• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 11 12 13 14 15 16 Dalej »
[20.11.1970] Nastał czas ciemności

[20.11.1970] Nastał czas ciemności
Widmo
It's getting dark in this
little heart of mine
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Alanna Carrow
#1
25.01.2023, 21:52  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.01.2023, 22:20 przez Alanna Carrow.)  
Mrok zdawał się zagęszczać od dłuższego czasu. Dar trzeciego oka, jaki otrzymała, nie dawał wprawdzie możliwości zajrzenia w przyszłość, lecz tak naprawdę wcale jej nie potrzebowała, by czuć, podejrzewać, że w końcu coś wybuchnie – w ten czy inny sposób. To, co się działo, powinno być jasne i wyraźne dla każdego trzeźwo myślącego czarodzieja, który nie schował się gdzieś pod kamieniem. A nawet stertą kamieni.
  Manifest Voldemorta – czy tam Czarnego Pana, jak kazał się zwać – robił już któreś okrążenie po czarodziejskim świecie i chyba nie istniał już ani jeden czarodziej, który nie byłby świadomy tego, iż niewidzialna tama została w końcu zerwana.
  Teraz mogło być tylko gorzej – jakoś nie potrafiła patrzeć z optymizmem w przyszłość, nie w chwili, gdy odwlekane od wielu lat małżeństwo w końcu doszło do skutku. Gdy tak naprawdę walił się jej świat, co nie było równoznaczne ze złożeniem broni; bowiem chciała jeszcze raz zawalczyć o spełnienie dawnych i wciąż żywych – przynajmniej w jej oczach – marzeń.
  - Nie powinno tak być – westchnęła cicho, upijając łyk z filiżanki. Znajdowały się w mieszkaniu Stelli – mimo bycia świeżo upieczoną żoną, Clare zdawała się robić dosłownie wszystko, by nie przebywać w tym samym domu, co jej mąż. Światu, oczywiście, ukazywała pogodną twarz, choć maska ta opadała nieco przy młodszej Avery. Nie całkowicie jednak – w końcu jaką byłaby starszą siostrą, gdyby nie próbowała roztaczać ochronnego parasola nad Stellą…? - Wiem, ze niektórzy są zafiksowani na punkcie czystości krwi, ale to? Może lepiej wyjedź z Londynu, dopóki to wszystko nie eskaluje? – podsunęła, zerkając na drugą blondynkę. Na twarzy Clare malowała po prostu troska. Obie zaliczały się do czystokrwistych, nie dało się temu zaprzeczyć, zwłaszcza że nazwisko Avery zostało zamieszczone w Skorowidzu.
  Tyle że czysta krew nie gwarantowała niczego – wystarczyło znaleźć się w złym miejscu i w złym czasie, żeby wpaść w poważne tarapaty. Albo i krzywo spojrzeć na nieodpowiednią osobę, to też zapewne mogło być dość brzemienne w skutkach.

315
Urokliwa wiolonczelistka
to piekło - nie raj, to tutaj się kończy świat
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stella mierzy 165 centymetrów wzrostu, należy raczej do szczupłych kobiet. Buzię ma okrągłą, posiada pucułowate policzki, które dodają jej uroku. Oczy ma w kolorze orzechowym, włosy długie, jasne, najczęściej nosi je rozpuszczone. Ubiera się bardzo starannie, dba o to, aby zawsze wyglądać nienagannie. Pachnie cytrusami.

Stella Avery
#2
26.01.2023, 13:18  ✶  

Stella nie do końca była zainteresowana tym, co dzieję się w polityce. Oczywiście, że słyszała, że nastroje są różne, sama jednak nie odczuwała potrzeby, aby się angażować w ten konflikt. Była tylko i wyłącznie artystą, jedyne co mogła z tym wszystkim zrobić, to tworzyć. Wojna była przecież od zawsze bardzo inspirująca, przynosiła natchnienie.

Nie do końca wiedziała, gdzie się w tym wszystkim widzi. Póki co wolała się nie wychylać, nadal robić swoje, zabawiać tłumy, to wychodziło jej najlepiej. Wiedziała, że konflikt w pewnym momencie na pewno zrobi się jawny. Coraz bardziej można było wyczuć napięcie między czarodziejami o różnych poglądach, może powinna zacząć się zastanawiać jak się w tym wszystkim odnaleźć.

