• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Poza Wyspami v
1 2 Dalej »
[Jesień 72 13.10 Lamezia Terme | wyjazd Cutty Sark] LimonCello

[Jesień 72 13.10 Lamezia Terme | wyjazd Cutty Sark] LimonCello
paperboy
You've got so much to do
And only so many hours in a day
wiek
20
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Fotograf
1,85 m wzrostu, włosy [s]wcale nietlenione[/s] jasne, kręcone, zawsze w lekkim chaosie; błękitne oczy. Ubrany zazwyczaj w koszulę i dżinsy, często nosi krawat, skórzaną kurtkę i aparat fotograficzny zawieszony na pasku na szyi.

Henry Lockhart
#41
12.06.2026, 12:13  ✶  
A co jeśli to nie Seo-Yeon? – zadał sobie w głowie pytanie, w sumie całkiem zasadne. Znaczyłoby, że w tej historii byłyby aż cztery osoby obłożone klątwą maledictusa. Nie było to zupełnie wykluczone, ale mało prawdopodobne. Obecnie miał jednak nadzieję, że widok potwora nie sprawi, że Atsa i Nala zmienią się w bestie. Byłoby to bardzo, ale to bardzo niefortunne.

Poszli w stronę łaźni, ale przed drzwiami Henry zatrzymał grupę.

– Ostrzegam was, że podłoga pokryta jest tam śmierdzącym szlamem, a opary, które ona wydziela są praktycznie duszące. Nie dotykaliśmy tej substancji, ale myślę, że nie warto ryzykować. Po prostu… uważajcie. I Marco… poczekaj może przy drzwiach. Dasz nam znać, jakby ktoś znowu chciał nas tu zatrzasnąć – rzekł, po czym jako pierwszy zaczął schodzić na dół. Ostrożnie, stopień po stopniu. By nie zrobić hałasu, który mógłby wkurzyć bestię.


Złoty chłopiec
Przymruż złociste światełka,
Ukryj się pod matki rąbek,
Nim cię zgubi śronu ząbek
Lub chłodnej rosy perełka.
dragonborn
Ruthlessness
is mercy upon ourselves.
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
właściciel rezerwatu, smokolog, magizoolog
Mający 187cm, o atletycznej budowie ciała i ciemnych włosach. Porusza się ze specyficzną dla niego manierą, która zdaje się przypominać gady; zastygnięty w bezruchu, jakby wyczekiwał potknięcia, obserwując z uwagą otoczenie, tylko po to by nagle zareagować i wprawić ciało w ruch. Posiada parę blizn na ciele, pozostawionych przez spotkania ze zwierzętami. Plecy, lewą stronę obojczyka i ramię pokrywa drobna, szarawa łuska, a jego oczy posiadają pionowe źrenice i trzecią powiekę. Zawsze towarzyszy mu któryś z jego smoczogników.

Leviathan Rowle
#42
13.06.2026, 06:39  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.06.2026, 05:38 przez Leviathan Rowle.)  

Całe szczęście, zielonkawy gaz uleciał tak samo, jak resztki aromatu, które mogło rozpościerać dookoła siebie Limoncello. W środku było też ciemno, ale nie na tyle by nie dało się zobaczyć nic - całe szczęście grota posiadała własne oświetlenie w postaci błyszczących kryształów, a ich łuna wystarczyła by Rowle mógł dostrzec zarys maledictusa. Przyglądał się jej przez chwilę z pewnym zastanowieniem, jakby próbował zważyć czym dla niego była; jeszcze człowiekiem czy może już w pełni stworzeniem. I w miejscu gdzie inni z ochotą dopatrywaliby się człowieczeństwa, traktując je jako jakąś nadzieję, on robił to samo ale ze zwierzęceniem. Jakby liczył na to, że klątwa obdarła ją już z tej nieprzyjemnej, nielubianej przez niego strony.

Ciekawe, czy to byłoby już morderstwo – dokończenie w tym miejscu żywota czegoś, co wielu uważało że nie powinno istnieć. W końcu to co ją zmieniało, było czarnomagicznego pochodzenia. Czymś, co według niektórych, kalało magiczny świat. Dla niego tylko domagało się życia.

— Seo-yeon — odezwał się wreszcie, stojąc na stopniach. Z rękoma spuszczonymi wzdłuż ciała, niby to rozluźnionymi, bez nerwów, nie chcąc sprawiać zagrożenia, ale w jednej z nich wciąż ściskał różdżkę. Tak na wszelki wypadek. — Wciąż tam jesteś?— zapytał, testując sytuację. Wciąż człowiek, czy już bestia?



We said we're going to conquer new frontiers
Go on, stick your bloody head in the jaws of the beast
from ashes to ashes
O! from what power hast thou this powerful might,
With insufficiency my heart to sway?
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Przed dwoma tysiącami lat niewielkie irlandzkie miasteczko Waterford spłynęło krwią okrutnego męża i bezdusznego ojca kobiety, która zbyt wiele wycierpiała z ich rąk. Upiorzyca gnana nienawiścią i pragnieniem zemsty, przez lata dotkliwie karała wiarołomnych kochanków i mężów, aż zasnęła w swym rodzinnym grobowcu. Mieszkańcy co roku w rocznicę jej zgonu kładą na ciężkiej marmurowej płycie krypty rytualny kamień, który ma zapewnić im bezpieczeństwo. Ze szczątkowych zapisków etnologów i lokalnych pieśni, można wywnioskować, że kobieta była użytkowniczką magii. Czy znajdzie się śmiałek, który zdecyduje się zdjąć kamień i pocałunkiem obudzić bladolicą śniącą o ustach czerwonych jak krew?

Dearg Dur
#43
22.06.2026, 21:03  ✶  
Słowa były zniekształcone przez kopulasty kształt podziemnego basenu - olbrzymiej kadzi wypełnionej leczniczą ponoć wodą, wyłożoną mozaiką i ciągnącą się dalej za zakrę ginący w mroku podziemnej komory. Czy tam też mozaika była spowita śluzem? Czy właśnie to co rano musieli czyścić pracownicy kurortu? Tyle filtrować o poranku, czy w południe czy nawet do wieczora, przez co to miejsce pozostawało zamknięte?

Maszkara odwróciła się w jego kierunku, choć nie widział jej ślepi. Nie był pewien, tylko instynkt i zjeżone włoski na karku podpowiadały mu, że jest obserwowany. Przez moment, przez chwilę. Dobył się z niej jęk, przypominający z jednej strony jęk zawodu, choć z drugiej strony był to pewien zaczątek rozmowy. Zaraz potem kopuła tworząca infekujący przestrzeń muł zanurzyła się z cichym, łagodnym chlupotem, tylko po to, żeby wynurzyć się metr dalej i zacząć niespiesznie pływać. W blasku i półcieniu był w stanie dostrzec jej przemieszczający się w wodzie kształt.

Z racji czasoprzestrzennych sytuacji - Leviathan jeszcze przez chwilę powinien być w podziemnej komnacie sam przed przybyciem pozostałej czwórki (był w niej szybciej od pozostałych, do ekipy Henia "doliczam" przejście pod drzwi). Prosiłabym Henryka o nie pisanie w tej kolejce.
dragonborn
Ruthlessness
is mercy upon ourselves.
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
właściciel rezerwatu, smokolog, magizoolog
Mający 187cm, o atletycznej budowie ciała i ciemnych włosach. Porusza się ze specyficzną dla niego manierą, która zdaje się przypominać gady; zastygnięty w bezruchu, jakby wyczekiwał potknięcia, obserwując z uwagą otoczenie, tylko po to by nagle zareagować i wprawić ciało w ruch. Posiada parę blizn na ciele, pozostawionych przez spotkania ze zwierzętami. Plecy, lewą stronę obojczyka i ramię pokrywa drobna, szarawa łuska, a jego oczy posiadają pionowe źrenice i trzecią powiekę. Zawsze towarzyszy mu któryś z jego smoczogników.

Leviathan Rowle
#44
23.06.2026, 16:08  ✶  

Było ciemnawo w solankowej grocie, ale mimo tego dało się dostrzec i wyczuć, że kryjąca się w wodzie maszkara nie była aż taka chętna do atakowania. I cóż z nią w takim razie zrobić? Coś w nim przebierało niecierpliwie nogami, a włoski na karku jeżyły się w zaniepokojeniu, bo nie ważne z której strony na to patrzył, w tym momencie miał przed sobą nieobliczalnego potwora. W którym momencie jego czarnomagiczna natura wygra? Za minutę? Pięć? Dwa dni?

Istota zanurzyła się z łagodnym chlupotem w solankowym basenie, na moment niknąc mu z oczu. Rowle odwrócił się w kierunku drzwi, unosząc koniec różdżki i chcąc je skleić z framugą. Tak, by nie dało się łatwo otworzyć pociągnięciem za klamkę.


// transmutacja ◉◉◉○○ na sklejenie drzwi z framugą
Rzut Z 1d100 - 54
Sukces!


A potem przekierował różdżkę na solankowy basen. Chciał go podrzać. Mocno, do wrzących temperatur, chyba sugerując się konceptem gotowanej żywcem żaby.


// transmutacja ◉◉◉○○ na zagotowanie wody
Rzut Z 1d100 - 47
Sukces!


We said we're going to conquer new frontiers
Go on, stick your bloody head in the jaws of the beast
from ashes to ashes
O! from what power hast thou this powerful might,
With insufficiency my heart to sway?
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Przed dwoma tysiącami lat niewielkie irlandzkie miasteczko Waterford spłynęło krwią okrutnego męża i bezdusznego ojca kobiety, która zbyt wiele wycierpiała z ich rąk. Upiorzyca gnana nienawiścią i pragnieniem zemsty, przez lata dotkliwie karała wiarołomnych kochanków i mężów, aż zasnęła w swym rodzinnym grobowcu. Mieszkańcy co roku w rocznicę jej zgonu kładą na ciężkiej marmurowej płycie krypty rytualny kamień, który ma zapewnić im bezpieczeństwo. Ze szczątkowych zapisków etnologów i lokalnych pieśni, można wywnioskować, że kobieta była użytkowniczką magii. Czy znajdzie się śmiałek, który zdecyduje się zdjąć kamień i pocałunkiem obudzić bladolicą śniącą o ustach czerwonych jak krew?

Dearg Dur
#45
27.06.2026, 22:07  ✶  

Henryk


– Pff, jesteśmy siostrami! Jak możesz myśleć, że nie znamy możliwości jej bestii! – prychnęła w stronę Henryka Nala, a zaraz po tym Atsa podjęła: – Przecież nie robi tego celowo, ta Ōgama była przed wiekami duchem opiekuńczym wulkanicznego jeziora, nim Nanban-jin skazili ją…
– Dość! To nie wykład z historii, czy natury naszego schorzenia. Seo-yeon czeka! – dokończyła zdecydowanie czarnoskóra kobieta, gdy do całej trójki dotarło, że Marco w zakłopotaniu szarpie za klamkę drzwi prowadzących do podziemnej groty z basenem.

– Henry, to… to nie miało… nie mówiłeś, że zostawiliście drzwi otwarte? – Włoch zapytał piskliwie, a szybkie oględziny wejścia przeprowadzone przez pozostałych wskazały na to, że ruchome dotąd ich skrzydło zostało na całej linii sklejone z framugą.

Leviathan


Moc przepływała przez jego dłonie wzmacniana wibrującą energią różdżką. Klon przyjmował z ekscytacją wyzwanie narzucone wolą Rowle'a: objęcia myślą całego podziemnego basenu, transmutacją, która choć nie przynosiła płomieni, tak wciąż wzmagała temperaturę, przynosząc światu pożogę, tym razem w wodnym wykonaniu.

Magia zabulgotała żółtawą powierzchnią solanki "doprawionej" śluzem przerośniętej ropuchy. Wyzwanie, które sobie postawił, rozżarzyło na moment roświetlające przestrzeń groty kryształy przepływem mocy obejmującej cały zbiornik. Ułamek sekundy później wszystko jednak zniknęło za kotłującą się żółtą parą, gwałtownie wypełniającą przestrzeń duszącą, żrącą mgłą.

Rowle momentalnie stracił z pola widzenia maledictusa, ale też stracił z widzenia cokolwiek, czując gorąc otaczającego go toksycznego powietrza wgryzający się w każdy cal powierzchni jego istnienia. Oddychanie było drastycznie utrudnione. Para była absolutnie wszędzie powodując narastające bolesne pieczenie w oczach, nosie i gardle czarodzieja.

Leviathan z racji trudnych warunków, masz możliwość wykonania tylko jednego rzutu w trakcie swojego posta
paperboy
You've got so much to do
And only so many hours in a day
wiek
20
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Fotograf
1,85 m wzrostu, włosy [s]wcale nietlenione[/s] jasne, kręcone, zawsze w lekkim chaosie; błękitne oczy. Ubrany zazwyczaj w koszulę i dżinsy, często nosi krawat, skórzaną kurtkę i aparat fotograficzny zawieszony na pasku na szyi.

Henry Lockhart
#46
27.06.2026, 22:27  ✶  
– Jasne. Sorry, jestem trochę spanikowany – westchnął w odpowiedzi kobietom. – Ważne, żeby po prostu ją uspokoić. I zażegnać zageożenie.

Kiedy dotarli do drzwi, najpierw wydawało mu się, że zamknęły się za Leviathanem. Zbliżył się jednak do nich i odkrył, że zostały przyklejone do framugi. Zapewne za pomocą jakiegoś zaklęcia.

– Kurwa – przeklął trochę głośniej niżby tego chciał. – Leviathan miał tu przyjść i sprawdzić, czy maledictus jest w środku. Tyle. Czy Seo-yeon umie w swojej alternatywnej formie rzucać takie zaklęcia?

Przypuszczał, że nie. Tylko z jakiej paki Leviathan miałby zamknąć się, a raczej zapieczętować się z potworem? Nie rozumiał, że ratowanie dziewczyny samemu nie było w tym momencie kwestią honoru, lecz współpracy?

– Leviathan! Jesteś tam?! – krzyknął, czując, że dłonie zaczynały mu drżeć. Przez chwilę miał przecież wszystko pod kontrolą, a teraz… czy zawsze coś musiało się spieprzyć?

Stanął bliżej drzwi i skupił się, nasłuchując odgłosów walki czy czegokolwiek mogącego zasygnalizować, co działo się w środku. Po chwili odsunął się, by wyczarować małe ostrze, które by odcięło drzwi od framugi. Nie można było zostawiać Leviathana samego z tym stworem.

Rzut na Percepcję IV: nasłuchuję, co dzieje się za drzwiami.
Rzut PO 1d100 - 15
Akcja nieudana


Rzut na Kształtowanie II: nożyk przecinający przyklejoną framugę.
Rzut N 1d100 - 97
Sukces!


Złoty chłopiec
Przymruż złociste światełka,
Ukryj się pod matki rąbek,
Nim cię zgubi śronu ząbek
Lub chłodnej rosy perełka.
dragonborn
Ruthlessness
is mercy upon ourselves.
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
właściciel rezerwatu, smokolog, magizoolog
Mający 187cm, o atletycznej budowie ciała i ciemnych włosach. Porusza się ze specyficzną dla niego manierą, która zdaje się przypominać gady; zastygnięty w bezruchu, jakby wyczekiwał potknięcia, obserwując z uwagą otoczenie, tylko po to by nagle zareagować i wprawić ciało w ruch. Posiada parę blizn na ciele, pozostawionych przez spotkania ze zwierzętami. Plecy, lewą stronę obojczyka i ramię pokrywa drobna, szarawa łuska, a jego oczy posiadają pionowe źrenice i trzecią powiekę. Zawsze towarzyszy mu któryś z jego smoczogników.

Leviathan Rowle
#47
29.06.2026, 18:50  ✶  

Czuł zryw energii i ekscytację swojej różdżki. Takie samo, które pojawiało się za każdym razem, kiedy podawał jej jakiś nowy koncept na poradzenie sobie z zastaną sytuacją. Może jakiś wprawny różdżkarz byłby w stanie powiedzieć mu o tym nieco więcej; o emocjach, które połączenie drewna i rdzenia mogło odczuwać. Niestety, nawet jeśli przeszedł przeszkolenie w tym zakresie, przeprowadzone oczywiście przez Septimę, niewiele już z tego wszystkiego pamiętał. Wiedział tylko, że klonowe drewno było ambitne, a odpowiednio rzucane mu wyzwania, rozświetlały je. Ale nawet gdyby teraz błyszczało, pewnie nie zwróciłby na to zbyt dużej uwagi. A może by nawet nie zauważył.

Zaklęcie spowodowało, że połączenie wody i szlamu zaczęło parować. Dobrze, bo znaczyło to że magia zrobiła co powinna, podgrzewając wodę i to znacząco. Źle, bo znajdował się w solankowej grocie, a przez stworzone warunki, niewiele dało się teraz zobaczyć. Zamiast tego jednak, dało się usłyszeć. Głos Henryka przebił się przez sklejone drzwi i Rowle z pewnym zniesmaczeniem przyjął ten fakt. Przecież właśnie gotował potwora, a kucharzowi nie powinno się przeszkadzać w pracy. Coś kusiło by odpowiedzieć, zająknąć się chociaż, ale zamiast tego wyciągnął różdżkę w kierunku gdzie powinny być drzwi i rzucił znowu zaklęcie sklejające, chcąc wzmocnić działanie.

Było to głupie i zdawał sobie z tego sprawę. W końcu ledwo co widział, a możliwe że im dalej w las, tym ciężej będzie oddychać, ale pamiętał że wcześniej udało im się zauważyć, że boczne pomieszczenie zdawało się mieć chociaż odrobinę przewiewu. Może da się je zamknąć i oczyścić, ale najpierw trzeba było do niego dotrzeć. Ruszył więc, przy ścianie, kierując się w stronę bocznego pomieszczenia.


// transmutacja ◉◉◉○○ na wzmocnienie sklejenia drzwi
Rzut Z 1d100 - 14
Akcja nieudana


We said we're going to conquer new frontiers
Go on, stick your bloody head in the jaws of the beast
from ashes to ashes
O! from what power hast thou this powerful might,
With insufficiency my heart to sway?
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Przed dwoma tysiącami lat niewielkie irlandzkie miasteczko Waterford spłynęło krwią okrutnego męża i bezdusznego ojca kobiety, która zbyt wiele wycierpiała z ich rąk. Upiorzyca gnana nienawiścią i pragnieniem zemsty, przez lata dotkliwie karała wiarołomnych kochanków i mężów, aż zasnęła w swym rodzinnym grobowcu. Mieszkańcy co roku w rocznicę jej zgonu kładą na ciężkiej marmurowej płycie krypty rytualny kamień, który ma zapewnić im bezpieczeństwo. Ze szczątkowych zapisków etnologów i lokalnych pieśni, można wywnioskować, że kobieta była użytkowniczką magii. Czy znajdzie się śmiałek, który zdecyduje się zdjąć kamień i pocałunkiem obudzić bladolicą śniącą o ustach czerwonych jak krew?

Dearg Dur
#48
03.07.2026, 21:10  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.07.2026, 21:24 przez Dearg Dur.)  
Magiczny nóż wchodził w magiczne spoiwo bez najmniejszych problemów, choć Henry nie był w stanie dosłyszeć ze środka żadnego dźwięku. Co za to momentalnie docierało to jego zmysłów to wyciekająca przez szczelinę gryząca para wodna, umykająca i skraplająca się jak z bardzo, bardzo, bardzo wilgotnej sauny, która jednak zamiast prozdrowotnych właściwości mogła przynieść tylko śmierć.

– Nigdy… nigdy nie widziałam, żeby coś takiego robiła, ale to… – wskazała na żółtawy toksyczny dymek sączący się ze środka – to nie jest dobry znak – przyznała jedna z kobiet, a jej głos zdradzał coraz więcej emocji. Emocji, które w tym momencie nie były absolutnie mile widziane, co druga momentalnie zauważyła.
– Wybaczcie, musimy, musimy się odsunąć, aby ta noc nie zabrała dwóch sióstr – zarządziła Nala, a gdy odchodziły, unosiła się za nimi cicha monotonna intonacja modlitwy, litanii mającej osadzić je w miejscu, mająca nie wypuszczać ich bestii tam, gdzie bestie nie były mile widziane.

Tymczasem Marco wspierał Henryka w rozbrajaniu drzwi i poszło im to nader sprawnie. Mężczyzna odsunął też na bok blondyna, gdy otworzyli drzwi i pierwszy impet niekończącej się pary buchnął im w twarz.

Podobną refleksję o niekończących się zasobach wściekłej pary mógł mieć Leviathan, którego silne ciało zaczęło odmawiać posłuszeństwa, a płuca płonęły toksycznym oparem, którego nie dało się wykaszleć, kładąc go na kolana, zmuszając do przylgnięcia do zimnej posadzki tej upiornej sauny utworzonej z demonicznych ropuszych wydzielin zmieszanych z silnie zmineralizowaną solanką. Rowle nie mógł być pewien, czy zmierza już w dobrą stronę, choć czuł, poczuł na skórze niewielki ciągnący poziomo podmuch powietrza, podmuch nadziei.

Zdał sobie sprawę, że czuje też drżenie.

Wszystko.

Drżało.

A potem nastąpiła grzmiąca kakofonada dźwięków słyszalna zarówno stojącym na górze schodów mężczyznom, jak i leżącemu na dole, niedaleko tych samych schodów magowi: pękających i wpadających do bulgoczącej wody płytek, przewracanych mebli,  grzmotu osuwającej się ziemi. Utworzona dziura, stała się ogromnym "odpływem" zabierającym wodę i toksyczne opary w nieokreślony mrok, wpadały tam płytki i mozaiki. Trzęsienie ziemi trwało, a rosnąca wyrwa w środku niedawnego basenu solankowego mogła lada moment pochłonąć całą podłogę włączając w to oblepionego wodą Leviathana. Dodatkowo - czego nie mogli wykluczyć - sufit mógł ostatecznie tego nie wytrzymać.
paperboy
You've got so much to do
And only so many hours in a day
wiek
20
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Fotograf
1,85 m wzrostu, włosy [s]wcale nietlenione[/s] jasne, kręcone, zawsze w lekkim chaosie; błękitne oczy. Ubrany zazwyczaj w koszulę i dżinsy, często nosi krawat, skórzaną kurtkę i aparat fotograficzny zawieszony na pasku na szyi.

Henry Lockhart
#49
04.07.2026, 14:30  ✶  
Kłąb gorącej pary wylatującej zza drzwi sprawił, że Henio odsunął się o krok. Znów ten smród, tym razem mocniejszy, jeszcze bardziej gryzący. I parzący. Trzeba było wyciągnąć stamtąd Leviathana. I to natychmiast. A jednak grono sojuszników trochę mu się wykruszyło. Rozumiał to oczywiście. Jeden maledictus był wystarczająco niebezpieczny.

– Oczywiście. Trzymajcie się tam. Zrobię, co w mojej mocy, by pomóc Seo-yeon – obiecał, po czym spojrzał z powrotem do groty.

Wtedy zaskoczył go nagły huk. Jakby coś zaczęło się rozwalać w drobny mak. Chłopak spojrzał na Marco. Musieli działać rozważnie, ale i szybko. Na pewno dobrym sposobem nie było wpadanie do groty na oślep. Te dźwięki nie brzmiały zachęcająco.

– Stworzę linę, obwiążę się nią i zejdę na dół. Postaram się wyciągnąć stamtąd Leviathana. Na mój znak, postaraj się przyciągnąć mnie z powrotem – powiedział Marcowi.

Henry spróbował ukształtować magiczną linę za pomocą magii. Potrzebował możliwości szybkiego odwrotu.

Kształtowanie II: próbuję stworzyć linę, odpowiednio długą, żeby można było swobodnie zejść do groty.
Rzut N 1d100 - 95
Sukces!

Rzut N 1d100 - 98
Sukces!


Złoty chłopiec
Przymruż złociste światełka,
Ukryj się pod matki rąbek,
Nim cię zgubi śronu ząbek
Lub chłodnej rosy perełka.
dragonborn
Ruthlessness
is mercy upon ourselves.
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
właściciel rezerwatu, smokolog, magizoolog
Mający 187cm, o atletycznej budowie ciała i ciemnych włosach. Porusza się ze specyficzną dla niego manierą, która zdaje się przypominać gady; zastygnięty w bezruchu, jakby wyczekiwał potknięcia, obserwując z uwagą otoczenie, tylko po to by nagle zareagować i wprawić ciało w ruch. Posiada parę blizn na ciele, pozostawionych przez spotkania ze zwierzętami. Plecy, lewą stronę obojczyka i ramię pokrywa drobna, szarawa łuska, a jego oczy posiadają pionowe źrenice i trzecią powiekę. Zawsze towarzyszy mu któryś z jego smoczogników.

Leviathan Rowle
#50
05.07.2026, 22:25  ✶  

Osunął się w dół, na ziemię, czując jak zawarta w parze toksyna, zaczyna go nadto osłabiać. Nawet nie było mu przykro. Nie czuł wyrzutów, że zgotował sobie taki los. Nie było żalu, strachu, ale zamiast tego czuł cień satysfakcji. Jeśli opary miał go tutaj zmóc do śmierci, to chciał wiedzieć, że przeklęta dziewczyna odeszła razem z nim.

A potem wszystko zadrżało.

Podłoga się rozstąpiła, zasysając gwałtownie duszące opary. Rowle wziął oddech; gwałtowny i taki, który szybko zmienił się w kaszel, kiedy płuca walczyły o chociaż odrobinę lepszego powietrza. Pozwoliło mu to nieco chociaż ocucić się z marazmu, w jaki wprawiła go mieszanina gazów. Ciało zadziałało znowu, a umysł pchnął je do przodu, pracując łokciami, dłońmi, nogami, by wciągnąć się po schodach. Dalej i wyżej od rozpadliny w podłodze i walącego się pomieszczenia.



We said we're going to conquer new frontiers
Go on, stick your bloody head in the jaws of the beast
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Dearg Dur (5334), Henry Lockhart (2976), Leviathan Rowle (3550)


Strony (6): « Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa