• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 11 12 13 14 15 16 Dalej »
[68, aleja Horyzontalna] Nobby Leach powinien jeść piach - Cynthia i Cathal

[68, aleja Horyzontalna] Nobby Leach powinien jeść piach - Cynthia i Cathal
Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#1
16.03.2023, 23:59  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.06.2023, 22:13 przez Morgana le Fay.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Cathal Shafiq - osiągnięcie Pierwsze koty za płoty

Nie cierpiał eleganckiego ubioru.
Na ten dzień musiał go jednak znieść, ciotka postawiła sprawę bardzo jasno. Podobnie jak musiał znieść samo spotkanie – przyjęcie organizowane przez rodzinę Bulstrodów, a jeden z Bulstrodów ponoć rozważał dofinansowanie szykującej się niedługo wyprawy do Egiptu. Cathal trafił więc do eleganckiej sali pełnej czystokrwistych, bardzo elegancko ubrany, elegancko uczesany i z fałszywym uśmiechem przylepionym do warg słuchał – jego zdaniem przynajmniej – bardzo mało eleganckiego wywodu.
Jego autorem był Christopher, czarodziej – podobno – czystej – krwi gdzieś z Ameryki, który miał robić jakieś tam interesy z Flintami, i jakieś tam interesy z Shafiqami. Cathal początkowo podejrzewał, że ciotka wypchnęła go ku niemu i jeszcze jednej, młodej kobiecie, właśnie z powodu tych interesów. Teraz zastanawiał się, czy przypadkiem nie chodziło o to, że nikt, kto go znał, nie mógł go znieść.
- …nic dziwnego, że was kraj podupadł, skoro rządził nim taki premier. Mugolskie pochodzenie, doprawdy. W Stanach Zjednoczonych nie mogłoby się to zdarzyć – opowiadał Christopher z ogromnym zapałem, gestykulując jedną ręką, bo w drugiej trzymał na wpół opróżniony kieliszek. Miał około czterdziestki, był więc starszy i od trzydziestoletniego w tej chwili Shafiqa, i od towarzyszącej im dziewczyny, która miała nieszczęście znaleźć się z nimi w rogu sali. Cathal górował nad Christopherem wzrostem i wpatrywał się w czubek jego głowy, z niemiłą świadomością, że doskonale zapamięta i wszystkie te wypowiedzi, i to, jak wyglądał każdy, ciemny włos Christophera Moora.
– Jeszcze do niedawna nie pozwalaliśmy się żenić z mugolkami. Upadek obyczajów, że zniesiono to prawo – kontynuował. – Ten wasz Nobby Leach… już jego imię świadczy o niekompetencji… omal nie doprowadził kraju do ruiny… – urwał i spojrzał najpierw na Cathala, a potem na dziewczynę. Której, nawiasem mówiąc, nikt nie zdążył Shafiqowi przedstawić, podobnie jak jego jej, ponieważ musieliby w tym celu chyba zakneblować rozmówcę.
Który po raz pierwszy zrobił dłuższą przerwę w mówieniu. Ba, nawet zadał im pytanie:
– A co państwo sądzą o tym skandalu?
– Sądzę, że magiczna Wielka Brytania nie wygląda na zrujnowaną. By doprowadzić ją do upadku, potrzeba by więcej niż jednej osoby – odparł Cathal dyplomatycznie i uniósł swój kieliszek w niby toaście, a potem upił łyk alkoholu. Miał nadzieję, że ten szampan, ponoć doskonałej jakości, pomoże mu przełknąć słowa, które naprawdę miał na języku. A brzmiały one: „sądzę, że jesteś wyjątkowym imbecylem”. I to nawet nie sądził tak dlatego, że Moor krytykował Leacha: sam Cathal, choć daleki od jakiejś szczególnej walki o czystość krwi, żywił pewne uprzedzenia wobec mugolaków i gdyby był w kraju podczas wyborów, na pewno nie głosowałby na Leacha. Niezależnie od tego, jaki program by ten przedstawił.
Podejrzewał jednak, że nie ma sensu tych słów wygłaszać, bo Christopher nie zrozumie znaczenia słowa „imbecyl”.
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#2
19.03.2023, 02:16  ✶  
Nienawidziła przyjęć.
Wieczorowe stroje były znośne, podobnie jak fikuśna biżuteria, którą można było z tej okazji założyć. Ludzie byli okropni, panująca na takich charytatywnych balach sztuczna atmosfera była paskudna, a jedzenie zwykle niedoprawione. Ojciec zwykle nie mógł liczyć na Castiela w ich kwestii, wysyłał więc ją. Może też dlatego, że pracowała jednak typowo w Ministerstwie i wielu przedstawicieli z najlepszych rodów skorowidza znała? Męczące. Westchnęła z przyklejonym do twarzy zainteresowaniem, wpatrując się stalowoniebieskimi tęczówkami w Czarodzieja, któremu się gęba nie zamykała. Jakim cudem ją tu w ogóle wciągnęli? Ah, no tak, uciekła od pytań starej kobiety o jej zamążpójście i monologu o tym, jak kobiety zaczynały w tych czasach zapominać o swoich rolach. Jej zdaniem też to było spowodowane przez Leach'a. Upiła łyka szampana ze swojego kieliszka, czując na wargach przyjemnie słodkawo-kwaśny posmak, a wolną dłonią wygładziła materiał czarnej, dopasowanej sukni wieczorowej.