- Nie powinno, ale jest. Właściwie to nie do końca to wszystko rozumiem, wiesz? - Odparła upijając mały łyk ze swojej filiżanki. Spoglądała na siostrę, która była dla niej wzorem do naśladowania, miała już męża, swoje własne poglądy, wydawała się jej być taka dorosła, choć była zaledwie kilka lat od niej starsza. Trochę jej zazdrościła tego, że potrafiła sobie wszystko poukładać, przy niej nadal czuła się jak zagubione dziecko, choć już dawno przecież nim nie była.

- Myślę, że nic mi się nie stanie, przecież jesteśmy czystokrwiści, uznają nas za tych lepszych, dlaczego mieliby mi zrobić krzywdę? - W końcu się nie angażowała, nie próbowała pomagać tym drugim, bo nawet nie wiedziałaby jak. Ta bierność wydawała się jej być najbardziej odpowiednia. - Zresztą to tutaj zaczęłam rozwijać swoją karierę, znają mnie, zapraszają do siebie, abym im grała, co miałabym robić gdzieś indziej? - Nie do końca wyobrażała sobie, że mogłaby zmienić miejsce zamieszkania, kiedy tutaj wszystko zaczęło się układać. Powoli, małymi krokami stawała się rozpoznawalna na salonach, nic więcej nie było jej potrzebne do szczęścia. Mogła się usamodzielnić, żyć z dala od rodziców.

Widmo
It's getting dark in this
little heart of mine
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Alanna Carrow
#3
29.01.2023, 04:01  ✶  
Pewne kwestie nie były kwestią interesowania się polityką bądź nie. Jedna rzecz obserwować, jak politycy oferują wyborczą kiełbasę bądź urządzają słowne potyczki, żeby zdobyć poparcie, ewentualnie jak wprowadzają kolejne przepisy, mające mniejszy lub większy wpływ na codzienne życie. Druga – orientować się, w jakkolwiek by nie patrzeć, poważnych sprawach, zahaczających wręcz o wojnę.
  - Stella, bo tego nie da się zrozumieć. Nie mam pojęcia, co trzeba mieć w głowie, żeby twierdzić, że mugole i czarodzieje pochodzenia mugolskiego są czymś… podrzędnym? – ni to spytała, ni to stwierdziła. Wyglądała dodatkowo na oburzoną samym takim konceptem, co dziwić nie powinno – zwłaszcza że w kręgu znajomych miała sporo osób, co nie wywodziło się z czarodziejskich rodzin i bynajmniej tego nie ukrywała – Wyobrażasz sobie świat, w którym wszyscy oni mieliby stać się służącymi? Choć nie, nawet nie nimi, bo ci przecież otrzymują wynagrodzenie za swoją pracę – urwała, żeby odetchnąć głębiej, uspokoić gotującą się na nowo złość. Tak bardzo jej się nie podobały postulaty „Czarnego Pana”, tak bardzo sobie nie wyobrażała, że mógłby zaprowadzić swój porządek…
  Pokręciła głową, słysząc kolejne słowa siostry. Czysta krew… żeby to było takie proste.
  - Kochanie – zaczęła, sięgając po bardzo łagodny ton – Nie masz tego napisanego na czole, to raz. Dwa, wystarczy się znaleźć w złym miejscu i w złym czasie. Skąd masz pewność, że nie urządzą ataku akurat tam, gdzie będziesz przechodzić? Grać? Skąd masz pewność, że nie dostaniesz jakimś rykoszetem, że komuś coś się nie pomyli? – tłumaczyła cierpliwie, z nadzieją, że takie przedstawienie sprawy skłoni młodszą siostrę do namysłu. I najlepiej do spakowania się oraz opuszczenia Londynu.
  Tu naprawdę przestało być bezpiecznie.
  - Obawiam się, że nie mam odpowiedzi, których oczekujesz – przyznała. Najchętniej schowałaby Stellę gdzieś daleko, gdzieś, gdzie naprawdę nie mogło spotkać jej nic złego. Ale to przypominało więzienie, takie samo jak to, w którym tkwiła teraz. Tyle że nazywało się „małżeństwo”.
  - Niemniej karierę możesz robić nie tylko w Londynie. Nie tylko w Brytanii. Na kontynencie też z pewnością znalazłabyś uznanie – zapewniła siostrę z cała wiarą,  na jaką ją było stać. Zresztą, młodsza Avery w oczach Clare naprawdę miała talent, nawet jeśli wspomagany był czasem urokiem, prezencie od przodkini. I trzeba by było być skończonym idiotą, żeby go nie docenić.

