• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka Lecznica Dusz [20/10/1972] Dokumentacja w Lecznicy Dusz

[20/10/1972] Dokumentacja w Lecznicy Dusz
Czarodziejska legenda
Żyw czy martwy tu zagości,
będzie mąka z jego kości
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Średniowieczny olbrzym żyjący w zamczysku na szczycie łodygi zaczarowanej fasoli. Lubował się w przerabianiu kości swoich ofiar na mączkę, z której wypiekano dla niego chleb. Smakołyk popijał krwią angielskich mężczyzn. Właściciel wielu cennych artefaktów, między innymi kury znoszącej złote jajka czy magicznej harfy.

Bran Krwiopijca
#1
12.09.2026, 23:01  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.09.2026, 16:58 przez Bran Krwiopijca.)  
Wasze pojawienie się w Lecznicy Dusz było oczekiwane. Przyjął was sam ordynator, Tezeus Lovegood, który musiał po uprzejmym, lecz krótkim powitaniu wracać do swoich obowiązków (przeglądanie dokumentacji może trochę zająć, a ordynator nie człowiek, który próżnuje). Pozostawił was pod opieką pani Lovegood (możecie tylko domyślać się pokrewieństwa lub powinowactwa, bo nie zostało wam przedstawione), pulchnej sanitariuszki w średnim wieku. Pani jest przesympatycznego usposobienia. Upewniła się, czy nie chcielibyście herbatniczka i kawy, w końcu tyle pracy przed panami.

Zaprowadziła was do wyznaczonego wam na dziś pomieszczenia w Lecznicy. To dość prosta salka, może dawny pokój socjalny albo do organizowania mniejszych spotkań. Macie do dyspozycji stół, parę krzeseł, podstawowe artykuły biurowe. Pokój jest dobrze oświetlony, wykładzina i kilka roślinek doniczkowych mają nadawać mu przytulności (to ważne w takim zakładzie!). Jest i to, co najważniejsze: sanitariusze wnieśli pękate pudła pełne dokumentów. Jest w nich wszystko: karta przyjęcia, wywiad, zewnętrzne konsultacje, wnioski, karta pacjenta, zaordynowane leki, wyniki badań, ewaluacje, dziennik terapii, listy z Ministerstwa i masa innej makulatury.

Gdy przerzucicie najważniejsze stronice, wychwycicie bez trudu, na jakiej podstawie przyjęto Ketteridge’a — psychoza ze schizofrenią. Falco mieni się przed lekarzami wielkim czarnoksiężnikiem, najbliższym współpracownikiem Lorda Voldemorta. Poprzyznawał się w trakcie swojej bytności w zakładzie do każdego chyba ataku Śmierciożerców, o jakim słyszeliście w ostatnich trzech latach i dopisał do nich zjawiskowe szczegóły, które zupełnie nie mają sensu, gdy porównać je z niepodważalnymi ustaleniami Ministerstwa. Jednym słowem: ściemnia, ale głęboko w to wierzy (rzekomo). Być może część wyznań jest prawdziwa, ale większość przechwałek Falco można włożyć między bajki. Terapeuci raportują ponadto, że Śmierciożerca ozdabia je wyjątkowo drastycznymi, obrazowymi opisami. Bywa agresywny wobec personelu.

Wdrożono standardowe dla jego jednostki chorobwej leczenie, które przynosi poprawę. Wybuchy manii są coraz rzadsze, terapeutom powoli udaje się go wyprowadzać z urojeń, z rzadka pojawiają się nowe.

Aby nie przeszkadzać w czynnościach, pani Lovegood zajęła pokój naprzeciwko, gdzie uzupełnia w międzyczasie własne dokumenty, lecz pozostaje przez całą wizytę do waszej dyspozycji.


zadanie od mistrza gry
Przejrzyjcie dokumenty i przedyskutujcie informacje, które w nich znaleźliście.

Ponadto każdy z was otrzymuje dwa rzuty na percepcję, aby sprawdzić, czy coś dziwnego w dokumentach nie rzuci wam się w oko. Jeśli będziecie mieli do zdobytych informacji dodatkowe pytania, możecie porozmawiać z panią Lovegood.

Wołajcie mnie po sukcesie (również słabym), gdy zdecydujecie się wejść w interakcję z NPC bądź będziecie potrzebowali jakiejś dodatkowej informacji. Wystarczy tag na Discordzie, chyba że wolicie ustalić inną drogę.

Juliánie, po zakończeniu wizyty Bones będzie oczekiwał twojego raportu na piśmie. Chyba że szanowny pan sędzia zaofiaruje się wyręczyć skromnego aurora i sam poinformuje Bonesa o wyniku wizyty.

Nadajcie sesji datę fabularną i mi ją zgłoście. Wstępnie jako gracze macie na domknięcie tego wątku czas do 15 listopada.
@Julián Bletchley @Robert Albert Crouch
lewak w Wizengamocie
cały mój kraj potrzebuje psychologa
wiek
36
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Sędzia Wizengamotu
Brunet o wzroście 180 cm. Ma błękitne oczy i zawadiacki uśmiech, który często nosi niczym maskę. Włosy często ma napomadowane, a pod szatami czarodzieja nosi eleganckie garnitury, albo od Rosierów, albo mugolskich projektantów, takich jak Westwood lub Dior, nie obnosząc się z tymi markami, lecz traktując to jako ukryty polityczny manifest.

Robert Albert Crouch
#2
02.10.2026, 09:17  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.10.2026, 09:17 przez Robert Albert Crouch.)  
Robert, jak wielu czarodziejów, za wizytami w Lecznicy Dusz co najmniej nie przepadał. Najlepiej, gdy odbywały się w celach służbowych. Załatwić dokumentację można było, jednocześnie przymykając oko na wszechobecne cierpienie. Gorzej, gdy bywał tu w sprawach osobistych. Pamiętał czas, gdy odwiedzał tu swojego przyjaciela, Lazarusa. Ba! Na początku września sam myślał, że będzie musiał skorzystać z usług tutejszych uzdrowicieli. Te wszystkie przypadki z duchami, wyrzutami sumienia… Teraz wydawało się to kompletnie nieistotne. Patrzcie, ile człowiekowi w życiu może dać cel.

Na szczęście tym razem Crouch miał do załatwienia kwestię zakrawającą o służbową. Trzeba było pomóc Juliánowi Bletchleyowi w zorientowaniu się w dokumentacji niejakiego Falco Ketteridge'a, Śmierciożercy schwytanego po ostatnim Beltane. Sprawa Robertowi śmierdziała na kilometr. Swego czasu zresztą nie był w nią zaangażowany. Szybkie utajenie, dopuszczenie do informacji bardzo niewielu osób, nawet w kręgach Wizengamotu… tak jakby to Ministerstwo chciało coś ukryć. Albo inaczej – jakby to jacyś konkretni ludzie w kręgach ministerialnych starali się to uczynić. Dopiero niedawno Robert dowiedział się o odciętej głowie. Pamiętał, że po usłyszeniu wyjca od Bonesa potrzebował chwili, by opanować mdłości. Nie mógł opowiedzieć o jego treści nikomu z departamentu, przez co następnej nocy śniła mu się odcięta głowa na aurorskim biurku.

Wylądował z Bletchleyem w jednym pokoiku, a przed nimi postawiono pudło z dokumentami. Robert przejrzał podstawowe akta osobowe.

– Psychoza ze schizofrenią. Obsesja na punkcie Voldemorta. Myślisz, że ten gość bierze takie jednostki i pogłębia ich choroby? Wiesz, manipuluje osobami już chorymi? A może oni nabawiają się schorzeń psychicznych przez samo branie udziału w jego chorym przedsięwzięciu? – W gruncie rzeczy pytanie było retoryczne. Robert nie oczekiwał, że Julián będzie znał odpowiedź. Robert chwycił za dziennik terapii prowadzonej przez głównego specjalistę zajmującego się Falco. – Powinniśmy przyjrzeć się temu, co Ketteridge miał do powiedzenia o wydarzeniach z Beltane. Przecież przez jego szaleństwo może przedzierać się jakaś prawda.

Percepcja (II) – przyglądam się dokumentom pod kątem tego, co Falco mówił o wydarzeniach w Beltane. + Zawód: sędzia Wizengamotu (umiem w papierologię).
Rzut N 1d100 - 100
Krytyczny sukces!


Vox populi
Królami świata rządzi dziś strach
Bo gubią się we własnych sidłach i grach
W walce o to, by wciąż zajmować sam szczyt
Budują mur, by ukryć ból swój i wstyd.

Czarodziejska legenda
Żyw czy martwy tu zagości,
będzie mąka z jego kości
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Średniowieczny olbrzym żyjący w zamczysku na szczycie łodygi zaczarowanej fasoli. Lubował się w przerabianiu kości swoich ofiar na mączkę, z której wypiekano dla niego chleb. Smakołyk popijał krwią angielskich mężczyzn. Właściciel wielu cennych artefaktów, między innymi kury znoszącej złote jajka czy magicznej harfy.

Bran Krwiopijca
#3
03.10.2026, 20:59  ✶  
Prawo przewiduje przywilej wizyty ze strony osoby najbliżej nawet dla pacjentów objętych najbardziej restrykcyjnym nadzorem. Jako swoją osobę najbliższą Falco wskazał ciocię, niejaką Lornę Ketteridge. Jeśli przed przyjściem tutaj zapoznaliście się z aktami sprawy lub interesowaliście się nią wcześniej, znacie to imię. Kobieta była kilka razy przesłuchiwana w Ministerstwie w związku z aresztowaniem jej bratanka. Jej zeznania nie dostarczyły żadnych przełomowych faktów. W niedługi czas po Spalonej Nocy kobieta wyjechała do rodziny w Stanach Zjednoczonych.

Według dokumentów Lorna odwiedziła Falco w Lecznicy w następujących dniach: 1 sierpnia, 8 sierpnia, 15 sierpnia, 22 sierpnia, 28 sierpnia, 5 września, 12 września. Później wizyty ustały, co pokrywa się z deklarowaną datą wyjazdu kobiety.

Dostrzegasz pewien wzór w dzienniku odwiedzin:
  • 1 sierpnia, 15 sierpnia, 28 sierpnia, 12 września — w tych dniach czas wizyt Lorny jest różny; waha się od 10 do 35 minut;
  • 8 sierpnia, 22 sierpnia, 5 września — w te dni Lorna i Falco spędzili w swoim towarzystwie pełną godzinę, czyli cały przysługujący im regulaminowo czas wizyty.
Wszystkie wizyty odbyły w godzinach popołudniowych.

O Beltane nie było w dokumentach niczego, czego Ministerstwo by już nie wiedziało. Falco — co nie było niczym niespodziewanym — odgrażał się wielokrotnie, że funkcjonariusze odpowiedzialni za jego aresztowanie pożałują swoich czynów. Nie powiedział nic o tym, w jaki sposób Śmierciożercy przygotowywali się do sabatu ani co było ich celem. Pytany o naśladowcę imieniem Dante, który towarzyszył mu tamtego dnia, zapewniał gorąco, że służby nigdy nie odnajdą tego człowieka.

Odkryj wiadomość pozafabularną
Niestety nie dla was w ogóle w planie żadnej informacji o fabule Beltane. To jest poza moim zakresem.
twój stary
I am not the man you knew
I know that you've been waiting
wiek
50
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
auror
181 cm, ciemne oczy i włosy z siwizną, wąsy

Julián Bletchley
#4
07.10.2026, 18:24  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.10.2026, 19:00 przez Bran Krwiopijca.)  
Ależ oczywiście, że poprosił panią Lovegood o herbatniczki i kawę. W innych okolicznościach papieros tkwiłby w kąciku jego ust, a pomiędzy jednym zdaniem a drugim znalazłoby się jeszcze miejsce na ciastka. Niestety, ledwie przekroczył próg lecznicy, zwrócono mu uwagę na ten drobny, lecz dla uzdrowicieli niezwykle istotny szczegół. Co jak co, ale uzdrowicieli Julian szanował! Tym bardziej że jego ukochana, mimo że sama nie parała się medycyną, pracowała w Świętym Mungu. Nasłuchał się o tym miejscu dostatecznie wiele.

Westchnął ciężko. Przed nimi rozpościerało się coś, co przy odrobinie dobrej woli można było nazwać dokumentacją. Aż przypomniały mu się teczki, które piętrzyły się jego biurku kiedyś w stosach tak wysokich, że ich szczyty znikały w cieniu lampy. Nie mógł niczego wyrzucać, więc już dawno pogodził się z losem i przerzucał kolejne teczki brygadzistom.

A tego dnia… przynajmniej miał kiciulę obok siebie. Proszę, proszę… pan sędzia. Ile to już wiosen? Ależ oni szybko dorastają!

Musieli jednak wrócić do początku. Julian ostrożnie sięgnął po kartę przyjęcia. Następnie odnalazł dokumentację związaną z wywiadem. Przekładał kolejne strony, coraz bardziej przekonany, że odpowiedź musiała znajdować się gdzieś tutaj. Być może nawet tuż pod jego nosem.
— Mugole nazywają to sekciarstwem — mruknął. Zerknął na piętrzące się przed nim akta. Nie interesowało go szczególnie, czy mężczyzna był szalony. Interesowało go, co robił ze swoim szaleństwem. — Jedno nie wyklucza drugiego. Człowiek może być chory i jednocześnie użyteczny dla kogoś, kto wie, jak tę chorobę wykorzystać, ale jeżeli Vol… — urwał. — No ten typ rzeczywiście dobiera ludzi podatnych na wpływy, to nie szukałbym u nich lojalności — dodał. Szukałby potrzeby. Potrzeby bycia kimś ważnym. Potrzeby przynależności. Strachu. Gniewu. Czegokolwiek, co można człowiekowi podsunąć w akcie dobroci. — Ten cały Dante. Ketteridge jest bardzo stanowczy, że go nie znajdziemy. To może być zwykła przechwałka, ale jeśli przez cały pobyt opowiada o rzeczach, które nie miały miejsca, a akurat w tej jednej kwestii zachowuje ostrożność…

!Strach przed imieniem

Rzut na percepcję, trzy kropki, czy znajdę coś w karcie i wywiadzie
Rzut Z 1d100 - 47
Sukces!


adnotacja moderatora
Poprawiłam tu rzut, bo rzuciłaś z Nędznego, a przecież masz Zadowalający! @Julián Bletchley


you've taken your rightful place
at the table of kings
Czarodziejska legenda
Przeciwności losu powodują, że jedni się załamują, a inni łamią rekordy.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Los musi się dopełnić, nie można go zmienić ani uniknąć, choćby prowadził w przepaść. Los objawia nam swoje życzenia, ale na swój sposób. Los to spełnione urojenie. Los staje się sprawą ludzką i określaną przez ludzi.

Pan Losu
#5
07.10.2026, 18:24  ✶  
Chociaż nie doznajesz żadnych omamów słuchowych, nie jesteś w stanie wydusić z siebie Jego imienia. Kogo? Sam-wiesz-kogo... T-tego, którego imienia nie wolno wymawiać... Tego, który zasiał w ludziach strach.
Czarodziejska legenda
Żyw czy martwy tu zagości,
będzie mąka z jego kości
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Średniowieczny olbrzym żyjący w zamczysku na szczycie łodygi zaczarowanej fasoli. Lubował się w przerabianiu kości swoich ofiar na mączkę, z której wypiekano dla niego chleb. Smakołyk popijał krwią angielskich mężczyzn. Właściciel wielu cennych artefaktów, między innymi kury znoszącej złote jajka czy magicznej harfy.

Bran Krwiopijca
#6
07.10.2026, 19:46  ✶  
9 sierpnia Ketteridge zaczął uskarżać się na ból zęba. Uzdrowiciele z Lecznicy Dusz nie widzieli z zewnątrz żadnych niepokojących zmian we wskazanym miejscu, lecz gdy po czasie nie ustały skargi pacjenta, wydano zgodę na zewnętrzną konsultację uzdrowicielską. Dotychczas Ketterigde leczył zęby u uzdrowicielki specjalizującej się w magidentystycznych przypadłościach, Frycji Dolohov. U tej właśnie medyczki zamówiono na koszt Ketteridge'a konsultację dentystyczną.
Wizyta odbyła się 11 sierpnia w pomieszczeniach zabiegowych Lecznicy Dusz w asyście pracownika Lecznicy. Dokumenty medyczne z tej wizyty nie są jednak uzupełnione.

Chwilę zajmuje ci odkrycie odpowiedzi na pytanie dlaczego, lecz w końcu w innej teczce odnajdujesz notatkę dotyczącą powiązanego incydentu z dnia 11 sierpnia. Podczas wizyty Ketteridge zaatakował towarzyszącego dentystyce pracownika Lecznicy. Ten w wyniku odniesionych obrażeń stracił przytomność. Personel porządkowy, który obezwładnił agresywnego pacjenta, zjawił się na czas i pani Dolohov nie ucierpiała w wyniku zajścia. Falco spędził trzy dni w izolatce.