Ją absolutnie polityka nie obchodziła, podobnie jak Qudditch czy inne departamenty w Ministerstwie. Skupiona była na sobie i swojej karierze, pilnowaniu brata. Lycoris wymagała od niej nienaganności, zostawała więc po godzinach, nie mając czasu na takie brednie, jak plotki na salonach. Czując na sobie spojrzenie Christophera — miała okazję rzucić w niego Cruciatus, jeśli to spowodowałoby zamknięcie mu ust. Może jęzozlepa? Zamiast tego z przyklejoną do twarzy maską sztucznego zainteresowania, atencji w oczach, którą zwykła łaskotać ego otaczających ją ludzi. Udawanie głupszej niż była często owocowało wieloma przywilejami..
A potem zapytał — niemożliwe, aż ją wzruszył — dał dojść do głosu innym. Cynthia przekręciła niewinnie głowę na bok, pozwalając, aby jasny kosmyk włosów opadł jej do przodu, próbując znaleźć drogę do szyi lub ust, gdzie mógłby przykleić się do szminki lub zaplątać w naszyjnik. Zawsze tak robiły. Obdarzyła Cathala pociągłym spojrzeniem, robiąc krok w jego stronę, głównie dlatego, aby się trochę rozruszać, bo monolog jegomościa ją dosłownie zastał.
- Trudno mi się z Panem nie zgodzić, aczkolwiek Pan Minister mógłby okazać więcej szacunku do tradycji Czarodziejskiej. - zgodziła się ze swoim przedmówcą, dodając jednak kroplę od siebie. Niezbyt dużo, bo nie chciała brylować w tej konwersacji, na temat tego idioty, jakiegoś lubiącego szlamy rewolucjonisty. Gdyby jeszcze skupił się na tych rzeczach ważnych, które faktycznie owej rewolucji potrzebowały. Upiła kolejny łyk szampana, pozbywając się jego resztek z warg poprzez ich zwilżenie. - A co Pan o tych tradycjach sądzi, Panie..? - dodała jeszcze, kątem oka dostrzegając, jak niezamykający się Christopher znów otwiera usta, a ona kolejnego monologu znieść nie mogła i nie chciała.
Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#3
19.03.2023, 08:05  ✶  
Christopher rozpromienił się, gdy Cynthia wspomniała o tradycjach czarodziejów. Ktoś mógłby pomyśleć, że gdzieś we wnętrzu jego głowy rozpalono lumos, bo zdawało się, że jego oczy wręcz zalśniły. Spojrzał na nią z prawdziwym zachwytem wypisanym na twarzy, jakby oto miał przed sobą najpiękniejszą i najbardziej interesującą kobietę na świecie.
- Prawda? Mimo wszystko, tacy jak Leach, wywodzą się dosłownie z innego świata. Jak ktoś taki ma nami zarządzać, skoro nigdy nie zrozumie tego, co w czarodziejskim świecie jest najważniejsze? – Monolog mógłby potrwać zapewne jeszcze długo. Moor jednak, choć bez wątpienia kochał brzmienie swego głosu, nie był aż tak niegrzeczny ani niekompetentny, by nie pozwolić odpowiedzieć na pytanie, skoro Cynthia już je zadała.
- Shafiq – mruknął na pauzę na końcu zdania Flintówny, po czym uniósł kieliszek do ust i dopił trunek. Trudno powiedzieć, żeby był wdzięczny za tę próbę wciągnięcia go do dyskusji. Monologi Christophera były dla niego trudne do zniesienia, ale ostatecznie łatwiej było ich wysłuchać niż faktycznie ciągnąć rozmowę z Moorem. Poza tym uwaga Cynthii sugerowała, że Flintówna ogólnie dzieli poglądy z Christopherem… A Cathala, zasadniczo, niezbyt interesowało, kto jest ministrem, przynajmniej póki ten ktoś nie mieszał się w jego interesy, i choć był daleki od rzucania się do obrony Leacha, to jego szkalowanie przyprawiało Shafiqa wyłącznie o ból głowy. Chyba że dziewczyna była po prostu grzeczna. Choć, ostatecznie, ona przynajmniej w przeciwieństwie do Moora była widokiem miłym dla oka, a przynajmniej miał teraz pretekst, by spojrzeć na nią zamiast na Christophera.
