Poszli w stronę łaźni, ale przed drzwiami Henry zatrzymał grupę.
– Ostrzegam was, że podłoga pokryta jest tam śmierdzącym szlamem, a opary, które ona wydziela są praktycznie duszące. Nie dotykaliśmy tej substancji, ale myślę, że nie warto ryzykować. Po prostu… uważajcie. I Marco… poczekaj może przy drzwiach. Dasz nam znać, jakby ktoś znowu chciał nas tu zatrzasnąć – rzekł, po czym jako pierwszy zaczął schodzić na dół. Ostrożnie, stopień po stopniu. By nie zrobić hałasu, który mógłby wkurzyć bestię.
Przymruż złociste światełka,
Ukryj się pod matki rąbek,
Nim cię zgubi śronu ząbek
Lub chłodnej rosy perełka.