@Julián Bletchley
lewak w Wizengamocie
cały mój kraj potrzebuje psychologa
wiek
36
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Sędzia Wizengamotu
Brunet o wzroście 180 cm. Ma błękitne oczy i zawadiacki uśmiech, który często nosi niczym maskę. Włosy często ma napomadowane, a pod szatami czarodzieja nosi eleganckie garnitury, albo od Rosierów, albo mugolskich projektantów, takich jak Westwood lub Dior, nie obnosząc się z tymi markami, lecz traktując to jako ukryty polityczny manifest.

Robert Albert Crouch
#7
11.10.2026, 16:57  ✶  
Być może wprawne oko pana sędziego nie odnalazło nic na temat Beltane, ale pojawił się nowy, ciekawy trop. Robert oczywiście wcześniej zapoznał się z aktami. Lorna Ketteridge, ciotka podejrzanego, udzieliła niezwykle oszczędne i poprawne zeznania. Co w takim razie skłoniło ją do wizyt u bratanka?

– Mugole znaleźli dobre słowo, by odwodzić ludzi od wstępowania do takich organizacji. Śmierciożercy to z pewnością sekta. Najgorzej, że tak naprawdę nie znamy tożsamości dużej części jej członków – westchnął, po czym zebrał odpowiednie papiery i przysunął w stronę Bletchleya. – Spójrz. Ciotka odwiedzała Falca co tydzień. Co dwa tygodnie, od pierwszego sierpnia licząc, wizyty trwały od dziesięciu do trzydziestu pięciu minut. Ale z kolei w tygodnie pomiędzy, czyli od ósmego, jej wizyty zajmowały godzinę. Nie wierzę, że tyle czasu zabierało im opowiadanie o wydarzeniach siedmiu ostatnich dni – wyjaśnił Robert, wodząc palcem po dzienniku i pokazując Juliánowi odpowiednie wpisy. – Będzie trzeba ją jeszcze raz przesłuchać. Wypytać o wizyty u Falca. Myślę, że nie powiedziała nam wszystkiego. Najlepiej by było zastosować eliksir prawdy, postaram się załatwić pozwolenie. Warto też wypytać panią Lovegood o to, jakie wrażenie sprawiała ta kobieta. Mogę się tym zająć.

Robert wiedział, że wiele kobiet miało słabość do jego uśmiechu. Nie winił ich za to. Choć też często wystarczyło po prostu być wobec innych ludzi miłym i otwartym. Wtedy można było osiągnąć więcej niż za pomocą jakiegokolwiek fortelu.

Mężczyzna ponownie przyjrzał się dokumentom. Tym razem szukał po prostu czegoś podejrzanego, wyróżniającego się na tle reszty.

Percepcja II
Rzut N 1d100 - 91
Sukces!


Vox populi
Królami świata rządzi dziś strach
Bo gubią się we własnych sidłach i grach
W walce o to, by wciąż zajmować sam szczyt
Budują mur, by ukryć ból swój i wstyd.

Czarodziejska legenda
Żyw czy martwy tu zagości,
będzie mąka z jego kości
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Średniowieczny olbrzym żyjący w zamczysku na szczycie łodygi zaczarowanej fasoli. Lubował się w przerabianiu kości swoich ofiar na mączkę, z której wypiekano dla niego chleb. Smakołyk popijał krwią angielskich mężczyzn. Właściciel wielu cennych artefaktów, między innymi kury znoszącej złote jajka czy magicznej harfy.

Bran Krwiopijca
#8
13.10.2026, 14:08  ✶  
Z dokumentacji wynika, że wieczorem 28 sierpnia Ketteridge doświadczył ostrej reakcji alergicznej. Po podaniu odpowiednich eliksirów trudności z oddychaniem minęły.
Wśród alergii tego pacjenta wymieniona jest jedynie psia sierść. Z notatek uzdrowicieli wynika, że najprawdopodobniej futro nieopatrznie wniosła na ubraniu odwiedzająca go tego dnia ciotka, lecz zauważają, że intensywność reakcji była nietypowa dla tak znikomej ekspozycji.

@Robert Albert Crouch
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bran Krwiopijca (911), Julián Bletchley (344), Pan Losu (29), Robert Albert Crouch (575)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa