05.04.2025, 19:04 ✶
Wyczarowanie różdżką ognia nie było trudnym zadaniem; wystarczyła chwila, by pojawił się mały, ale efektywny płomień. Idealny do zapalenia awaryjnego papierosa w pracy. Jolene zaciągnęła się szlugiem i wydmuchnęła dym, ze wzrokiem wbitym w ścianę. Dobrze zdawała sobie, że może to wpłynąć negatywnie na jej zdrowie, lecz nałogu nie dało się tak łatwo rzucić. Zwłaszcza, jeśli przez większość jej życia papierosy były uznawane za coś wręcz nieszkodliwego.
Teraz jednak zaczynało się to zmieniać, a Jo w obawie o stan zdrowia swojej rodziny, przestała palić w domu. Starała się również ograniczyć papierosy w pracy, ale czasami po prostu nie wytrzymywała. Tak jak dzisiaj, kiedy przypadł jej wieczorny dyżur w okienku informacyjnym. Nawet po ponad dwudziestu latach pracy w Mungu (oraz sporym wpływie na własny grafik) późne zmiany wciąż się zdarzały. Co prawda, praca w nocy wiązała się z dodatkową zapłatą, ale dla Bletchley nie stanowiło to żadnej zachęty. Już dawno dała sobie spokój z próbą zarobienia jak najwięcej w jak najkrótszym czasie; o wiele bardziej liczyła się dla niej równowaga między pracą i odpoczynkiem.
Dlatego w pełni korzystała z chwili przerwy i "delektowała" się szlugiem w herbaciarni na najwyższym piętrze szpitala. Minęła już mniej więcej połowa jej czasu pracy, więc wystarczyło tylko jakoś przeżyć do dwunastej. Jolene nie mogła się spodziewać, że tego dnia będzie to o wiele trudniejsze...
Teraz jednak zaczynało się to zmieniać, a Jo w obawie o stan zdrowia swojej rodziny, przestała palić w domu. Starała się również ograniczyć papierosy w pracy, ale czasami po prostu nie wytrzymywała. Tak jak dzisiaj, kiedy przypadł jej wieczorny dyżur w okienku informacyjnym. Nawet po ponad dwudziestu latach pracy w Mungu (oraz sporym wpływie na własny grafik) późne zmiany wciąż się zdarzały. Co prawda, praca w nocy wiązała się z dodatkową zapłatą, ale dla Bletchley nie stanowiło to żadnej zachęty. Już dawno dała sobie spokój z próbą zarobienia jak najwięcej w jak najkrótszym czasie; o wiele bardziej liczyła się dla niej równowaga między pracą i odpoczynkiem.
Dlatego w pełni korzystała z chwili przerwy i "delektowała" się szlugiem w herbaciarni na najwyższym piętrze szpitala. Minęła już mniej więcej połowa jej czasu pracy, więc wystarczyło tylko jakoś przeżyć do dwunastej. Jolene nie mogła się spodziewać, że tego dnia będzie to o wiele trudniejsze...