30.12.2025, 11:43 ✶
Czyli doktor Prewett przyszedł tu w ramach jakiejś inicjatywy po Spalonej Nocy... Henry nie słyszał, żeby coś takiego było w Mungu prowadzone. Tyle, że przez chorobę średnio czaił, co działo się wokół niego. Informacje, jeśli w ogóle docierały do jego uszu, odczytywane przez mózg zostawały jedynie częściowo. A teraz dużo się działo w Proroku... Nowy naczelny, nowa dominująca ideologia... Lockhart bał się, że go wyleją przy najbliższej możliwej okazji.
Postanowił zaufać lekarzowi i miał nadzieję, że nie robi błędu. Doktor raczej nie miał powodu, by go okłamywać w tej sprawie. Zresztą, co do Hannibala, przez moment Henry poczuł, że może zbyt pochopnie ocenił kolegę. Odezwać się mógł po prostu jego introwertyzm, poczucie zmęczenia przytłaczającą obecnością drugiej osoby. Potrwało to jednak tylko chwilę, ponieważ Selwyn postanowił znów potraktować Henryka jak idiotę. Chłopak nie miał siły się z nim o to kłócić, więc po prostu zgromił go wściekłym spojrzeniem.
Przeszli z lekarzem do sąsiedniego pokoju. Lockhart dał się mu zbadać – osłuchać i zobaczyć opłakany stan gardła. Oddychał ciężko, starał się jednak nie kaszleć, by nie zarazić Prewetta.
– Dużo osób ma podobne objawy? – zapytał zachrypniętym głosem.
Istniała nadzieja, że może ludzie nie łazili po Londynie podczas Spalonej Nocy. Tłum przed Ministerstwem mógł w wyobraźni Henia wyolbrzmymić się, jak to zwykle bywało. Przecież chłopak nigdy nie lubił przebywać w ścisku. Potrzebował przestrzeni i spokoju. Szkoda tylko, że tak łatwo się na wszystko zgadzał. Cóż, w jego piersi, mimo gburowatego charakteru, biło dobre serce. Tylko podczas choroby życzliwość została zamglona przez czarną sądzę.
Postanowił zaufać lekarzowi i miał nadzieję, że nie robi błędu. Doktor raczej nie miał powodu, by go okłamywać w tej sprawie. Zresztą, co do Hannibala, przez moment Henry poczuł, że może zbyt pochopnie ocenił kolegę. Odezwać się mógł po prostu jego introwertyzm, poczucie zmęczenia przytłaczającą obecnością drugiej osoby. Potrwało to jednak tylko chwilę, ponieważ Selwyn postanowił znów potraktować Henryka jak idiotę. Chłopak nie miał siły się z nim o to kłócić, więc po prostu zgromił go wściekłym spojrzeniem.
Przeszli z lekarzem do sąsiedniego pokoju. Lockhart dał się mu zbadać – osłuchać i zobaczyć opłakany stan gardła. Oddychał ciężko, starał się jednak nie kaszleć, by nie zarazić Prewetta.
– Dużo osób ma podobne objawy? – zapytał zachrypniętym głosem.
Istniała nadzieja, że może ludzie nie łazili po Londynie podczas Spalonej Nocy. Tłum przed Ministerstwem mógł w wyobraźni Henia wyolbrzmymić się, jak to zwykle bywało. Przecież chłopak nigdy nie lubił przebywać w ścisku. Potrzebował przestrzeni i spokoju. Szkoda tylko, że tak łatwo się na wszystko zgadzał. Cóż, w jego piersi, mimo gburowatego charakteru, biło dobre serce. Tylko podczas choroby życzliwość została zamglona przez czarną sądzę.