Alkohol zrobił swoje - nie na tyle, żeby zamglić myślenie, raczej rozluźnił to napięcie w mięśniach, które trzymałem pod kontrolą, odkąd wilkołak próbował zrobić ze mnie siekankę - sprawiał, że łatwiej było mi wrócić do starych nawyków, do starych odruchów… A jednym z nich było dokładnie to, co zrobiłem chwilę później…
Zerknąłem na nią, upewniając się, że uwaga Pruey jest zajęta czymś innym, chociaż tak naprawdę nie miało to większego znaczenia - bardziej chodziło o samą zasadę gry niż o faktyczne ukrycie ruchu - bez pośpiechu przesunąłem nogą pod stołem, zahaczając lekko o papierową torbę przy jej stopach, jakby to był przypadek, jakbym po prostu zmieniał pozycję. Potem zrobiłem to drugi raz, już mniej przypadkowo, kącik ust drgnął mi w ledwie zauważalnym uśmiechu, kiedy stopniowo, centymetr po centymetrze, przesuwałem torbę bliżej swojej strony, wykorzystując momenty, w których ktoś głośniej uderzył w stół obok albo podniósł głos - chaos był idealnym przykryciem.
- Wiesz - rzuciłem, niby od niechcenia, unosząc spojrzenie na żonę, jakby nic się nie działo - zaczynam myśleś, sze blefujesz. - Mówiłem spokojnie, leniwie wręcz, ale pod stołem moja stopa zrobiła kolejny ruch, przyciągając torbę jeszcze bliżej. Jeszcze chwila, wystarczyłby jeden ruch…
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)