362/677
Urokliwa wiolonczelistka
to piekło - nie raj, to tutaj się kończy świat
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stella mierzy 165 centymetrów wzrostu, należy raczej do szczupłych kobiet. Buzię ma okrągłą, posiada pucułowate policzki, które dodają jej uroku. Oczy ma w kolorze orzechowym, włosy długie, jasne, najczęściej nosi je rozpuszczone. Ubiera się bardzo starannie, dba o to, aby zawsze wyglądać nienagannie. Pachnie cytrusami.

Stella Avery
#4
31.01.2023, 16:38  ✶  

Stella tak właściwie miała to wszystko gdzieś. Najważniejsze było to, żeby miała możliwość występować. Potrzebowała publiki, najlepiej jej się grało dla tych bogatych, a nie ma co ukrywać, że ta największa śmietanka towarzyska to byli właśnie czystokrwiści, zresztą sama czuła się dumna, że i w jej żyłach płynie właśnie taka krew.

- Z drugiej jednak strony, czy to nie jest tak, że nam się bardziej wszystko należy? Jakby nie patrzeć to my od zawsze byliśmy częścią tego świata, mugolacy pojawiają się znikąd i do niego dołączają. - Mówiła w głos wszystko, co przychodziło jej na myśl i nie widziała w tym nic złego. - Trochę zawłaszczają sobie nasze miejsce. - Uważała, że nie było to do końca sprawiedliwe.

- Może nie wszyscy, ale dlaczego nie? W końcu od czegoś trzeba zacząć, my wszyscy przez lata walczyliśmy o swoje miejsce w świecie, o status, dlaczego oni nie mieliby przejść podobnej drogi? - Tylko mieć wszystko od razu podsunięte pod nos. Nie uważała, że było to słuszne rozwiązanie. - Niech się przegrupują i założą swoje własne dzielnice, miasta, gdzie będą mogli działać tak jak chcą, a nam nie rozwalają świata, który przecież już jakoś działa. - Od lat w końcu wszyscy znali swoje miejsce. Miała wrażenie, że nagle mugolacy zaczynają walczyć o swoje prawa. Gdyby siedzieli cicho, to pewnie nikt by tego nie zauważył, a oni trąbili wszędzie, że są gorzej traktowani.

- Nie zaatakują mnie, zresztą skąd możesz wiedzieć, że Ci drudzy nie będą chcieli mi zrobić krzywdy tylko dlatego, że nasi rodzice są czystej krwi? - W końcu też nie do końca im to pasowało. - Chcą zrobić porządek, kto wie do czego się posuną, nie boję się tych naszego pokroju, nie skrzywdzą mnie ot tak. - Była o tym święcie przekonana, chociaż właściwie nie miała żadnej pewności. Wierzyła jednak, że jest na tyle znana w czarodziejskim świecie, że nie zrobią jej krzywdy.

- Dobrze mi jest w Londynie, ojciec całkiem sprawnie wprowadził mnie na salony, mam swoją pozycję, zapraszają mnie na bankiety, naprawdę nie uważam, że powinnam stąd uciec. - Nie sądziła, że grozi jej jakiekolwiek zagrożenie, a nawet jeśli, nie miała problemu z tym, żeby zaryzykować, zresztą nie było chyba miejsca, w którym mogłoby do tego dojść, bo grywała przede wszystkim u czystokrwistych, nie sądziła, że będą atakować swoich, a czuła się za swoją.

Widmo
It's getting dark in this
little heart of mine
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Alanna Carrow
#5
05.02.2023, 16:50  ✶  
Im dłużej Stella mówiła, tym większy niepokój wylewał się z Clare. Nie poznawała swojej ukochanej siostrzyczki. „Bardziej wszystko należy”? „Zawłaszczają sobie nasze miejsce”? To brzmiało jak retoryka Voldemorta, z którą nie zgadzała się całym swoim sercem. Uważała ją za wyjątkowo krzywdzącą – w końcu wśród mugolaków pełno było wartościowych ludzi, mogących dać naprawdę wiele magicznemu światu.
  - Naprawdę tak uważasz? – spytała cicho. Nawet nie wyglądała na złą, tylko prędzej… na rozczarowaną, że jej wychuchane oczko w głowie wyrażało takie opinie. Tylko czy w istocie były jej własne, a nie od kogoś zapożyczone? Czy ktoś inny nie przemawiał ustami Stelli? - Co takiego niby tak naprawdę nam zawłaszczają? Są takimi samymi czarodziejami, jak my. Różnimy się tylko tym, że mamy magię od całych pokoleń, oni niekoniecznie. Czy to tym samym sprawia, iż stają się gorszymi czarodziejami? – spytała, choć raczej retorycznie. Chyba nie chciała słyszeć, jak z ust Stelli pada potwierdzenie, że tak, są dnem dna i nie powinni nawet chodzić w świetle dnia – Skąd ta pewność, że ciebie nie zaatakują? Że nie znajdziesz się w złym miejscu i czasie? – przyjrzała się siostrze uważniej, tknięta straszną myślą. Czy może przystała do popleczników Voldemorta? Stała się jedną z tych, którzy chcieli uciskać mugolaków, których jedyną winą było to, iż Natura obdarzyła ich talentem…?
  - Cóż, większość tych, których znam, chce po prostu spokojnie żyć i nie ma powodów do ataku – stwierdziła, splatając dłonie na podołku – To oni są atakowani, złotko, nie odwrotnie – zaakcentowała to zdanie, chcąc wyraźniej podkreślić, jak sprawy się miały. - I obawiam się, że wystarczy byle plotka, iż ktoś popiera mugolaków, żeby również trafił na czarną listę śmierciożerców. Chociażby miał jak najczystszą krew. Rozumiesz? Nikt nie jest bezpieczny. Dlatego proszę cię... – głos Clare zadrżał, załamał się.
  Naprawdę obawiała się o Stellę, a teraz, gdy dodatkowo przekonała się, iż ta najwyraźniej ma skłonność ku drugiej stronie, czuła tylko jeszcze większy strach. Nawet nie dlatego, ze nie chciała, aby nazwisko Avery w jakikolwiek sposób łączyło się ze śmierciożercami, ale… po prostu obawiała się, w co siostra mogła się wplątać.
  Na pewno w nic dobrego.
  - Teraz tak uważasz – westchnęła ciężko – Tylko zauważ, że jeszcze tak naprawdę nie pokazali, co potrafią. Myślisz, że nie będzie gorzej niż jest obecnie…? – ni to spytała, ni to stwierdziła.

371/1048
Urokliwa wiolonczelistka
to piekło - nie raj, to tutaj się kończy świat
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stella mierzy 165 centymetrów wzrostu, należy raczej do szczupłych kobiet. Buzię ma okrągłą, posiada pucułowate policzki, które dodają jej uroku. Oczy ma w kolorze orzechowym, włosy długie, jasne, najczęściej nosi je rozpuszczone. Ubiera się bardzo starannie, dba o to, aby zawsze wyglądać nienagannie. Pachnie cytrusami.

Stella Avery
#6
20.02.2023, 11:12  ✶  

Stella była zagubiona. Widać było, że sama nie do końca wie, co o tym wszystkim myśleć, a przed siostrą jakoś tak nie bała się mówić na głos tego, co myślała. Różne poglądy przyszło jej słyszeć na ten temat, próbowała sama odnaleźć się w tym wszystkim.

- Zajmują nasze miejsca w hierarchii. - Wydawało jej się to dość oczywiste. - Niedługo w ogóle przejmą wszystko, my zostaniemy zepchnięci na boczny tor, nie bez powodu został stworzony skorowidz. My jesteśmy w tym świecie od lat, dlaczego ktoś nowy miałby zacząć nami rządzić? - Wydawało jej się, że to im się to wszystko należy, skoro od pokoleń siedzą w tym świecie. - Przecież nie atakują czystokrwistych bez powodu, jaki mieliby powód, aby mnie zaatakować siostro? - Stella nie należała do osób, które się szlajały tam, gdzie nie powinny. Przeciwnie - dużą wagę przywiązywała do tego, gdzie się pokazywała. Bywała głównie na salonach, które urozmaicała swoją obecnością.

- Znasz mnie przecież. Wiesz, że nie zadaję się z byle kim. Nie musisz się bać o to, że zostanę celem ataku. Trzymam się głównie z tymi, którzy mają czystą krew i nie jest to spowodowane nawet radykalnymi poglądami. Od dziecka nasi rodzice dbali o to, żebyśmy obracały się w odpowiednim towarzystwie, także ja nie zamierzam tego zmieniać. - Panna Avery zawsze czuła się trochę lepsza od całej reszty, urodziła się w odpowiedniej rodzinie, dbała o to, aby pokazywać się w miejscach odpowiednich oraz z osobami, które były w jej mniemaniu coś warte. Uważała, że siostra niepotrzebnie panikuje, nie czuła, że mogłaby jej się stać krzywda. - Jestem artystką, nie mieszam się w żaden konflikt i nie zamierzam tego zmieniać, a to, że w głównej mierze przebywam głównie z czystokriwstymi nie ma żadnego znaczenia. Nic mi się nie stanie, lepiej się martw innymi. - Nie czuła, żeby to właśnie o nią siostra musiała się w tej sytuacji specjalnie troszczyć. Stella nie wychodziła przed szereg, nie była jedną z osób, która mogłaby walczyć, zresztą nie chciałaby tego. Zamierzała żyć jak do tej pory, brylować na salonach, nic więcej nie oczekiwała od życia.

Widmo
It's getting dark in this
little heart of mine
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Alanna Carrow
#7
26.02.2023, 18:43  ✶  
Każde kolejne słowo wypowiadane przez Stellę sprawiało, iż Clare czuła się… nie, nawet nie zła. Rozczarowana. Przerażona, że jej oczko w głowie mogło prezentować takie, a nie inne poglądy. A to było o wiele gorsze od bycia po prostu wkurzoną na siostrę.
  Tyle że zmienić to mogło… no, dosłownie nic.
  Niemniej, wszystko to Clare najzwyczajniej w świecie bolało. Sama przecież miała przyjaciół wśród nie-czystokrwistych, ba, nawet nie wśród „tylko” półkrwi. I naprawdę nie uważała ich za „gorszy sort”, co nawet nie powinien mieć prawa do noszenia różdżki – krew płynąca w żyłach nijak nie przesądzała o posiadanej mocy oraz charakterze danego czarodzieja.
  - Hierarchii…? Stella, czy ty siebie słyszysz? – spytała, nawet już nie próbując ukrywać coraz większego niepokoju, jaki ją ogarniał. Nie tylko z powodu tego, co działo się za oknami – choć jak na razie wciąż pozostawało to jakieś dziwnie odrealnione – ale i tego (a może przede wszystkim: zwłaszcza tego), czego właśnie wysłuchiwała z ust siostry.
  Zdecydowanie nie to spodziewała się usłyszeć podczas tejże wizyty. Nie to.
  I nawet nie była pewna, jak podejść do tematu – naskarżenie rodzicom nie bardzo wchodziło w grę, a wręcz przeciwnie – mogło jeszcze bardziej pogorszyć sprawę. Przemówienie do rozsądku? No, właśnie tego próbowała, tylko… chyba nie bardzo mogła znaleźć drogę do siostry.
  Co okazywało się być wręcz bolesne.
  - Skorowidz nigdy nie powinien był powstać, zresztą, jeśli się dobrze przyjrzeć nazwiskom, jakie zostały w nim zapisane, to można mieć wątpliwości co do niektórych pozycji – westchnęła cicho, kręcąc głową – Jak mówiłam, złe miejsce, zły czas. Nie przewidzisz wszystkiego, naprawdę – powtórzyła niczym mantrę, nie chcąc – nie potrafiąc? - przyjąć innego punktu widzenia. Najważniejsze było bezpieczeństwo Stelli, a to, wydawałoby się, gwarantowało jedynie opuszczenie Londynu i wyjazd jak najdalej stąd.
  Właściwie to może i sama powinna była to zrobić, skoro doradzała taki krok, niemniej… o siebie samą aż tak się nie troszczyła. Co innego miała na głowie.
  - Łatwo powiedzieć, „nie martw się” – rzuciła dość chmurnie, wstając ze swojego miejsca. Jednak nie po to, żeby wyjść ot tak, bez żadnego pożegnania czy cokolwiek, nie – po prostu nie mogła w tej chwili usiedzieć. Tak bardzo, że musiała zacząć krążyć po pokoju – Przeraża mnie to wszystko. I nie mogę tak po prostu się nie martwić. Nie, gdy czasy są tak niepewne, a ja… – urwała, zdając sobie nagle sprawę, że przecież w zasadzie nie powinna obarczać młodszej siostry swoimi problemami i rozterkami. Nie, gdy ta okazała się mieć takie poglądy. Nie, gdy dotyczyły one również bardziej prywatnej sfery życia, a przynajmniej tej części, którą chciała jeszcze ukryć.
  Jeszcze, bo jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to i tak się wszyscy dowiedzą i tak…
  … choć też obawiała się, że jedyne, co zostało, to zgliszcza, których już nie da się odbudować.

449/1497
Urokliwa wiolonczelistka
to piekło - nie raj, to tutaj się kończy świat
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stella mierzy 165 centymetrów wzrostu, należy raczej do szczupłych kobiet. Buzię ma okrągłą, posiada pucułowate policzki, które dodają jej uroku. Oczy ma w kolorze orzechowym, włosy długie, jasne, najczęściej nosi je rozpuszczone. Ubiera się bardzo starannie, dba o to, aby zawsze wyglądać nienagannie. Pachnie cytrusami.

Stella Avery
#8
01.03.2023, 23:51  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31.03.2023, 13:43 przez Stella Avery.)  

Stella dzieliła się z siostrą swoimi przemyśleniami. Miała świadomość, że są one dosyć kontrowersyjne. W końcu przez to zaczęła się wojna. Uważała jednak, że komu, jak komu, ale Clare może powiedzieć, co o tym wszystkim myśli. Młodsza z sióstr podchodziła nieco inaczej do tego tematu, było to związane z tym, że ona naprawdę dużo czasu spędzała wśród czystokrwistych czarodziejów. Nasłuchała się wiele podczas bankietów i przyjęć, w których uczestniczyła jako muzyk. Starała się znaleźć w tym wszystkim jakiś sens i to, co powiedziała Kordelii wydawało jej się być słuszne.

- Tak Clare, słyszę, nic nie dzieje się bez przyczyny, zobacz, jak wygląda ministerstwo, kiedy przejął je jeden z nich. Poużywał sobie, a teraz Jenkins będzie musiała to po nim posprzątać. - Chciała dać siostrze przykład niekompetencji mugolaków, którego wcale nie musiała daleko szukać. Były minister magii nadawał się do tego idealnie, powinni na podstawie jego rządów napisać książkę, jak tego nie robić.

Widziała, że to, co mówi nie do końca odpowiada siostrze. Miała inne poglądy, jej sprawa, Stella uważała, że czystokrwiści powinni trzymać się razem, dzięki czemu wcale nie tak łatwo będzie się przebić tym, którzy byli nowsi w czarodziejskim świecie. Bardzo dobrze, że wiele rodzin przywiązywało wagę do tradycji i nie pozwalały na mieszanie się krwi. Dzięki temu mieli szansę dłużej przetrwać na swoich pozycjach.

- Można mieć wątpliwości, jednak są to rodziny, które najdłużej zajmują się magią, mają doświadczenie, wiedzą co robić, a nie działają nieudolnie pod wpływem impulsu.- Czy Kordelia tego nie widziała, czy nie chciała przyjąć do wiadomości, że mugolacy nie potrafili porządnie piastować ważnych funkcji. Póki co pokazywali jedynie, że nie są w stanie sporstać najprostszym zadaniom. Należało uważać na to, żeby nie oddawać im zbyt wymagających stanowisk, bo jeszcze zniszczą to, co inni budowali od lat. Zdecydowanie odpowiedni ludzie powinni pilnować tego, aby nie narobili dodatkowych szkód. Jeszcze tego brakowało, żeby wszystko runęło, a oni musieli budować od nowa cały świat. Stella uważała, że takie próby, które podejmowali mugolacy nie były tego warte, za prosto przyszłoby im zniszczenie wszystkiego.

Przewróciła oczami słysząc po raz kolejny o tym, że czasy są niepewne. - Clare, jestem już duża, naprawdę. - Przyglądała się siostrze uważnie. Miała wrażenie, że ta zapominała o tym, że nie jest już dzieckiem. - Mam też swoich przyjaciół. Nie stanie mi się krzywda, zresztą to tutaj jest mój dom, to tutaj chce żyć i choćbyś próbowała siłą, to nie ma szans, że stąd wyjadę.- Liczyła na to, że zrozumie, że nie ma szans, aby Stella się stąd ulotniła. Zauważyła, że Clare nagle urwała zdanie, jakby chciała coś powiedzieć, ale się powstrzymała. - A ty co? - Skoro już zaczęła, to miała nadzieję, że podzieli się z nią tym, co chciała powiedzieć. Były siostrami, chyba nie powinni mieć przed sobą tajemnic? Wydawało jej się, że ta rozmowa zaczęła je od siebie oddalać. Poczuła bowiem pewien dystans ze strony Kordelii, którego wcześniej nie było.

Widmo
It's getting dark in this
little heart of mine
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Alanna Carrow
#9
05.03.2023, 23:53  ✶  
Niby siostry, a tak odmienne podejścia do tych kwestii. Jak się stało, że obie kobiety, chowane pod jednym dachem, przez tych samych rodziców, koniec końców skończyły ze zgoła odmiennymi poglądami? Wszak wydawałoby się, że powinny mieć te same wartości, a jednak, jednak…
  Jednak były tak odmienne.
  - Poużywał? – parsknęła, kręcąc głową – Wiesz, niczego mu nie udowodniono, to raz. Dwa, cały ten exodus pracowników ministerstwa… Właściwie to tak naprawdę nie jego wina, tylko uprzedzeń, jakie do niego żywiono. Jakbyś nie zauważyła – sam siebie na to stanowisko nie wybrał – wskazała. Znaczy się, musiał mieć odpowiednio duże poparcie wśród czarodziejów, skoro udało mu się wygrać… tyle że wola większości najwyraźniej nie wystarczyła, by zyskał wystarczające uznanie w magicznym świecie.
  - To nie rodziny działają, ale ich poszczególni członkowie. Nawet w najstarszym rodzie może znaleźć się ktoś głupi jak but, kto zadziała bardzo, bardzo impulsywnie – wskazała cicho. Bo to nie tak przecież, że wraz z krwią i kością danej rodziny posiadało się od razu wiedzę i całe doświadczenie wszystkich przodków, nieprawdaż?
  Uśmiechnęła się blado. „Jestem już duża”. Oczywiście że tak – już trochę minęło od zyskania pełnoletniości a tym bardziej od ukończenia Hogwartu. Jednak to, iż Stella dawno odrosła od ziemi…
  - Dla mnie nadal będziesz maleńka – wyrzekła łagodnie, spoglądając na blondynkę. Tak podobne, a tak jednocześnie różne. W błękitnych oczach krył się niewypowiedziany ból – bo choć chciała wiele, to tak naprawdę nie mogła nic. Przecież nie złapie Stelli za ucho i nie wywiezie ją siłą poza Londyn, a najlepiej i Brytanię! Choć prawdę powiedziawszy, najchętniej zrobiłaby dokładnie to.
  Tyle że nie byłoby to niczym innym, jak zamknięcie Stelli w klatce. W niemalże tej samej, w której sama została zamknięta przez rodziców – z tą różnicą, że planowała się z niej wydostać. Co, oczywiście, mało komu się raczej spodoba, niemniej znajdowała się już w tym momencie, w którym naprawdę jej to nie obchodziło, ba, z każdą chwilą czuła się coraz bardziej zdecydowana na podjęcie konkretnych działań. Co nie oznaczało, że chciała wciągać w to siostrę – choćby dlatego, że mógłby spaść na nią gniew ich rodziców.
  ­ A ja nie mogę cię ochronić – dopowiedziała z cichym westchnięciem – Nie mogę cię zmusić do niczego. Ja… po prostu się boję i chcę, żebyś była bezpieczna – dodała jeszcze, splatając dłonie.

370/1867
Urokliwa wiolonczelistka
to piekło - nie raj, to tutaj się kończy świat
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stella mierzy 165 centymetrów wzrostu, należy raczej do szczupłych kobiet. Buzię ma okrągłą, posiada pucułowate policzki, które dodają jej uroku. Oczy ma w kolorze orzechowym, włosy długie, jasne, najczęściej nosi je rozpuszczone. Ubiera się bardzo starannie, dba o to, aby zawsze wyglądać nienagannie. Pachnie cytrusami.

Stella Avery
#10
06.03.2023, 14:02  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31.03.2023, 13:41 przez Stella Avery.)  

Duży wpływ na te poglądy miało też pewnie towarzystwo w jakim się obracały. Stella nigdy specjalnie nie szukała aprobaty wśród mugolaków, czy czarodziejów półkrwi. Odpowiadało jej zainteresowanie czystokrwistych. W końcu to własnie głównie dla nich tworzyła, dla nich grywała koncerty, a później spędzała czas. Nigdy nie miała możliwości zbliżyć się do tych innego pochodzenia. Nawet w czasach nauki w Hogwarcie przyjaźniła się z tymi, którzy pochodzili z rodzin z wieloletnimi tradycjami. Jakoś tak się złożyło. Spory wpływ na poglądy, miało otoczenie, a Stelli było bardzo hermetyczne.

- Skoro były to uprzedzenia, które do niego żywiono, to była to poniekąd jego wina, nie sądzisz?- Miały bardzo odmienne zdanie na ten temat, nie dało się tego nie zauważyć. Stella zastanawiała się, kiedy zaczęły się tak bardzo różnić. Ona nie miała problemu z tym, aby żyć w sposób, jaki pokazali im rodzice, jej siostra zdecydowanie szukała dziury w całym. - Nie wybrał się sam, ale to, jak się wszystko potoczyło potwierdziło jedynie, że ten wybór nie był udany.- Wydawało się jej być to jasne niczym słońce.

- Tak, ale tradycje są przekazywane nam od najmłodszych lat. Jesteśmy przygotowywani, aby sprawować pieczę nad przyszłością czarodziejskiego świata. Doświadczenie naszych rodzin jest tu bardzo istotne, wiedzą, co się sprawdza, a co nie ma racji bytu. Mugolacy nie mają żadnego zaplecza, żadnego przygotowania, nie nadają się do tego wcale.- Uniosła się trochę, kiedy próbowała wytłumaczyć siostrze swój punkt widzenia.

Wzięła głęboki oddech, aby się nieco uspokoić. Nie chciała się kłócić ze starszą siostrą, nie miało to najmniejszego sensu. Bała się tylko, że ta narobi sobie wrogów mając takie poglądy. - Dla Ciebie będę, tak samo jak dla rodziców, chociaż uważam, że czas najwyższy wypuścić mnie z klatki.- Miała wrażenie, że przez to, że jest młodszą z rodzeństwa wszyscy chcieli ją ograniczać. Każdy bał się, że coś się jej stanie, chociaż tak naprawdę nie było ku temu żadnych powodów. Stella akurat robiła wszystko, aby odpowiednia strona się nią nie interesowała. - Martwi mnie jednak Clare, że tak głośno mówisz o tych mugolakach, wiesz, że tacy czarodzieje są wyłapywani? - Miała tego świadomość, w końcu przebywała w towarzystwie czystokrwistych. - Osoby, jak Ty mogą być zagrożone, na Twoim miejscu przestałabym się martwić o mnie, tylko zaczęła o siebie.- Nie miała tu nic złego na myśli, nie chciałaby, żeby Kordelii stała się krzywda. Zależało jej na siostrze, nie chciała, żeby przez swoje poglądy stało się jej coś złego. Uważała, że może zwrócić na siebie uwagę tych, którym zależy na tym, żeby czystokrwiści nie bratali się z tymi gorszymi. Miała nadzieję, że Clare otworzy oczy i dostrzeże zagrożenie, które wynikało z nie do końca odpowiednich poglądów. Nie chciała jej w końcu stracić przez coś takiego, a wiedziała, że czasem wystarczy tylko mały szczegół, aby stać się celem ludzi, którzy nie mieli skrupułów. Nie chciała, aby jej siostra dołaczyła do tych, którzy stracili życie. Była jej zbyt bliska, nie poradziłaby sobie na tym świecie bez niej. To wszystko, co mówiło wynikało z tego, że naprawdę się o nia martwiła. Może nie brzmiało to dobrze, te słowa, które wypowiadała na głos, jednak naprawdę jej zależało.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alanna Carrow (2274), Stella Avery (2015)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa