Kilka dni temu udało im się sprawdzić, czy dom nadawał się do zamieszkania. To miejsce miało swoją historię, w sumie w nim również rozpoczęła się poniekąd ich historia, więc wybór akurat tej rezydencji nie był przypadkowy. Zweryfikowali najważniejsze informacje, okazało się, że dało się go kupić, więc Geraldine właśnie siedziała na schodach ich nowego domu.
Little Hangleton nigdy nie było jej ulubionym miejscem na ziemi, ale okazała się być całkiem sentymentalna, więc zaakceptowała tę lokalizację. Dom w Whitby nadal był ich własnością, lecz miał zostać jedynie domkiem letniskowym, woleli znaleźć coś bliżej ludzi. Snowdonia znajdowała się zbyt daleko, no i jednak wolała nie mieszkać blisko swoich rodziców, mimo tego, że uwielbiała Walię z tego samego powodu nie wybrali też Doliny Godryka, w której znajdował się dom rodzinny Roise'a.
W Little Hangleton mogli więc zbudować swoje własne miejsce. Było tu sporo miejsca, dom był ogromny, tak samo jak sama okolica, która już należała do nich.
Lila plątała się gdzieś po rezydencji, psy siedziały z nią, wszystkie trzy, w tym jeden ciężarny, na dniach miały pojawić się szczeniaki. Tak właściwie to jeszcze nie podziękowała Fenwickowi za to, że stała się opiekunką kolejnego zwierzaka, musiała mu się za to odpowiednio odwdzięczyć.
Pogłaskała Pierdołę, Cukier biegał w kółko za swoim ogonem, a Znajda spała pod schodami. Naprawdę piękny widoczek im się tutaj malował.
Przymknęła oczy, wyciągnęła głowę nieco do góry, bo promienie słońca całkiem przyjemnie muskały jej twarz. Pomyślała sobie o tym, że w sumie nie spodziewała się, że tak będzie wyglądało jej życie, że w końcu znajdzie swoje miejsce na ziemi, przy osobie którą kochała. Uśmiechnęła się sama do siebie na myśl o swoim mężu.
!BINGO A1