Skromna restauracja czarodziejów bliskowschodniego pochodzenia. Klimatyczne tkaniny na ścianach, kolorowe dywany, egzotyczna muzyka, a przede wszystkim — często brakowało tu klientów. Dlatego Ururu wybrał to miejsce. Panował tu spokój, jednocześnie muzyka zagłuszała rozmowy, a właściciele zajmowali się zabijaniem nudy na zapleczu.
Marquez poznał nową koleżankę kilka dni temu w bibliotece. Jego chaotyczne odkrywanie współczesności skupiło się na eliksirach. Zgromadził pokaźny stosik potrzebnych książek, po czym wszystko okazało się być niepotrzebne, gdy spotkał Avelinę Paxton. Miejsce spotkania nie było odpowiednie do potężnego wywiadu z młodą czarownicą, tak więc Ururu zaproponował wspólny obiad.
Marquez czekał na dziewczynę z dużym wyprzedzeniem. Zamówił sobie już coś do picia i wertował notes, w którym zapisał gotowe pytania. Oczywiście ilość podpunktów znacznie wzrośnie po obszernym wykładzie czarownicy. A przynajmniej tego się spodziewał.
W restauracji panował półmrok. Idealny klimat dla kogoś z podejrzanym kolorem skóry. Marquez wiercił się niecierpliwie i rzucał spojrzenie w stronę drzwi chwilowo żałując, że nie usiadł tuż pod oknem. Ale im dalej od wzroku innych ludzi, tym lepiej.