adnotacja moderatora
Rozliczono - Brenna Longbottom - osiągnięcie Badacz Tajemnic V
Rozliczono - Basilius Prewett - osiągnięcie Piszę, więc jestem
Rozliczono - Basilius Prewett - osiągnięcie Piszę, więc jestem
Las znów był zwykłym lasem. Spowijająca go czerń, niewidoczna gołym okiem, ulotniła się w chwili, w której czaszka została wydobyta z ruin kapliczki. Pozostał tylko fiolet, niewidoczny dla oczu Brenny, echa pradawnego zaklęcia, ofiary, miłości i bezlitosności.
Roberts był martwy, podobnie jak kilku mugoli, których szczątki znaleziono w podziemiach, i którzy powrócili pod postacią nieumarłych. Brenna więc w ciągu tej pierwszej godziny po wyjściu z lasu najpierw dorwała pierwszą lepszą osobę, by spytać, jaki jest bilans strat – i dowiedziawszy się, że zginął tylko nieszczęsny mąż Tary Roberts, aż musiała sobie usiąść, bo jakoś z tej ulgi nie mogła ustać. Wiedziała, że popełniła błąd wchodząc w las, ale przynajmniej tym razem ten błąd nie miał tak katastrofalnych efektów. Żałowała Roberta, ale jemu nie zdążyłaby pomóc, a gdyby zginął ktoś jeszcze, zwłaszcza gdyby Basilius, Isaac, Millie, Morpheus albo Erik nie wyszli z tego cało, nie wybaczyłaby sobie do końca życia. Potem była już zajęta robieniem tych wszystkich rzeczy, którymi zwykle zajmują się funkcjonariusze, kiedy okazuje się, że doszło do czarnomagicznej aktywności, odkryto wiele ciał i spisek mający na celu wywołanie wojny międzygatunkowej.
Kiedy wpadła na Basiliusa była cholernie wykończona, chyba nawet bardziej psychicznie niż fizycznie. Tej nocy nie spała, poprzedniej wprawdzie owszem, i to bardzo długo, ale przed tamtą nocą miała za sobą wizytę na przeklętej wyspie, a jeszcze wcześniej urodziny Millie. Wbrew rozumowi wciąż też martwiła się o Patricka i Atreusa, którzy teleportowali się do Ministerstwa: czy wpływ tamtego miejsca na pewno nie odcisnął na nich głębszego piętna niż mogłoby się wydawać? Ale nie tylko ona była w Windermere zmęczona, naprawdę więc nie mogła narzekać. Dlatego uśmiechnęła się do Prewetta pogodnie, jakby nigdy nic, kiedy go dostrzegła w pobliżu jeziora – nie tak dawno zatrutego i pełnego wściekłych trytonów…
– Dałeś się wciągnąć pod ziemię, i to ja jestem przeklęta, co? – spytała. Nie wyglądała specjalnie tragicznie: ubranie miała brudne, spodnie na kolanach rozerwane, a dłonie poobcierane, ale Sebastian i Pereginus w wybuchu energii oberwali znacznie mocniej od niej.
Zmierzyła Basiliusa uważnym spojrzeniem, ale wyglądało na to, że chociaż on też został trochę sponiewierany, to nie był ranny.
– Chyba nie powiesz mi, że dziesiąty też liczy się jako dziwna data?
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.