nie zamierzała ryzykować uszkodzenia choćby jednej z nich tylko po to, aby zaoszczędzić nieco miejsca. W końcu nie od dziś wiadomo było, że transport dzieł sztuki stanowił przedsięwzięcie wymagające szczególnej staranności, nawet jeżeli w grę wchodziły przedmioty stosunkowo niewielkich rozmiarów.
Dopiero kiedy Sebastian zaczął ją przepraszać, zrozumiała przyczynę jego konsternacji. Najwyraźniej oboje wyobrażali sobie skalę przedsięwzięcia nieco inaczej.
- Oj, ależ nie masz za co przepraszać! - zapewniła pospiesznie, a kąciki jej ust uniosły się w łagodnym, nieco rozbawionym uśmiechu. - Dziękuję za twoją troskę, ale zapewniam cię, że nie sprawiło mi to aż takiego kłopotu. Mój skrzat zajął się transportem, a ja jedynie dopilnowałam, aby wszystko dotarło na miejsce w nienaruszonym stanie.
W końcu arystokratyczna panienka nie będzie się trudzić przenoszeniem ciężkich skrzyń, kiedy może użyć pomocy domowej. Tym samym nie przyszło jej do głowy, żeby przypisywać sobie jakichś zasług.
- Przyznam jednak, że być może powinnam była uprzedzić cię o ilości przygotowanych ikon. Nie przyszło mi do głowy, że spodziewasz się zaledwie kilku sztuk - kontynuowała. Stoisko z kilkoma samotnymi ikonami nie odpowiadało jej wyobrażeniu o odpowiednio przygotowanej ekspozycji. Potrzebowała różnorodności, a przede wszystkim dostatecznej liczby prac, by potencjalni nabywcy mieli spośród czego wybierać. - Nie mam, co prawda, wymiernych danych, żeby oszacować poziom potencjalnego zaangażowania, ale wolałam być przygotowana…
Nie było to zresztą szczególnie zaskakujące. Czarownica miała pewną skłonność do traktowania własnych przedsięwzięć z rozmachem, który dla innych mógł wydawać się przesadny. Jeżeli już decydowała się podjąć jakiegoś zadania, pragnęła doprowadzić je do końca w sposób możliwie najdoskonalszy. Przyglądała się, jak Sebastian uchyla wieko pierwszej skrzyni, po czym wyciąga różdżkę i przywołuje niezbędne przedmioty. Wychowana w poszanowaniu tradycji, doskonale rozumiała wagę ceremonii, nawet jeżeli nie wszystkie ich szczegóły były jej równie dobrze znane.
- Naprawdę? - zainteresowała się, kiedy wspomniał o pochodzeniu poświęconej wody. - Tym bardziej jestem ci wdzięczna, że zdecydowałeś się wykorzystać ją właśnie przy tej okazji. To niezwykle miłe z twojej strony.
Na moment przeniosła wzrok ku dzbanowi, zastanawiając się, jak wiele podobnych przedmiotów przechowywano w kaplicy i jaką historię mógłby opowiedzieć każdy z nich.
- Wiesz, zawsze uważałam, że przedmioty nabierają szczególnego znaczenia dzięki historii, którą ze sobą niosą - pozwoliła sobie na odrobinę zawodowej refleksji. - W przypadku dzieł sztuki jest to oczywiste, ale sądzę, że podobnie rzecz ma się z przedmiotami wykorzystywanymi podczas ceremonii. Świadomość, że ta woda pochodzi z miejsca, któremu poświęciłeś tyle uwagi, nadaje całemu przedsięwzięciu jeszcze bardziej podniosły charakter. - Uśmiechnęła się do niego z wdzięcznością, po czym odsunęła się nieco od skrzyni, aby zapewnić mu swobodny dostęp do jej zawartości.
- A co do przygotowań do Samhain, masz zupełną rację. Pracy jest więcej, niż początkowo zakładałam - przyznała. - To jednak nic, z czym nie potrafiłabym sobie poradzić.
Nie zamierzała się uskarżać, skoro sama wzięła na swoje barki tyle obowiązków.
- Powiedz mi tylko, czy powinnam w czymś ci pomóc? - zapytała, spoglądając na przygotowane naczynia. - Nie chciałabym przeszkadzać w obrzędzie, ale jeśli potrzebujesz, mogę wyjąć kony ze skrzyń albo odpowiednio je rozłożyć.


learn the rules
then
break some
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Astoria Avery (1000), Sebastian Macmillan (452)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa