• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Czarodzieje Postacie niezależne Mniejszej wagi 8. Czarodzieje z Walii

8. Czarodzieje z Walii
Czarodziejska legenda
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Strażnik Tajemnic
#1
05.08.2025, 21:16  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.05.2026, 19:39 przez Eutierria.)  
Jennifer Yaxley
żona Gerarda Yaxleya
Jennifer Yaxley (née Borgin) jest żoną szefa klubu łowieckiego Artemis - Gerarda Yaxleya. Urodzona w 1913 roku jako najstarsza z córek państwa Borgin.
Za młodu przejawiała całkiem spore zdolności w zakresie klątw. Interesowało ją zwłaszcza ich łamanie. Małżeństwo, choć było jednym z tych aranżowanych, nie okazało się do końca nieszczęśliwym, albo może, to rzecz całkiem prawdopodobna, pani Yaxley nauczyła się być zadowoloną ze swojego nowego życia. Tego, w którym przyszło jej zająć się opieką nad dziećmi, dbaniem o męża, rodzinny dom oraz interesy. Na boczny plan zszedł rozwój własnych zainteresowań, własnej kariery.
Spędziła wiele lat w Londynie u boku Gerarda, kiedy zajmował stołek szefa Komitetu ds. Utylizacji Niebezpiecznych Stworzeń. W 1967 roku, gdy zrezygnował ze stanowiska wrócili do Snowdonii, do rodzinnej rezydencji, gdzie mieszkają do dzisiaj. Właściwie nie opuszcza Walii. Kobieta pojawia się jedynie na przyjęciach istotnych dla czystokrwistej śmietanki towarzyskiej.
Jest znana ze swojej pewności siebie, nie boi się wyrażać swoich opinii w głos. Szanuje czystokrwiste tradycje, mugolaków traktuje raczej z niezbyt wielkim entuzjazmem, wydaje jej się, że powinni znać swoje miejsce w czarodziejskim świecie, nie jest jednak wielką fanką metod Voldemorta. Kobieta jest bardzo zdeterminowana i uparta, gdy jej na czymś zależy. Przy pierwszym poznaniu może się wydawać nieprzyjemna, a nawet wredna, bo ma specyficzny sposób bycia, z czasem jednak idzie do tego przywyknąć. W głębi serca wcale nie jest taka zła, tylko stała się dość szorstką w obyciu osobą jako żona i matka łowców.
autorstwo: Geraldine Yaxley

Yaskhier
bard, gawędziarz, łowca
Yaskhier jest czarodziejem pochodzącym ze Stanów Zjednoczonych. Urodził się w 1890 roku. Od kilkudziesięciu lat mieszka jednak w Walii, gdzie trafił po tym jak poznał Gerarda Yaxley'a. Mężczyźni zaprzyjaźnili się podczas jednej z niebezpiecznych wypraw Yaxley'a do Stanów Zjednoczonych.
Yaskhier to człowiek wielu talentów. Kiedyś był wybitnym łowcą, jednak z wiekiem zaczął mniej poświęcać się temu zawodowi. Odkrył w sobie talent muzyczno-wokalny i zajmuje się zabawianiem ludzi śpiewając i grając na lutni, niektórzy uważają, że zupełnie mu to nie wychodzi, jednak Yaskhier twierdzi, że to z zazdrości.
Nigdy nie założył rodziny, jest samotnym wilkiem, który był blisko z dziećmi Yaxley'ów, traktował ich trochę jak swoje, przywoził im prezenty, kiedy jeździł do Ameryki. Ma okropną słabość do kobiet, nie przeszkadza mu to, czy są mężatkami, mają narzeczonych, są wiejskimi dziewkami, czy czarownicami ze szlacheckich rodów. Nie potrafi się oprzeć urokowi żadnej niewiasty.
autorstwo: Geraldine Greengrass-Yaxley

Sofia Rowle
olfaktolog, botanik, matka Lazarusa Rowle
Urodzona w 1896 roku czarownica z domu Greengrass; wdowa po poprzedniej głowie rodu Rowle; matka Lazarusa Rowle. Dużą część swojego życia poświęciła pełnieniu obowiązków żony, matki i opiekunki rodowej posiadłości. Choć Sofia odchowała kilkoro dzieci, dzięki obecności nianiek i pomocy domowych zawsze mogła pozwolić sobie na połączenie tych ról z własnym rozwojem, szczególnie odkąd jej dzieci dorosły, a w roli pani domu zastąpiła ją synowa.
Jej życiową pasją są kwiaty. Jest biegłą przyrodniczką, a wśród dziedzin magii praktycznej szczególnie upodobała sobie zauroczenia.
Za jedno ze swoich największych osiągnięć uważa uchronienie przed wyginięciem unikalnego dla terenów Snowdonii gatunku jastrzębca, hieracium snowdoniense, który w latach pięćdziesiątych zaczął zanikać w wyniku nadmiernego wypasu owiec na obszarach siedlisk tej rośliny. Dziś hieracium snowdoniense można znaleźć wyłącznie na terenie głównego rezerwatu rodziny Rowle, gdzie Sofia czuwa nad ich zabezpieczeniem.
W kwiatach najwięcej zawsze fascynowała ją woń. Pracowała nad magicznymi technikami zachowywania zapachów. Stworzyła prywatną galerię kwiatowych obrazów węchowych — w jej pracowni w rodowej rezydencji Rowle'ów stoją regały buteleczek wypełnionych skoncentrowanymi kwietnymi wonnościami. Część wyników swoich prac nad metodami utrwalania zapachu udostępniła Departamentowi Przestrzegania Prawa Czarodziejów, gdzie znaleźć je można wśród zasobów dotyczących badań nad zdejmowaniem i przechowywaniem śladów osmologicznych.
Prywatnie jest to spokojna czarownica, która zestarzała się z gracją czystokrwistej damy mogącej uchodzić za wzór rozwagi, kobiecej łagodności i kompromisu pomiędzy salonową klasą a życiową praktycznością.
Panie z salonowego towarzystwa często bardziej niż badaniami Sofii nad archiwizacją zapachów interesują się perfumami, które to kobieta w wolnych chwilach komponuje i prezentuje swoim koleżankom. W jej dzieła bywają wszyte uroki wywołujące pewne magiczne efekty, co czyni pachnidła pani Rowle tym bardziej atrakcyjnymi.
Sofia Rowle jest również członkinią Towarzystwa Herbologicznego.
autorstwo: Helloise Rowle

Evelyn Rowle
żona Lazarusa Rowle
Urodzona w 1920 roku, jako jedna z wielu córek Parkinsonów. Już od najmłodszych lat zainteresowana tajemnicami, które kryły w sobie stare woluminy, wypełniające rodzinną bibliotekę. Studiowała je chętnie, często szukając rozwiązań w tych uważanych za kontrowersyjne lub chowanych przed łatwym dostępem dla zwyczajnych użytkowników biblioteki. Po ukończeniu szkoły, przez dłuższy czas pracowała w rodzinnej Bibliotece, porzucając jednak pracę kiedy po ślubie z Lazarusem Rowle, zaszła w ciążę ze swoim pierwszym dzieckiem.
To spokojna, statyczna kobieta, skora do wyrażania się w bardzo przemyślany sposób. Obserwuje, analizuje i stara się jak najbardziej zoptymalizować podejście do aktualnej sytuacji. Dla wielu zdaje się funkcjonować w cieniu swojego męża, ale nie wydaje się jej to przeszkadzać, co więcej - dwójka ta wydaje się idealnie dopełniać i rozumieć. Odpowiedzialna jest za rodzinną posiadłość Rowle'ów w Snowdonii i podczas gdy jej mąż spędza dnie w Ministerstwie Magii, wszystko wydaje się wciąż pracować jak w zegarku.
Nie znaczy to jednak, że brakuje jej ciepła. Dla swoich dzieci i członków rodziny potrafi być kochającą kobietą, gotową udzielić troskliwej rady i przegnać wszelkie troski, jakie gnębią ich w danym momencie.
To wprawna rytualistka, chociaż tymi umiejętnościami zazwyczaj popisuje jedynie w domowym zaciszu. Interesuje się runami, numerologią, astrologią i botaniką, a także nie można odmówić jej wiedzy z teorii magii i o otaczającym ją świecie, do tego poziomu że potrafi posługiwać się magią bezróżdżkową. Po rodzinie odziedziczyła niewrażliwość na ogień.
autorstwo: Baba Jaga
Our Lady of Sorrows
and you don't seem the lying kind
a shame that I can read your mind
and all the things that I read there
candlelit smile that we both share
wiek
25
sława
IV
krew
czysta
genetyka
wila
zawód
Infobrokerka, właścicielka zakładu pogrzebowego
Spowita nimbem wyższości i aureolą sięgających niemal do ziemi srebrzystoblond włosów, Lorraine wygląda dokładnie tak, jak powinien wyglądać Malfoy z krwi i kości. A jednak... Coś hipnotyzującego jest w jej czystym, wysokim głosie, w sposobie, w jaki intonuje słowa. Coś w pełnych gracji ruchach, w przenikliwym spojrzeniu jasnoniebieskich oczu, skrytych pod ciężkimi od niewyspania powiekami. Przedziwny czar półwili, który wyróżnia Lorraine z tłumu mimo raczej przeciętnej postury (1,67 m), długo nie pozwalając ludziom zapomnieć o jej uśmiechu. Wygląda na istotę słabą, wątłego zdrowia. W przeszłości, Lorraine zmagała się z zaburzeniami odżywania, przez co teraz cechuje ją nienaturalna wręcz kruchość. Chorobliwie chuda, kości zdają się niemal przebijać delikatną, bladą skórę. Uwagę zwracają zwłaszcza wydelikacone dłonie o długich, smukłych palcach, w których często obraca w zamyśleniu srebrny pierścionek z emblematem rodu Malfoy. Obyta towarzysko, zawsze wie, co powiedzieć, i jak się zachować. Bez względu na okoliczności dba o zachowanie nienagannej postawy. Ubiera się w otrzymane w spadku po bogatszych kuzynkach, klasyczne, mocno zabudowane suknie, na których wprawne oko dostrzeże ślady poprawek krawieckich. W naturze półwili leży przyciągać cudze spojrzenia, może dlatego Lorraine nosi się bardzo konserwatywnie, nigdy niemal nie odsłaniając ciała. Najczęściej spowita jest od stóp do głów w biel, choć chętnie stroi się również w odcienie zieleni i błękitu. Zawsze otula ją mgiełka ciężkich perfum, których nieznośnie wręcz słodki zapach służy tuszowaniu klejącej się do Lorraine mdłej woni śmierci.

Lorraine Malfoy
#2
24.04.2026, 12:48  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.04.2026, 21:31 przez Lorraine Malfoy.)  
Yaskhier – nieprzychylni. Razu pewnego wielki bard towarzyszył Yaxleyom zaproszonym na przyjęcie zorganizowane przez rodzinę Malfoy. Zadedykował wówczas spontanicznie zaintonowaną piosenkę młodej Lorraine, która zachowała, oczywiście, odpowiednią powagę, myślała jednak, że zapadnie się ze wstydu. No bo gdzie taki bawidamek będzie ją zaczepiać! Bezbożnik i kobieciarz! Ale przecież to nie było najgorsze, najgorsze było, że fałszował, bo był już lekko wstawiony. Lorraine, wyjątkowo ostro jak na nią, zakpiła wówczas z barda i z jego żałosnych umizgów. Ależ mu nagadała. Yaskhier, który chciał po prostu zrobić ładnej pannie przyjemność, obraził się niesłychanie, i napisał nową piosenkę, tym razem o kapryśności wil. Lorraine bardzo się złości za każdym razem, gdy ją słyszy.


Yes, I am a master
Little love caster
szamanka
Kochajcie mnie, kochajcie, wy
—
 gęstwy zieleni
I wy, senne gromady powikłanych cieni
wiek
33
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
zielarka, twórczyni eliksirów i sztuki w drewnie
Tchnie czymś dzikim, nosi na sobie okruchy lasu: czasem we włosy zaplącze się uschnięta gałązka, czasem w materiał szaty wczepią nasiona czy wkleją niteczki pajęczyn, a czasem sama czarownica dokłada intencjonalnie atrybuty natury: ozdoby z ptasich piór, polnych kwiatów czy zwierzęcych kłów. Ciągnie się za nią woń suszonych ziół i palonych kadzideł. Kobieta szczupła i przeciętnego wzrostu (164 cm), niebieskie oczy. Długie blond włosy o średnim skręcie, rzadko ułożone i wystylizowane, zwykle znajdzie się wśród nich kołtun. Spódnice szat Helloise są długie i mają głębokie kieszenie, w których zawsze znajdzie się nieco ziarna dla ptaków. Lubi mięsiste tkaniny, warstwy, ubrania swobodnie płynące za sylwetką, nie boi się wzorów ani koloru, choć wybiera głównie barwy głębokie i niezbyt nasycone lub bliskie ziemi: zielenie, brązy, zgaszone pomarańcze. Stawia przede wszystkim na praktyczność: materiały solidne, które posłużą długie lata i nie zaszkodzi im praca w ogrodzie. Zamiast sakwy często nosi pas na wzór dawnych châtelaine, do którego na skórzanych rzemykach przymocowane są drobne przedmioty: różdżka, futeralik z nożem, woreczek soli czy miniaturowe buteleczki eliksirów, w tym zawsze jedna z solami trzeźwiącymi. Helloise nie nosi klasycznej biżuterii. Posiada jedynie ozdoby z drewnianych koralików i elementów zwierzęcych.

Helloise Rowle
#3
25.05.2026, 19:59  ✶  
Sofia Rowle — matka i córka
Ze wszystkich dzieci to Helloise przysporzyła matce za młodu najwięcej zgryzot. Sofia złościła się na nią, oczywiście, lecz pod tą surowością załamywała ręce i zwyczajnie martwiła się o swoje dziecko. Pani Rowle zdążyła już zaakceptować, że córka nie będzie żyła tak, jak ona oczekiwała. Nie patrzy na nią mimo to bezkrytycznie — młoda czarownica zawsze od matki usłyszy, jeśli robi coś źle, mimo że dziś to już raczej ton napomnienia niż bezwzględnego rozkazu.
Ich kontakt osobisty jest nie najczęstszy, choć wymieniają regularnie listy, a Helloise zawsze odpowie, że matkę kocha. Podziwia jej pracę, czasem pyta o radę, a niekiedy zdarza się, że to matka zwraca się z jakimś pytaniem do niej.

Evelyn Rowle — bratowa
Ponieważ Helloise bliżej wiekiem do dzieci Evelyn, nie jest to typowa relacja koleżeńska, jaką się miewa ze szwagierką. Niekiedy Evelyn opiekowała się Hellą, gdy ta była mała, lecz dziś nie ma w stosunku do niej szczególnie mocnych opiekuńczych odczuć. Relacja między nimi jest raczej neutralna, naznaczona dystansem wieku.
Są między nimi pojedyncze wspólne tematy. Evelyn potrafi docenić wartościowe zdolności i wiedzę Helloise, lecz jednocześnie dostrzega, że szwagierka niektóre rzeczy niepotrzebnie komplikuje i roztkliwia się nad nieistotnymi szczegółami, co utrudnia współpracę z nią — a jednak ta kilka razy w domowym zaciszu się wydarzyła.


dotknij trawy
dragonborn
Ruthlessness
is mercy upon ourselves.
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
właściciel rezerwatu, smokolog, magizoolog
Mający 187cm, o atletycznej budowie ciała i ciemnych włosach. Porusza się ze specyficzną dla niego manierą, która zdaje się przypominać gady; zastygnięty w bezruchu, jakby wyczekiwał potknięcia, obserwując z uwagą otoczenie, tylko po to by nagle zareagować i wprawić ciało w ruch. Posiada parę blizn na ciele, pozostawionych przez spotkania ze zwierzętami. Plecy, lewą stronę obojczyka i ramię pokrywa drobna, szarawa łuska, a jego oczy posiadają pionowe źrenice i trzecią powiekę. Zawsze towarzyszy mu któryś z jego smoczogników.

Leviathan Rowle
#4
31.05.2026, 06:12  ✶  
Evelyn Rowle - matka.
Ukochana matka, która zawsze się o niego troszczyła, służyła radą i wybaczała potknięcia, nie mówiąc o nich jego ojcu. Zawsze miała do niego wiele cierpliwości i chciała dla niego jak najlepiej, jednocześnie dbając o to by patrzył w przyszłość i hołdował odpowiednim wartością. Levi swoją mamę bardzo kocha i jest to niewątpliwie jedna z najważniejszych kobiet w jego życiu – a jej słowo jest dla niej niejednokrotnie istotniejsze niż cokolwiek innego.

Sofia Rowle - babcia.
Zawsze babcię szanował, chociaż jawiła mu się jako nieco odległa figura. Skoncentrowana na swoich badaniach, łączyła z wnukiem pasję do przyrody, nawet jeśli zupełniej innej niż on podkategorii. Będąc dzieckiem, był świadomy pewnych napięć pomiędzy Sofią, a Evelyn, które związane były z wychowywaniem najmłodszych pociech domu Rowle (głównie dlatego jak mała różnica wieku była między nim, a Helloise). Z biegiem lat zniknęły one jednak, a sam Rowle mógł traktować babcię jak, cóż, babcię – służącą radą kiedy chodziło o rośliny.


We said we're going to conquer new frontiers
Go on, stick your bloody head in the jaws of the beast
Local Dumbass
I’m gonna give you fair warning that I…
I’m not a saint, but I could be if I try
Lord knows I've got habits to break
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / potężnie zbudowany, szerokie barki, rozbudowany kark, ciężka masa mięśni bardziej przypominająca taran niż sylwetkę biegacza / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka i pęknięty, częściowo brakujący fragment lewej jedynki / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#5
12.10.2026, 18:54  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.10.2026, 18:55 przez Benjy Fenwick.)  
Jennifer Yaxley z domu Borgin
Jennifer jest żoną Gerarda, przez co pozostaje ciotką Aloysiusa, nawet jeśli niekoniecznie mieli okazję nawiązać głębszą relację, gdy był dzieckiem i nie zrobili tego również, kiedy stał się dorosłym. Nie łączy ich szczególna więź, choć potrafią porozumieć się bez większych trudności. Kobieta zachowuje wobec siostrzeńca męża pewien dystans, mając ku temu skrzętnie skrywane powody i nie pozwalając sobie na większą poufałość, chociaż nie przekłada się to na otwartą niechęć z jej strony. Benjy pod pewnymi względami przypomina jej bowiem najstarszego syna, który od dłuższego czasu szlaja się gdzieś po świecie, jednak to podobieństwo budzi w niej przede wszystkim skrywaną gorycz i smutek związane z decyzjami pierworodnego, nie ciepłe uczucia.
Łączy ich zainteresowanie tematyką klątwołamania i pokrewnymi zagadnieniami, które stanowią jeden z nielicznych obszarów, w których mogą swobodnie wymieniać się spostrzeżeniami, jednak poza tym nie mają zbyt wielu tematów do rozmowy. Jen interesuje przede wszystkim jego doświadczenie zawodowe oraz wiedza w dziedzinie, w której sama nigdy nie miała okazji pracować, poza tym ich kontakty nie wykraczają znacząco poza zwyczajną uprzejmość i rodzinne konwenanse.

Yaskhier
Benjy i Yaskhier nie przepadają za sobą od chwili, gdy bard, solidnie już wstawiony, postanowił zawalczyć o względy niewłaściwej niewiasty. Niespełniona gwiazda estrady pod nieobecność Fenwicka próbowała uwieść jego kompletnie zdezorientowaną kobietę, posługując się rzępoleniem na lutni oraz improwizowaną pieśnią miłosną, najwyraźniej przekonana, że odpowiednia liczba metafor wyciągniętych z dupy i fałszywych nut potrafi zdziałać cuda, nawet na tak trudny przypadek. Po zastaniu tej niezręcznej sytuacji, Benjy próbował jeszcze spożytkować resztki cierpliwości na wyjaśnienie koledze, że trafił pod niewłaściwy adres, lecz bard, zamiast zamknąć jadaczkę, postanowił brnąć w coraz bardziej pokrętne - i, co gorsza, śpiewane - tłumaczenia… „Jak mogłem pozostać w milczeniu tej nocy, gdy piękno panienki olśniło me oczy?!” nie zabrzmiało szczególnie konstruktywnie, jako argument przemawiający za nagabywaniem cudzej partnerki, po czym, w ramach próby poprawienia swojego wizerunku, mężczyzna na dokładkę zaimprowizował jeszcze kilka wersów o wybranku wspomnianej białogłowej - „Ma ogień w naturze, zaś lont nader krótki, więc lepiej nie śpiewaj mu pieśni do wódki!” - nie był to również szczególnie udany zabieg dyplomatyczny. Fenwick znalazł się o krok od wybicia zębów przyjaciela Gerarda Yaxleya, wspomniany zaś człowiek od odkrycia, że nie każda publiczność docenia jego twórczość, lecz na szczęście dla obu stron ktoś zdążył odciągnąć barda na bok, zanim konflikt zyskał bardziej namacalną formę. Wzajemna niechęć jednak pozostała i nic nie wskazuje na to, by którykolwiek z nich zamierzał pierwszy wyciągnąć rękę na zgodę - zwłaszcza że Benjy wciąż pamięta piosenkę, a Yaskhier prawdopodobnie nadal uważa, że była całkiem udana - od tamtej pory jeden uważa drugiego za karczka kompletnie pozbawionego poczucia humoru, wspomniany zaś widzi w nim przede wszystkim podstarzałego utrapieńca z problemem alkoholowym.


[Obrazek: 4GadKlM.png]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości





  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa