Gdyby odczytał te myśli Aseny o niebezpieczeństwie relacji damsko-męskich, rzekłby jej z całą pewnością: Senka, nie bój żaby. Dobry chłopak, mimo że Rookwood. Woody nie mógł jej tego rzec, bo ani nie czytał jej w myślach, ani nie zamierzał rozdawać sekretów Juliena na darmo. Poleciła go jednakże Brenna, a do mało kogo miał tyle zaufania, ile go miał do tej Longbottomówny. A że mogły się romanse rejwachowe skończyć złamanym sercem…? Niechże się młodzież zaprawia, szuka, próbuje i randkuje.
Oprócz tych romansów, widział, jak Asena pochyla się nad Keyleth, jak się o nią troszczy, jak przystało na starszą siostrę. I serce rosło.
Tak, na własnym Rejwachu odchował tę bandę biesów, która teraz knuła przeciwko Dziurawemu Kotłowi.
— To mój szczwany lis — pochwalił dumnie Lewisa za błyskotliwą myśl, i byłby zatarł ręce, gdyby nie znajdowali się tuż pod nosem tych, których mieli na celowniku. — A to moja szczwana fretka. — Wskazał paluchem Keyleth. — Nikt nie ma lepszych predyspozycji, żeby się dostać do nich na kuchnię i spuścić bombę. Podejmiesz rękawicę?