• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn Docklands [21.10.1972, Knajpa w dokach] Tylko tyle i nic więcej

[21.10.1972, Knajpa w dokach] Tylko tyle i nic więcej
Czarodziej
Opowiem Ci historię
Jest daleki i zaczarowany świat
Kiedyś do niego znałam drogę
W dobrą pogodę i grad
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
Auror
Gdy na nią spojrzysz, możesz odnieść wrażenie, że byle podmuch wiatru jest zdolny ją przewrócić. Przy wzroście 169 cm, waży 59 kg. Dość filigranowa, szczupła sylwetka dodaje jej delikatności, podkreślonej tylko przez jasną cerę oraz delikatne piegi, którymi opsypana jest cała jej twarz, ramiona i dekolt. Szare oczy spoglądają na świat bystro, ale i całkiem wesoło. Jasnorude włosy najczęściej związuje dla własnej wygody w luźny warkocz bądź kucyk. Poza pracą uwielbia nosić eleganckie sukienki oraz spódnice.

Cassandra Cavendish
#1
14.02.2026, 18:49  ✶  
Od czasu do czasu lubiła tu zaglądać. Co prawda, nie pasowała do doków - wydawała się na to miejsce zbyt delikatna, zbyt nierealna - ale nie przeszkadzało jej to, a zdanie innych miała całkowicie gdzieś. Według tych samych osób nie pasowała także na aurora i to z tych samych powodów. Na szczęście, mogła stanowić sama o sobie, dzięki czemu siedziała obecnie w tej małej, ale bardzo przytulnej knajpce i tak samo, jak zawsze podziwiała malunki wzburzonych fal na ścianach. Podobał jej się ten efekt, przez który wydawało się, jakby siedziała na pokładzie statku i patrzyła na morze szalejące za burtą.

Przychodziła tutaj, bo jedzenie było pyszne i świeże. Ryby zawsze smakowały tak, jakby zostały przyrządzone w najwykwintniejszych restauracjach. Rumu nie próbowała, nie przepadała za tak mocnym alkoholem, ale wiele razy słyszała, że jest równie wymienity. I dzisiejszego popołudnia znalazła się tu wyłacznie dlatego, że w porze obiadowej poczuła chęć na smaczną rybę. Kto więc mógł jej zabronić spaceru nad Tamizę, a później ulokowania się przy stoliku pod ścianą?

Czekając na swój zamówiony posiłek, przyglądała się ścianom, a jej myśli mimowolnie uciekły w stronę Dægberhta. On sam przypominał jej właśnie morze - nigdy nie było wiadomo, na co się trafi. Wiedziała, że mężczyzna był całkowicie zmienny, raz z chęcią zagłębiający się w jej towarzystwo, a raz szukający wyłącznie samotności. A mimo to, w tym wszystkim, zawsze pozostawał sobą i nie dawał się ujarzmić w żaden sposób. Być może to ją właśnie tak fascynowało? A może zwyczajnie mężczyzna jej się podobał i dopisywanie do tego innych teorii było głupimi próbami usprawiedliwienia się? Nie umiała rozwikłać tego mętliku, który od pewnego czasu siedział jej w głowie.

Gdy dostała herbatę, objęła kubek dłońmi i zamyśliła się, wpatrzona w jego zawartość. Może powinna napisać? Zwyczajnie zapytać, jak się czuje i czy takie omdlenia jeszcze mu się zdarzyły? Chociaż było to jedno popołudnie w towarzystwie Flinta i herbaty, to zapamiętała je bardzo dobrze. Tylko jakoś... Minęło całkiem sporo czasu, głupio chyba było się tak nagle odzywać. A może nie? Herbata nie odpowiedziała w żaden sposób na jej myśli, ale pozwoliła na odrobinę spokoju, gdy tylko upiła łyk ciepłego napoju.

!BINGO C1
Czarodziejska legenda
Przeciwności losu powodują, że jedni się załamują, a inni łamią rekordy.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Los musi się dopełnić, nie można go zmienić ani uniknąć, choćby prowadził w przepaść. Los objawia nam swoje życzenia, ale na swój sposób. Los to spełnione urojenie. Los staje się sprawą ludzką i określaną przez ludzi.

Pan Losu
#2
14.02.2026, 18:49  ✶  
Walentynkowe Bingo
adres pola: C1
wariant: 1
typ: zdarzenie

Dostałeś w pracy dwa bilety – być może w ramach „uznania za wybitnie wypełnione raporty”, a może to klient użył go jako formy napiwku. Podejrzewałeś, że to próba pozbycia się nadmiaru wejściówek kiedy zorientowałeś się, że to bilet do mugolskiego kina! I to na jakiś wyciskacz łez...! Kolega zaoferował, że chętnie zamieni się na bilety do czarodziejskiego teatru... Masz ochotę zabrać gdzieś swoją drugą połówkę? Liczycie na wzruszenie, śmiech, czy na to, że światła zgasną na tyle długo, by spleść dłonie w półmroku?
oceanic feeling
I have always loved foolishly --
like oceans love the moon:
with a pull too strong to soothe,
with tides that bruise.
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
bezpieśny
zawód
wagabunda
Niesamowicie piękny człowiek. 179 centymetrów wzrostu; długie, lekko falujące się, brązowe włosy. Srebrzyca. Czasami jego oczy w świetle mogą wydawać się złote. Sporadycznie kilkudniowy zarost. Kilka blizn, które zdobył na morzu, większość zakryta runicznymi tatuażami zamkniętymi w kołach. Nie używa żadnych perfum – czuć od niego pot, morze, alkohol i las.

Dægberht Flint
#3
20.02.2026, 22:12  ✶  
Potrzeba było wielkiej charyzmy, aby przebić się przez szum i zgiełk portowych knajp, a ta należąca do rodziny Flint skupiała w sobie najweselszych, ale i najgłośniejszych ludzi po tej stronie Tamizy. Dægberht Flint, z całym wachlarzem wad i niepewności, jakie wnosił w życia innych, był również dokładnie tym człowiekiem, na widok którego szanty cichły, a muzyka zdawała się nagle grać w rytym jego kroków. Nie był ani właścicielem, ani dzieckiem właścicieli, ale wszedł tu jak do siebie i wszyscy wokół zachowywali się tak, jakby brak przywitania z młodym jegomościem miał być zniewagą gorszą niż wejście w kapciach do meczetu. On zaś, na wszelkie powitania i gwizdnięcia reagował dokładnie tak, jak powinien zachować się najważniejszy człowiek w okolicy - zagadując, uśmiechając się i słuchając tak dużej liczby zaczepek, że nim znalazł się przy barze i ciotka napełniła jego szklankę, minęło dobrych kilkanaście, może i z dwadześcia minut.

Przez cały ten czas, Flint błyszczał. Miał swój urok. Piękno, w którym chciało się zatopić duszę i zęby, chociaż to co robił i mówił czyniło go trzepoczącą na wietrze, czerwoną jak diabli flagą. Nie powinno to aż zanadto dziwić - kto normalny brałby się z taką powagą za poezję? Nikt. Tego typu artyści, szczególnie mężczyźni, zachowywali się w sposób sugerujący, że świat był zabawką w ich palcach.

Stał tam, wsparty o blat kontuaru i zagadywał kobietę polerującą kubki. Roześmiany, umaczał usta w czerwonym winie i opowiadał jakąś historię. Gestykulował przy tym rękoma, jakby opowiadał coś wyjątkowo porywającego, ale w rzeczywistości dzielił się niewyobrażalnie nudnym narzekaniem na proces naprawienia elementów dopiero co kupionej łodzi. Najwyraźniej nie dogadał się ze szkutnikiem.

Jak się z tego ciotce wyspowiadał, jego wzrok przesunął się po zgromadzonych w sali. Najwyraźniej, sądząc po posyłanych tu i ówdzie uśmiechach, stałych bywalcach Docklands. Kiedy pomiędzy znanymi twarzami dostrzegł burzę rudych włosów, uśmiech ten momentalnie pobladł, a później rozpalił się na nowo, w sposób niewidoczny wcześniej. W przeciwieństwie do niej, oporów nie miał. Zabrał to wino i ruszył w kierunku jej stolika, zgrabnie wymijając biodrami odsuwające się krzesło, które omal w niego nie przygrzmociło.

- Panna Cavendish~! - Rzucił śpiewnie, zbliżając się. - Może mógłbym się dosiąść?

Odurzonego chłopaczka już przed nią nie było. To był coraz sławniejszy wagabunda, w całej swojej ekstrawertycznej osobowości. Ewidentnie nią zainteresowany. Zapewne nie pierwszy i nie ostatni facet, który chciałby poszukać szczęścia w objęciach filigranowej Aurorki, a jednak ani trochę nie pozbawiony pewności siebie.

@Cassandra Cavendish


Matka nadała mi takie imię,
żeby poprawnie wymawiały je tylko drzewa i wiatr
Czarodziej
Opowiem Ci historię
Jest daleki i zaczarowany świat
Kiedyś do niego znałam drogę
W dobrą pogodę i grad
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
Auror
Gdy na nią spojrzysz, możesz odnieść wrażenie, że byle podmuch wiatru jest zdolny ją przewrócić. Przy wzroście 169 cm, waży 59 kg. Dość filigranowa, szczupła sylwetka dodaje jej delikatności, podkreślonej tylko przez jasną cerę oraz delikatne piegi, którymi opsypana jest cała jej twarz, ramiona i dekolt. Szare oczy spoglądają na świat bystro, ale i całkiem wesoło. Jasnorude włosy najczęściej związuje dla własnej wygody w luźny warkocz bądź kucyk. Poza pracą uwielbia nosić eleganckie sukienki oraz spódnice.

Cassandra Cavendish
#4
02.05.2026, 21:59  ✶  
Uderz w stół, a nożyce się odezwą... Pomyśl o kimś, a on nagle pojawia się przed Twoimi oczami. Tym razem, stało się to całkiem dosłownie. Nie dało się bowiem przeoczyć wejścia Flinta do knajpy, która wydawała się ożywić na sam widok mężczyzny. Właściwie, była chyba jedyną osobą, która nie podniosła ręki, nogi, głosu, kufla, szklanki bądź całej swojej sylwetki. Dlaczego? Bo wiedziała, że nie jest w stanie przekrzyczeć się przez innych - a i niekoniecznie chciała - a także dlatego, że zwyczajnie jej dość filigranowa osoba nieco ginęła w całym tym zamieszaniu. Wróciła więc do obserwacji fal na ścianach, ale jej wzrok co chwilę wracał do przesuwającego się powoli w stronę baru Flinta.

Tak, zdecydowanie dość ciężko było jej oderwać od niego wzrok. W tym miejscu mężczyzna zdawał się błyszczeć, jakby był w swoim żywiole. Zupełnie nie przypominał tego, którego znalazła na ulicy. I uświadomiła sobie, że gdyby nie poznała go wtedy, tam na bruku, to teraz - najprawdopodobniej - w ogóle by się nim nie zainteresowała. W pierwszym rzucie wydawał się zbyt głośny, zbyt przyciągający uwagę i zbyt cholernie przystojny. A do tego ten uśmiech... Ten cholerny uśmiech.

Gdy pojawił się zamówiony posiłek, mogła wreszcie spróbować skupić uwagę na czymś innym i bardzo starała się to zrobić. Z racji tego, że Flint znalazł swoje miejsce przy barze, było to już dość łatwe. A poza tym, faktycznie była dość głodna i chciała zaspokoić chociaż ten pierwszy głód. Zastanawiała się przy okazji, czy Flint w ogóle ją zauważy, a może sama powinna ruszyć cztery litery i już się tam przy nim znaleźć? Coś jej jednak mówiło, że to mogłoby wyglądać na desperację. Za to jej matka mówiła wyraźnie, że w tym wieku powinna stać się desperatką. Prychnęła cicho i pokręciła głową, uśmiechając się z ironią pod nosem - tak, zdecydowanie jej matka przykładem w tym względzie świecić zbytnio nie mogła.

Dylemat rozwiał się jednak bardzo szybko. W tym wypadku to właśnie Flint podszedł szybciej, tym razem samemu przejmując inicjatywę - wychodziło na to, że tym razem role z poprzedniego spotkania całkowicie się odwróciły. Uniosła głowę znad talerza, słysząc dość śpiewne zapytanie i uśmiechnęła się, a szare oczy rozbłysły wewnętrzną radością.
— Pan Flint, jak miło pana widzieć — powiedziała dość spokojnie, przynajmniej jak na jej obecny stan wewnętrzny. — Śmiało, proszę się nie krępować... — Wskazała na wolne krzesło przy swoim stoliku. — Mam tylko nadzieję, że reszta tutejszych bywalców nie oskarży mnie o zawłaszczenie dla siebie tak sławnej tu osoby. — Zażartowała, a jej uśmiech stał się nieco bardziej figlarny, co doskonale zgrywało się z bezczelnym błyskiem, który pojawił się w jej oczach.
oceanic feeling
I have always loved foolishly --
like oceans love the moon:
with a pull too strong to soothe,
with tides that bruise.
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
bezpieśny
zawód
wagabunda
Niesamowicie piękny człowiek. 179 centymetrów wzrostu; długie, lekko falujące się, brązowe włosy. Srebrzyca. Czasami jego oczy w świetle mogą wydawać się złote. Sporadycznie kilkudniowy zarost. Kilka blizn, które zdobył na morzu, większość zakryta runicznymi tatuażami zamkniętymi w kołach. Nie używa żadnych perfum – czuć od niego pot, morze, alkohol i las.

Dægberht Flint
#5
05.05.2026, 22:11  ✶  
Mężczyźni żyli krócej od kobiet i ginęli tragiczniej. Mimo istnienia na tym świecie koronerów i statystyków, Flint był niemalże pewny, że nikt nie rozumiał tego tak bardzo, jak ludzie zajmujący się sprawami dusz, a nie chwaląc się – on właśnie do takich należał. Z tego też powodu rozumiał dobrze co dokładnie pchało go między fale podczas sztormu, jak i dlaczego z takim uwielbieniem wpatrywał się w oczy kobiet pełnych żaru. To była bardzo męska rzecz utonąć na morzu. To była bardzo męska rzecz utonąć w spojrzeniu kobiety, jaką się mogło przyrównać w wierszu do huraganu. Cassandra mogła łatwo zauważyć, że bezczelność i figlarność popłacały, kiedy chciało się zdobyć uwagę kogoś, kto zdawał się owijać sobie tubylców wokół małego paluszka.

Dægberht zdawał się nie widzieć w tej sali nikogo i niczego poza nią. Jego twarz rozbłysła momentalnie, kiedy tylko zorientował się, że zainteresowanie jakie jej okazał, było obustronne.

– To bardzo krótki czas od poznania jak na chęć traktowania mnie jak swojej własności – powiedział, dosiadając się i uśmiechając w sposób, który obnażał krzywe zęby. – Obawia się panienka konkurencji? Niewątpliwie ciężko w Docklands o piękniejszy kwiat. – Przyćmienie uroku kogoś o tak wybitnej urodzie było ciężkie,  a może nawet niemożliwe – a jednak ten uśmiech przynajmniej na moment odciągał uwagę i kazał zastanowić się nad tym, że nawet najpiękniejsi na świecie ludzie nie mogli być idealni. On również miał swoje skazy. Przerwę pomiędzy jedynkami. Srebrne oczy będące znamionami choroby i zdradzające, iż gdzieś po jego ciele krążyło runo postępującej srebrzycy – świadectwa kazirodztwa jakiego dopuścili się jego przodkowie. No ale – wszystko to umykało, kiedy tylko mrugał, a woalka przepięknych rzęs odciągała uwagę od wszelkich niedoskonałości. – Rzucę to prosto z mostu... – Siedział naprzeciw niej, z łokciami opartymi o blat, pochylając się w przód. Rozpuszczone włosy oprawiały mu twarz w ramkę. – Miałem nadzieję pannę zobaczyć po tym jak spotkaliśmy się pierwszy raz. Niedawno po robocie dostałem w ramach podziękowania dwa bilety i prawdę mówiąc to właśnie panienki oblicze nie opuszczało moich myśli, kiedy się zastanawiałem nad tym, kogo mógłbym ze sobą zabrać.


Matka nadała mi takie imię,
żeby poprawnie wymawiały je tylko drzewa i wiatr
Czarodziej
Opowiem Ci historię
Jest daleki i zaczarowany świat
Kiedyś do niego znałam drogę
W dobrą pogodę i grad
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
Auror
Gdy na nią spojrzysz, możesz odnieść wrażenie, że byle podmuch wiatru jest zdolny ją przewrócić. Przy wzroście 169 cm, waży 59 kg. Dość filigranowa, szczupła sylwetka dodaje jej delikatności, podkreślonej tylko przez jasną cerę oraz delikatne piegi, którymi opsypana jest cała jej twarz, ramiona i dekolt. Szare oczy spoglądają na świat bystro, ale i całkiem wesoło. Jasnorude włosy najczęściej związuje dla własnej wygody w luźny warkocz bądź kucyk. Poza pracą uwielbia nosić eleganckie sukienki oraz spódnice.

Cassandra Cavendish
#6
29.06.2026, 19:19  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.06.2026, 19:20 przez Cassandra Cavendish.)  
— Nie da się zamknąć morza w butelce — odpowiedziała dość filozoficznie, ale musiała przyznać, że niespokojny duch Flinta bardzo jej się kojarzył z równie nieokiełznanymi i zmiennymi głębinami. — I tak, jestem pewna, że drugiego takiego kwiatu się tu nie znajdzie. Ba, jestem także dość pewna, że nasze wyspy dwóch Flintów mogłyby nie zdzierżyć. — Uśmiechnęła się bardzo ładnie i bardzo bezczelnie zarazem, odwracając kota ogonem. Odłożyła sztućce i oparła dłonie na stole, przyglądając się Flintowi. Wyłapywała drobne skazy na idealnym wizerunku, który przecież oglądała jeszcze przed chwilą, gdy wędrował wśród tutejszych bywalców. A potem mrugnął i wszystko to ponownie utonęło w uroku, jaki dookoła siebie roztaczał. Ona także, przez sekundę może nawet aż za bardzo, co groziło oblaniem się herbatą, po którą sięgała, a w którą nie trafiła dłonią. Trącony kubek zachwiał się i przez chwilę skupiła się na ratowaniu herbaty oraz siebie samej przed skąpaniem w herbacianym naparze.
— Przepraszam — mruknęła po prostu, dopiero po sekundzie orientując się, że Flint najwyraźniej coś zapowiedział. Podpowiedziała to pozycja, w jakiej obecnie siedział i nachylenie w jej kierunku. Momentalnie więc skupiła się całkowicie na mężczyźnie, zatapiając swoje spojrzenie w jego oczach - cholernie ładnych, jak musiała to przyznać po raz nie wiadomo który.
— Pochlebia mi pan — stwierdziła z uśmiechem, ale w jej tonie nie było żadnej sztucznej skromności. Zwyczajnie stwierdziła fakt, który nieco wprawiał ją w zadowolenie. Wszak, jak każda kobieta, była nieco łasa na pochlebstwa, zwłaszcza sprzedawane w tak naturalny i urokliwy sposób.
— Skoro jednak chce mnie pan gdzieś zabierać… Porywać wręcz, skoro nie zająknął się pan na temat miejsca, do którego mielibyśmy się z tymi biletami udać… Chyba, że mam sobie wywróżyć odpowiedź na tę zagadkę… — Uśmiechnęła się szerzej, a w jej oczach pojawiły się wesołe, nadal nieco bezczelne, błyski. — To może zacznijmy od przejścia na ty? Po prostu Cassandra. I proszę bardzo, jestem gotowa na zabranie, porwanie, czy też inną rozrywkę. — Wyciągnęła w jego stronę rękę, uważając już na wszystko, co stało na stole.
oceanic feeling
I have always loved foolishly --
like oceans love the moon:
with a pull too strong to soothe,
with tides that bruise.
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
bezpieśny
zawód
wagabunda
Niesamowicie piękny człowiek. 179 centymetrów wzrostu; długie, lekko falujące się, brązowe włosy. Srebrzyca. Czasami jego oczy w świetle mogą wydawać się złote. Sporadycznie kilkudniowy zarost. Kilka blizn, które zdobył na morzu, większość zakryta runicznymi tatuażami zamkniętymi w kołach. Nie używa żadnych perfum – czuć od niego pot, morze, alkohol i las.

Dægberht Flint
#7
11.07.2026, 19:29  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.09.2026, 10:42 przez Dægberht Flint.)  
– Nawet sztuką? – Jego uśmiech się pogłębił. – Widziałem, jak wielu próbowało i całkiem nieźle im to wychodziło.

Wyraźnie podobało mu się werbalne potwierdzenie tego, że był najpiękniejszym kwiatem w zasięgu jej spojrzenia i wyraz jego twarzy nie zmienił się nawet wtedy, kiedy zupełnym przypadkiem wymierzyła mu słowami policzek i dusza piekła go po nim jeszcze kilkanaście sekund.

Wyspy dzierżyły kiedyś dwóch Flintów. Było to tak intensywne, aby odbić na jego umyśle trwałe piętno – właściwie, to mimo upływu lat wciąż myślał o sobie jak o dwójce osób – bo Wulfwyn nigdy nie odnaleziono. Ani żywej, ani martwej. Nigdy tego rozdziału nie domknął. Mimo pochmurności z tego płynącej, nie dał się temu przytłoczyć – no bo przecież nie było w działaniu Cassandry celowości. Nie mogła, nie miała prawa wiedzieć o tym wszystkim co ciążyło mu na sercu odkąd młodsza siostra zniknęła w niewyjaśnionych okolicznościach. Gdyby wiedziała, pewnie nie pozwoliłaby sobie na tak swobodny żart. Coś w wyrazie twarzy Dægberhta zmiękło więc, na wspomnienie o siostrze, ale i od niewinności rozmowy niosącej w sobie pewien ciężar.

– Za co te przeprosiny? To bardzo dobrze, że trafiam słowami tam, gdzie chciałem.

W ogóle nie krył się w swoim flircie. Nie zamierzał jej w żaden sposób zwodzić, ani ubierać sytuacji w pokrętne metafory – trafiał nimi prosto do celu, świadom tego, że dziewczyna mogła nie chcieć w to brnąć. Jeśli by tak było – trudno, to przecież nie będzie pierwsze jego odrzucenie, ale przynajmniej oboje mogli być pewni, że znajdowali się na tej samej stronie.

Chwycił jej dłoń, ale nie zamknął jej w uścisku. Zamiast tego musnął wargami bladą skórę.

– Przedstawiałem się już, ale nie dodałem nic o tym, że mało kto zwraca się do mnie Dægberht. Przyjaciele mówią mi Flinty. A bilety… Cóż, to mogłaby być słaba niespodzianka, więc powiem z góry, że są to wejściówki do mugolskiego kina. Jeśli to nietrafiony pomysł, wciąż mogę wymienić je na wejściówki do The Globe. – To jest, do teatru Selwynów.

Dziewczyna ostatecznie wybrała ryzyko, a on dumnie poprowadził ją do sali kinowej pełnej młodych ludzi. Wtopili się w tłum tych kolorowych ptaków całkiem dobrze, bo się ciężko było wyróżnić w grupie tak kolorowej i żywej, jak to całe pokolenie pstrokatych kolorów.

@Cassandra Cavendish


Matka nadała mi takie imię,
żeby poprawnie wymawiały je tylko drzewa i wiatr
oceanic feeling
I have always loved foolishly --
like oceans love the moon:
with a pull too strong to soothe,
with tides that bruise.
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
bezpieśny
zawód
wagabunda
Niesamowicie piękny człowiek. 179 centymetrów wzrostu; długie, lekko falujące się, brązowe włosy. Srebrzyca. Czasami jego oczy w świetle mogą wydawać się złote. Sporadycznie kilkudniowy zarost. Kilka blizn, które zdobył na morzu, większość zakryta runicznymi tatuażami zamkniętymi w kołach. Nie używa żadnych perfum – czuć od niego pot, morze, alkohol i las.

Dægberht Flint
#8
19.09.2026, 10:40  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.09.2026, 11:47 przez Dægberht Flint.)  
Urocza dziewczyna, przyjemna rozmowa. Oszustwem byłoby udawać, że nie miało dla niego żadnego znaczenia to, jak urodziwą osobą była Cassandra, ale Daegberht czuł w tym przede wszystkim coś, co czyniło jej obecność powiewem świeżości i napełniało go przeczuciem, że cokolwiek miało się wydarzyć, to co zaiskrzyło pomiędzy nimi było – nawet jeśli przez kilka sekund – prawdziwsze niż cokolwiek, czego doświadczył w ostatnich miesiącach. Rzecz z marzeniami była niestety taka, że lubiły brać mężczyzn wtedy, kiedy się ludzie tego najmniej spodziewali. Jak sobie który wyśni panienkę i będzie o niej za dużo myślał, to zwieje mu jak motyl wydostający się spomiędzy palców, aby lecieć ku miejscu… no, lecieć tam, gdziekolwiek lubiły latać motyle. Tak też, nawet jeśli Flinty napisał to w swojej głowie inaczej, młoda Aurorka zniknęła z jego pola widzenia.

Pamiętał wyraźnie ich pierwsze spotkanie. A później ich pierwszą randkę, niby z przypadku, ale w rzeczywistości była misternie skrojonym przez niego planem. Następnie – kilka innych spotkań. Ba! Przez czysty przypadek mieli nawet zamieszkać razem i ciężko mu było nie uznać tego za przeznaczenie, jednakże jeśli coś zapisano im w gwiazdach, to rozłąkę. Im bliżej Samhain, tym bardziej ich relacja się rozmywała. Coraz więcej odmów, coraz więcej momentów ciszy. I tak oto książę biorący każdego na dystans, sam został na ten dystans wzięty. Do tego cóż to za piękna była klamra, że ze wszystkich powodów na świecie, ważniejszą od niego okazała się być praca.

Pogodził się więc wstępnie z porażką, zapisał jeno w sercu taką scenę:

Jak siedzieli razem w tym mugolskim kinie, nie wiedząc, co mówić i myśleć. Bo niby oboje czuli się na tę tematykę otwarci i chcieli chłonąć tej obcej kultury, a i on znał o wiele więcej słów, niż czarodziejowi czystej krwi wypadało przyznać (o ile nie chciał zarobić guza), ale w rzeczywistości mugolstwo było im odległe. Śmiali się oboje, nawet nie wiedząc do końca z czego, aż wreszcie odwrócili się do siebie i stwierdzili, że było to z ich strony nieco bezczelne. No i było! Nie mogli, nie mieli prawa pewnych zawiłości fabularnych wyłapać. Scena była pełna patosu. Wszyscy wokół w skupieniu i ciszy przyglądali się grze aktorskiej. A oni – powstrzymywali chichot! Bo jakoś tak, w dobrym towarzystwie, to i w takim miejscu na sercu i duszy lżej.

Być może niektóre rzeczy nie musiały trwać wiecznie, aby odbić swój ślad na życiu w sposób, który warto zapamiętać.

Koniec sesji


Matka nadała mi takie imię,
żeby poprawnie wymawiały je tylko drzewa i wiatr
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cassandra Cavendish (1116), Dægberht Flint (1507), Pan Losu (89)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa