Jakimś cudem udało im się opóźnić mieszkanie Prudence. Stało się tak po drugiej butelce wina, którą wypiły z Cressidą, kilku ckliwych myślach, którymi podzieliła się z nią Prue, oraz bardzo intensywnym wygłaskaniu kota, który nadal nie miał imienia. Najważniejsze - jej przyjaciółka faktycznie zdążyła się wysuszyć nim ponownie znalazła się na zewnątrz, więc misja zakończyła się sukcesem. Zanim wyszły z mieszkania Bletchley przy ulicy Horyzontalnej kobieta pokazała jej swoją kolekcję parasolek, co również nieco opóźniło ich wyjście. Prue miała sentyment do ich zbierania, nie były to jednak zwykłe parasolki, tylko najbardziej urocze z możliwych. Tak więc przemierzały teraz Aleję Horyzontalną każda ze swoją, wyjątkową parasolką, która miała chronić je od deszczu. Prudence wybrała tę z nietoperzymi uszami, Cressida - białą, która wyglądała jak duch z każdej malowanki dla dzieci.
Spacer do Dziupli zajął im dłużej niż powinien - wiatr wyjątkowo się nasilił, chociaż może niekoniecznie, te dwie butelki wina, które w siebie wlały powodowały, że chodniki wydawały się być szersze niż zazwyczaj. Dotarły jednak w końcu do baru, nieco spóźnione, ale chyba nikt nie powinien tego zauważyć.
Weszły do środka, Prue rozejrzała się po pomieszczeniu, była zdziwiona, że znajdowało się tu tak wiele osób. Najwyraźniej wiele osób zamierzało dyskutować o równych prawach czarodziejów, goblinów i charłaków, albo byli to po prostu normalni klienci, którzy postanowili spędzić w Dziupli ten deszczowy wieczór.
- Nie spodziewałam się takich tłumów. - Chciała powiedzieć to całkiem dyskretnie do ucha swojej przyjaciółki, nie do końca jednak jej się to udało - przez co kilka osób zwróciło na nie uwagę. Ups. - Jest wolny stolik! - Odparła również ze sporym entuzjazmem, bo nawet na to nie liczyła, postanowiła ruszyć w jego kierunku, żeby przypadkiem ktoś nie sprzątnął im ich go sprzed nosa. Była bardzo bliska celu, kiedy się o coś potknęła, to znaczy o kogoś potknęła - myślała, że to krzesło, a to jednak był goblin. - Przepraszam. - Nie czekała na jego reakcję, była bardzo zdeterminowana, aby dotrzeć do celu, ciągnęła przy tym Cressidę za rękę, żeby nie daj Merlinie nie zgubić jej w tym tłumie.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control