Glenfinnan, knajpa Szczeżuja
To był wyjątkowo uroczy, słoneczny acz rześki poranek. Glenfinnan, w języku gaelickim zwane Gleann Fhionnainn, było niewielką miejscowością w Szkocji, znajdującą się przy północnym krańcu jeziora Loch Shiel. Mniej więcej 15 kilometrów na zachód od Fort William. Lecz nie to czyniło je wyjątkowym. Glenfinnan było czymś w rodzaju żywego pomnika, znane z ostatniego powstania Jakobitów. Było żywą historią - przechadzając się po ulicach tego miasteczka można było chłonąć nie tylko wspaniałe, świeże powietrze, doprawione wonią ogromnego jeziora, znajdującego się obok, ale także historię powstania Szkotów. Gdzieś niedaleko tuż przy jeziorze pięła się dumnie ku górze wieża, wzniesiona w 1815 roku, upamiętniająca biorących udział w powstaniu Szkotów. Każda cząsteczka powietrza zdawała się krzyczeć, że to miejsce historyczne, pamiętliwe, wyjątkowe. Że to tutaj się coś rozpoczęło, że to tutaj została rozpalona iskra, wzniecająca ogień buntu. Być może to miejsce zostało wybrane nieprzypadkowo - a być może po prostu Dumbledore lubił smażone ryby, o których krzyczały standy i tablice, rozstawione co dwa kroki.
Krzyk ptactwa znad jeziora był jeszcze niemrawy: było dość wcześnie, ulice dopiero budziły się do życia. Szczeżuja była, w istocie, malowniczą parterową knajpką, która wyglądała jednak na zamkniętą. Na drzwiach baru ktoś przybił tabliczkę: DZISIAJ NIECZYNNE. Czyżby Dumbledore się pomylił w wyznaczeniu miejsca? A może źle napisał datę? Okna gospody miały zasłonięte okiennice, ze środka nie wydobywał się żaden dźwięk świadczący o tym, że w Szczeżui ktoś jest. Jakby ten budynek oraz jego lokatorzy spali słodkim snem, tuląc się nawzajem w - o ironio - objęciach Morfeusza.
@Morpheus Longbottom
death is just the next adventure