- Myślę… że pan Moor z pewnością ma o wiele więcej do powiedzenia na temat czarodziejskich tradycji niż ja – stwierdził, uśmiechając się nawet przy tym, fałszywym uśmiechem, który nie sięgnął jasnych oczu. – Pan Moor w końcu bez wątpienia jest produktem najlepszych, czarodziejskich tradycji – dodał kąśliwie, chociaż doskonale wiedział, że powinien ugryźć się w język. Co poradzić. Całe lata spędzone gdzieś w Peru, w obozowisku w pobliżu stanowiska archeologicznego, przytępiły nieco zmysł towarzyskich Cathala… który u niego nigdy nie działał zbyt dobrze. Przynajmniej jak na przedstawiciela rodu czystej krwi. Na całe szczęście, jego rodzice nie żyli, inaczej załamywaliby nad nim ręce.
Christopher nie odpowiedział od razu. Być może dlatego, że musiałby być kompletnym idiotą, aby nie pojąć, że chyba w jakiś sposób jest obrażany. Z drugiej strony nie wydawał się dość inteligentny, aby być tego stu procentowo pewnym, gdy trafił w – mimo wszystko – obcy krąg kulturowy, a obraza była podana w otoczce komplementu.
– Jeśli Wielka Brytania ma być znowu… wielka, Nobby Leach musi odejść – mruknął w końcu, choć z mniejszą energią niż wcześniej. – Podobno choruje i ustąpi z urzędu. Na pewno się państwo cieszą.
– Straszliwie – zgodził się Cathal z poważną miną.
– Pójdę po drinka. Zaraz do państwa wrócę – stwierdził Moor. Może naprawdę chciał drinka, a może wyłącznie zależało mu na tym, aby znaleźć wdzięczniejszych rozmówców?
– Jestem ciekawy… – powiedział Shafiq, spoglądając na Cynthię. – Cóż to za tradycje, którym należy okazać szacunek?
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#4
23.03.2023, 03:13  ✶  
Nie chodziło jej o wywołanie uśmiechu u tego idioty zadufanego w sobie, ale była wyjątkowo zdolna w łechtaniu cudzego ego. Czasem nawet nieświadomie, co było efektem przyzwyczajenia. I nawet jeśli brałoby ją na wymioty, Merlin jej świadkiem, uśmiechnęłaby się ślicznie, jeśli dany kontakt mógł okazać się użyteczny. Czy Christopher taki był? Nie wydawało się jej. Miał obrzydliwe spojrzenie, nieszczere i odrobinę uprzedmiotawiające, ale karty zostały rzucone. Słuchała więc, nie wchodząc mu w słowo.
- Wydaje mi się, że Pan Leach nie starał się po prostu adekwatnie do tego, czego wymagało stanowisko i nie uzupełnił odpowiednio swoich informacji. - odpowiedziała jeszcze, siląc się na kolejny, odrobinę zmieszany uśmiech, który mógł zasugerować, że kobieta nie miała wcale ochoty dalej prowadzić ten konwersacji, szukała więc ucieczki. I tak o to pojawił się Cathal, niczym nieświadomy niczego rycerz. Mogliby porozmawiać nawet o gatunkach trujących żab, bo byłoby to bardziej interesujące, niż jakiś Minister.
- Cynthia Flint. - przedstawiła się w odpowiedzi, również unosząc kieliszek i robiąc łyka alkoholu, którego słodkawy posmak przyjemnie drażnił gardło. Dobry szampan, który dawał odrobinę nadziei, na zmianę tematu. Na jego słowa kąciki ust subtelnie, ledwo zauważenie drgnęły ku górze w rozbawieniu i złośliwości, bo był produktem godnym kosza na śmieci w jej oczach. Nie każdy czystokrwisty był niestety dobrym przedstawicielem swojej spuścizny. Była wychowana w duchu tradycjonalizmu, ale kompletnie się na te tematy nie wypowiadała. - Oczywiście, nie wątpię w wiedzę na temat tradycji Pana Moora. Zajmujący mówca.
Podobnie, jak towarzyszący jej mężczyzna, zupełnie nie podejrzewała głównego przeciwnika Leacha o inteligencję, wątpiła więc, że ich kąśliwości w ogóle zauważył. Czerwone paznokcie stuknęły o kieliszek, a ona się w ogóle nie odsunęła od mężczyzny, sugerując tym samym, że preferowała jego towarzystwo. Im dłużej przyglądała się jego twarzy, tym bardziej nie mogła go skojarzyć. Nie bywał chyba często na przyjęciach tego typu. Cóż, nie było jasnowłosej sprawą, jakie wartości miał i jak chciał żyć, ale mogła spędzić wieczór znacznie przyjemniej, niż z Christopherem, bo Cathal wyglądał na kogoś, kto miał przynajmniej coś ciekawego do powiedzenia. Gdyby tylko wiedziała o Peru, to z pewnością poruszyłaby kilka poważniejszych tematów ze zwykłej, ludzkiej ciekawości.
- Myślę, że gdybanie na temat chorób Ministra nie jest właściwe, Panie Moor. Nawet jeśli nie darzy go Pan sympatią. - odpowiedziała z delikatnym wzruszeniem ramion, delikatnym tonem głosu, nie chcąc zwracać mu uwagi zbyt dosadnie, ale jego komentarz przywołał kilka zaskoczonych spojrzeń. W towarzystwie też trzeba było znać granice, zwłaszcza tak wymieszanym. Cynthia odprowadziła go wzrokiem, wzdychając z rezygnacją. Świat był pełen idiotów.
- Miałam nadzieję, że zmieni temat. - odpowiedziała szczerze mężczyźnie, odwracając głowę w jego stronę. Kolejny łyk szampana rozbił się o jej karminowe usta. - Polityka nie leży w kręgu moich zainteresowań, jednak może tak być, że Pan Leach nabył tylu wrogów — jak Pan Moor przez to, że nie traktował z należytym szacunkiem przedstawicieli większych rodów dwudziestki ósemki. Aczkolwiek Panie Shafiq, miałam po prostu nadzieję, że poświęci kilka minut na przemyślenie odpowiedzi.
Zakończyła spokojnym głosem, używając tak dobranego słownictwa i przedstawiając taki obraz, że trudno byłoby mieć do niej pretensje o złe słowa lub o niegodne podczas takich przyjęć zachowanie. Nie chciała robić sensacji, ale chciała od Nobbyego odetchnąć — jego chorób, psucia lub niepsucia kraju.
Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#5
23.03.2023, 12:17  ✶  
Mała aktoreczka, pomyślał Cathal, przypatrując się Cynthii znad kieliszka. Lawirowała tak, by przypadkiem nie pokazać swoich poglądów wprost, zadowolić obie strony. Może by potem ktoś nie powtórzył jej słów dalej, co mogłoby napytać biedy, może, bo poglądy Christopher miał wypisane na twarzy, ale nie znała przekonania Shafiqa i dostosowywała się do sytuacji, aby żaden z rozmówców się na nią nie ze złościł. A może ot były to przykazania rodziców, bo Flintowie życzyli sobie zachować neutralność w konflikcie, który nasilał się za panowania Leacha i – Cathal był niemal pewny, a przecież nawet nie było go w kraju, więc musieli przeczuwać to i Flintowie – wybuchnie wkrótce ze zdwojoną mocą.
Była więc na pewno sprytna. Pytaniem pozostawało, czy za sprytem kryło się coś więcej, czy był tylko ten właśnie spryt, ładna maska i dobre wyuczenie. Czy własne poglądy przemyślnie skrywała – bo może i nie interesowała się samym Nobym, ale Leach był przecież symbolem czegoś jeszcze – czy też po prostu ich nie miała?
Była to zagadka i Cathal uśmiechnął się do siebie lekko pod nosem, ponieważ jak się okazywało, coś na dzisiejszym bankiecie mogło go jednak zainteresować. Uśmiech był krótki i przelotny, i znikł niemal natychmiast. Nie chciało mu się nawet już tak mocno palić, jak podczas rozmowy z Christopherem, gdy chęć sięgnięcia po tytoń stawała się niemal nie do zniesienia.
- Muszę przyznać, że polityka i mnie niezbyt interesuje – przyznał. Spędzał w Anglii za mało czasu, aby tutejsza scena polityczna mogła przyciągać jego wzrok. Podobnież zresztą jak ta nieco inna arena, na której grały czystokrwiste rody. Dzięki bogini, oszczędzało mu to wielu bankietów tego typu: ten był jednym z bodaj dwóch, na jakie trafił w ciągu ostatnich kilku lat. Swoje dni spędzał w namiocie, wprawdzie czarodziejskim, ale wciąż w namiocie, pochylając się nad zdjęciami starych tablic albo klęcząc gdzieś nad wiekowymi kośćmi i próbując dojść, do kogo należały.
- Za to ciekawi mnie… czym miałby objawiać się należyty szacunek, który Leach powinien okazywać czystokrwistym rodom, panno Flint? – spytał z pewnym zastanowieniem, unosząc lekko kieliszek i przyglądając się mu, jakby lekka smuga, która na nim pozostała, była najciekawszą rzeczą na świecie. Choć tak naprawdę ciekawiła go odpowiedź. Nie ze względu na samego Nobyego, raczej na to, jak zostanie wyrażona.
Upił kolejny łyk i obejrzał się ku miejscu, gdzie wydawano drinki. Moor właśnie jeden z nich odbierał. Nie daj Merlinie, że wróci tu z nim do nich…
– Poza tym myślę, że to doskonała chwila, żeby wyjść się przewietrzyć. Może zechcesz mi towarzyszyć? – spytał, wskazując wyjście na balkon. Drzwi tarasowe były przeszklone, więc z sali wciąż było widać osoby tam stojące, także raczej nie musiała się obawiać, że Cathal spróbuje ją z niego zepchnąć.
Niestety, tworzyło też pewne zagrożenie, że Christopher ich wypatrzy, ale może znajdzie inną ofiarę…
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#6
24.03.2023, 02:39  ✶  
Obydwa jego podejrzenia były słuszne. Nie chciała zamykać za sobą drzwi do użytecznych ludzi, a dodatkowo ojciec chciał, aby ich rodzina nie mieszała się, jak najdłużej było to możliwe otwarcie, bo mogłoby to zaszkodzić jego interesom. Niezależnie jak ciemne chmury nadchodziły, jak trudne tematy poruszali pracownicy Ministerstwa przy porannej kawie lub o czym pisał prorok, Cynthii dotychczas udawało się wybrnąć. Nie było kłamstwem, że polityką się nie interesowała, bo jej to było zupełnie obojętne, bo większość rzeczy nie dotyczyła bezpośrednio jej. Była szczęśliwa w kostnicy ze swoimi trupami. Leach dawał dużo powodów do niezadowolenia dwudziestce ósemce, a nadepnąć na odcisk najpotężniejszym z nich było po prostu głupotą w walce o dalszą reelekcję, szacunek i pieniądze. Władze.
- To zaskakujące. - przyznała szczerze, bo nie pamiętała, żeby spotkała młodego czarodzieja o dobrym nazwisku, który nie interesowałby się tym wyścigiem szczurów. Było to orzeźwiające. Wolną dłonią wygładziła materiał sukienki, pozbywając się z nich niewidzialnych okruszków, które w jakiś sposób dostrzegła. - Czym w takim razie się Pan interesuje?
Nie miała pojęcia, czego się spodziewać. Pracy w departamencie, biurze uderzeniowym, a może kariery sportowej? Przesunęła błękitnymi oczyma po jego twarzy, nadal próbując ustalić, czy na którymś z wcześniejszych bali lub przyjęć mogła go widzieć. Zwykle pamiętała twarze. Na jego pytanie uciekło jej spomiędzy warg ciche mruknięcie zamyślenia, podkreślone zgarnięciem pasma włosów za ozdobione kolczykiem ucho. Odpowiedź wcale nie była taka prosta, nie chciała wyjść na głupią i nie chciała też za bardzo angażować się w ten temat, bo jako pracownik Ministerstwa, chciała być jak neutralną Czarownicą. Tak było wygodniej, bezpieczniej. - Może właśnie poszanowaniem tradycji? Czysto krwiste rody trzymają w garści chyba wszystkie gałęzie rozwojowe naszego świata — jeśli się nie mylę, a Pan Leach chciałby to zmienić. Nie jestem pewna, czy zmienianie czegoś, co działa właściwie jest słuszne. Jednak proszę pamiętać, nie znam się na polityce.
Uśmiechnęła się kącikami ust, wzruszając delikatnie ramionami. Nie chciała, żeby odebrał ją za jakąś fanatyczkę, bo nawet jeśli wewnętrznie była ukierunkowana w taki sposób, nie znaczyło, że nie umiała zachować się przy mugolach lub czarodziejach o mniejszym procencie czystej krwi. Lawirowanie pomiędzy światami i trzymanie się rozsądku wydawało się Cynthii najrozsądniejsze. Zaschło jej w gardle, dopiła więc swojego szampana i odstawiła kieliszek na tackę kelnera, który przechodził obok. Rozluźniła dłonie, pozwalając swobodnie opaść im wzdłuż ciała.
- Z przyjemnością. Być może Pan Moor zrozumie aluzję. - również zerknęła w kierunku Christophera, którego na szczęście zagadała jakaś młodziutka czarownica, chyba zauroczona jego aparycją. Nic specjalnego, ale o gustach się nie dyskutuje. Noc była rześka, a wewnątrz sali było odrobinę duszno od mieszających się aromatów perfum, alkoholi i jedzenia. - Nie wygląda Pan na amatora bankietów, przyznam szczerze, a skoro i polityką się Pan nie interesuje, to co Pana skłoniło, aby tu przyjść dzisiejszego wieczora?
Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#7
24.03.2023, 10:57  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.03.2023, 17:57 przez Cathal Shafiq.)  
Jego twarz na pewno była dla niej obca – bo jej twarz była obca dla niego. Jeżeli ją widział, to ładnych parę lat temu, tak, że choć na pewno pamiętał, nie był w stanie połączyć wizerunku dziecka czy nastolatki, z młodą dziewczyną, którą była. Jedno, co mogło się rzucać w oczy, to że opalenizna Shafiqa, powoli dopiero znikająca, raczej nie powstała pod wpływem angielskiego słońca, podobnie jak to, że i tak jasne włosy zdawały się przez słońce rozjaśnione.
- Martwymi – odparł z pełną powagą, podchodząc do tarasu i otwierając przed nią drzwi, pozwalając, by wyszła pierwsza. – Im starsi, tym lepsi…
Urwał na moment, jakby celowo chcąc pozwolić, aby mogła tu sobie sama coś dopowiedzieć: od zakazanej nekromancji, przez dziwne eksperymenty Fawleyów aż po wszystko, co mogłaby wymyślić nim uzupełnił:
- …czyli historią – dodał. I grobowcami, oczywiście, dodał w myślach, wychodząc następnie na taras, obojętnie, czy Cynthia zechciała skorzystać z jego przejawu kurtuazji i wyszła pierwsza, czy też wolała, by jednak to zrobił.
Na zewnątrz było znacznie chłodniej niż w środku. Zapach perfum, alkoholu, kwiatów i papierosów, nie mieszał się już, nie przytępiał zmysłów, nie drażnił. Odetchnął, kiedy wiatr rozwiał mu włosy.
- Ale czy to nie tak, że działa to tylko dla rodów czystej krwi? Może Leach uznał, że pora zrobić coś dla większej ilości czarodziejów? I czy wieloma gałęziami, jak choćby teleportacją albo różdżkarstwem, nie zajmują się rody półkrwi? – spytał. Z przekory. Czystej przekory. Tak naprawdę nic nie obchodził go Noby. Większość jego panowania Shafiq spędził poza granicami, a teraz szykował się do tego, by pod koniec roku, już za parę miesięcy, znów wyjechać. Cathal nie był też specjalnym fanatykiem czystej krwi: choć zarazem wierzył, że sam jest lepszy od większości mugolaków, nie przyszłoby mu nawet do głowy, aby próbować podkopywać ich działania.
W końcu, skoro był lepszy, mógł to udowodnić.
Ale w tej chwili, trochę celowo prowokował Cynthię, z czystej ciekawości, jak odpowie na kolejną uwagę. Wiedział, że nie powinien, ale Shafiq nie raz, nie dwa, robił rzeczy, których robić nie wypadało albo nie należało.
- Pana Moora zawsze mogę wyrzucić przez ten balkon – stwierdził z pewnym zastanowieniem, wychylając się przez barierkę, by spojrzeć, ile dzieli ich od ziemi. Pierwsze piętro, niezbyt wysokie, krzywda by mu się nie stała, a aluzja byłaby aż nadto zrozumiała. Nie to, że naprawdę to planował.
Chyba nie planował.
- Przyznam ze wstydem, że ciotka – oświadczył, zwracając spojrzenie na pannę Flint. – To kobieta niskiej postury i niespotykanego hartu ducha, w dodatku jeden ze sponsorów prac, jakie mam prowadzić. Wspomniała coś o tym, że albo przyjdę i będę zachowywał się przyzwoicie, albo po pierwsze, przerobi mój nos na kalarepę, po drugie, będziemy musieli obyć się bez budżetu na dodatkowego pracownika.
Doskonale wiedział, że nie powinien pozwalać sobie na takie uwagi, ale znów. Cathal był Cathalem. I naprawdę rzadko brylował na bankietach czystokrwistych.
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#8
28.03.2023, 00:51  ✶  
To było najbardziej intrygujące, najbardziej skupiające jej uwagę słowo tego wieczora. Jej błękitne tęczówki przesunęły leniwie po twarzy mężczyzny, błądząc chwilę po muśniętych słońcem licach czy kosmykach jasnych włosów. Cynthia uwielbiała martwych ludzi, byli znacznie przyjemniejsi i mniej kłopotliwi, niż żywi. Szła za nim, chociaż odgłos jej szpilek uderzających o podłogę znikał gdzieś w muzyce i hałasie. Co miał na myśli?
Chłodne powietrze omiotło jej ramiona i szyję, przyjemnie rześkie, nocne. Poza trupami kochała też noc i jej wzrok mimowolnie uciekł na pokryte granatem niebo, obsypane srebrnymi gwiazdami. Nie było ich widać tyle, ile dostrzegała, podróżując z ojcem statkami, jednak światła miejskie były na tyle odległe od tej posiadłości, że było akceptowalne. Wciągnęła odrobinę więcej powietrza, czując przyjemne szczypanie w płucach.
- Doprawdy, umiesz budować napięcie. Już myślałam, że dzielimy ten sam fach, bo również zajmuje się martwymi ludźmi, tylko właściwie świeżymi. - odpowiedziała z nutą rozbawienia, która tak rzadko pojawiała się naturalnie w jej wydaniu. Pięknie to rozegrał. Jasne kosmyki zakołysały się leniwie, a ona podeszła do barierki tarasowej, opierając o nią dłonie. Historia była bardzo obszernym pojęciem. Zauważyła też, że zwróciła się do niego na Ty, więc musiała się zrehabilitować. - A więc podróżuje Pan w poszukiwaniu martwych, starych i mających znaczenie dla naszego świata ludzi? To musi być wyjątkowo ekscytujące życie.
Dodała dość szczerze, pozwalając sobie na subtelnie wzruszenie ramion, aby dodać nie nachalności temu gestowi. Podróżowała tylko po Stanach, korzystając z kontraktów ojca.
Obróciła głowę w jego stronę, słuchając, jak mówił. Musiała przyznać, że miał naprawdę przyjemną aparycję, chociaż zrobiła to niechętnie. Nie znała odpowiedzi na pytanie o wplątanie rodów półkrwi w tradycje rzemiosła magicznego.
- Być może ma Pan rację, nie interesowałam się tym na tyle, aby znać odpowiedź. Obawiam się jednak, że pomimo uwspółcześnienia naszego społeczeństwa w ostatnich latach to wciąż przedstawiciele dwudziestki ósemki wiodą prym w układzie sił i wpływów? Światem niestety rządzi galeon.
Nie miała pojęcia, czy jej odpowiedź w jakiś sposób zaspokoiła jego ciekawość. O dziwo — chociaż ubrana w ostrożne słowa, była dość prawdziwa. W pracy w Ministerstwie można było zauważyć to z łatwością, jak traktowano przedstawicieli z silniejszym w hierarchii nazwiskiem. Cynthia, chociaż wychowana tradycyjnie i dumna z tego, skąd się wywodziła, to było jej wszystko jedno, dopóki nie chodziło o mugoli. Nie umiała się do nich przekonać, nie miała styczności z ich światem — Polityka jest naprawdę mało interesująca.
Na jego stwierdzenie o wyrzuceniu Moora, również się wychyliła z błyskiem, chyba nawet odrobinę figlarnym w oczach, oceniając wysokość. Raczej by go nie zabił, nie dostarczyłby jej nowych zwłok do prosektorium, ale Christopher z pewnością dostałby nauczkę. - To nie brzmi najgorzej, ten Pana pomysł. Nikomu nie powiem, uznamy, że się potknął.
Zasugerowała jedynie tonem, po którym ciężko było stwierdzić, czy mówiła serio, czy może zmyślała. Na wzmiankę o ciotce drgnęły jej brwi w jakimś niedowierzaniu i rozbawieniu, bo takiej odpowiedzi się zupełnie nie spodziewała.
- Silna i niezależna kobieta? Poważne groźby, zwłaszcza ta z kalarepą. Nie denerwowałabym jej. - przyznała szczerze, czując jakąś potrzebę odwzajemnienia jego słów. Mówienie tutaj tego, co miało się na myśli, było prawdziwą rzadkością i Flint uznała to za orzeźwiające. - Dokąd teraz będzie Pan jechał?
Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#9
28.03.2023, 11:09  ✶  
- To moja specjalność – skwitował Cathal, obracając się tyłem do barierki i podpierając o niej. Patrzył już nie w dół czy na miasto, a na Cynthię: co mogło wydawać się dość bezczelne. W żaden sposób nie próbował jednak skracać między nimi dystansu. Jego bezczelność miała swoje granice, a ona była ostatecznie ewidentnie młodszą od niego, obcą panną z dobrego domu i nie planował jej straszyć. – Biuro koronera, jak rozumiem?
Kusiło go przez chwilę, by spytać, czy będzie przeszkadzało jej, gdyby zapalił. Nie zrobił tego, ponieważ miał przedziwne wrażenie, że zapewniłaby, że skąd, nawet gdyby w istocie na dym papierosowy była uczulona.
- Można tak to podsumować – zgodził się, chociaż zasadniczo bardziej interesujące były przedmioty tych martwych, ich wiedza i to, co po sobie pozostawili poza startą kości. Chociaż to nie tak, że sterty kości nie mogły im niczego powiedzieć. Wręcz przeciwnie. Mówiły bardzo wiele. – Ale czy jest to ekscytujące? To zależy od punktu widzenia. Czasem oznacza siedzenie miesiąc nad pojedynczym grobem.
Archeologia magiczna była bardziej ekscytująca niż ta mugolska, choćby dlatego, że natykali się na klątwy, infernusy, magiczne sidła, a niektórzy czarodzieje zabierali ze sobą do grobowców także artefakty czy stare zapiski. Często celem takiej wyprawy była jedna, konkretna rzecz, nie spędzali więc pięćdziesięciu lat na skrobaniu kolejnych pokryw ziemi i kamieni, by ustalić ich datowanie. Nie oznaczało to jednak, że mogli pominąć tę bardziej żmudną i dla wielu nudną część badań.
- Na pewno wydaje mi się to bardziej ekscytujące niż Noby Leach, w Anglii obecnie wzbudzający bodaj największe emocje – dodał. – Twoje słowa właśnie podsuwają mi myśl… że może to było jego grzechem? Chciał, by światem rządził talent, nie galeon? Czy rody czystej krwi trzymają w garści te najważniejsze dziedziny, bo mają ku temu talent, czy bo mogą zniszczyć bardziej utalentowaną konkurencję?
Może była to jakaś aluzja, do tego, o czym ledwo wspomniał Moor. Tajemnicza choroba Leacha, na którą nie umieli zaradzić nawet najlepsi uzdrowiciele. Przypadek, zrządzenie losu, a może niszczenie konkurencji? I tak, przeszedł na ty – głównie dlatego, że ona zrobiła to pierwsza, nawet jeśli zaraz się zreflektowała.
Uśmiechnął się półgębkiem na jej słowa o tym, że powiedzą, że się potknął, w jasnych oczach pojawiły się iskry rozbawienia. Uniósł swoją szklankę z resztką trunku.
- Za wspólników zbrodni – poinformował i wypił szampana, dopełniając toastu. – Potraktowałem ją bardzo poważnie i postanowiłem, że nie chcę jej denerwować. Zwłaszcza, że nie jestem pewien, jak właściwie wygląda kalarepa. Nie chciałbym się przekonać na własnym nosie.
Właściwie mówił poważnie. Gotował rzadko, jeśli już, to gdy nie mogli się ruszyć z jakiegoś obozu, a wtedy ich zapasy obejmowały raczej głównie rzeczy takie jak ziemniaki (i wymagały wspinania się na wyżyny możliwości, w wymyślaniu „101 dań z ziemniaka”), nie kalarepy. Jeśli dostał kiedyś taką na talerzu, raczej nie przypominała naturalnej postaci.
– Egipt. Dolina Królów – odparł krótko. Na razie wybierał się tam na krótką wycieczkę, by poznać miejsce, obyczaje i zorientować się we współpracownikach, zanim pod koniec roku wyjedzie tam na parę lat.
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#10
31.03.2023, 02:09  ✶  
Nie przeszkadzało jej zupełnie spojrzenie na nią, nie na to, co tkwiło przed nimi. Ludzie, którzy nie obserwowali innych, wydawali się jej wyjątkowo podejrzani i nieostrożni. Ona sama często lustrowała wzrokiem, zwłaszcza swoich rozmówców uznając,że unikanie kontaktu wzrokowego świadczy o braku zainteresowania. Odwróciła więc głowę w jego stronę, przesuwając po niej leniwie spojrzeniem błękitnych oczu, pozwalając, aby jasne pukle zakołysały się leniwie na wietrze, muskając końcówkami skórę. Przytaknęła miło zaskoczona, bo nigdy nikt nie zgadywał jej pracy, zwykle wybierając zajęcia mdłe i mało wymagające, szczególnie umysłowo. - Prosektorium Ministerstwa Magii, zgadza się.
Uwielbiała swoją pracę, miała dużo pasji i ambicji do trupów, a do tego byli znacznie przyjemniejsi w obyciu, niż żywi ludzie. Musiała jednak przyznać, że jej dzisiejsze towarzystwo skutecznie przyciągało jej oczy — zarówno zachowaniem, jak i nietuzinkową aparycją. Słuchała, jak mówił z autentycznym zainteresowaniem, bo nie miała jeszcze styczności z przedstawicielem tego fachu, a lubiła dowiadywać się nowych rzeczy.
- Jeśli Ciebie fascynuje ten grób, to z pewnością jest. Zarówno kości, jak i świeższe trupy mają mnóstwo sekretów. Fascynujące jest ich odkrywanie, dowiadywanie się o tym, czego nie mówili innym.
Jej słowa podobnie, jak zainteresowanie, były szczere i im dłużej Flintówna myślała nad rozmową z mężczyzną, tym bardziej przekonana była o swojej chęci pracy z takimi starymi kośćmi. Czy ona byłaby w stanie cokolwiek z nich wyciągnąć? Jakie były w dotyku po upływie takie czasu, pozbawione mięśni i tłuszczu? Czy za życia jeszcze Czarodzieje Ci zostawiali pułapki lub zagadki, które miały uniemożliwić odkrycie ich sekretów?
- To z pewnością, bo chociaż Pan Leach jest teraz sensacją, na próżno w nim szukać czegoś zajmującego. Ot, stary polityk. - zgodziła się, prostując plecy i ponownie odwracając głowę gdzieś na horyzont, odszukała wzrokiem miejskich świateł. Ileż mogła go tak lustrować wzrokiem? Wydała z siebie ciche mruknięcie zamyślenia. - A kto z nas nie grzeszy? Obawiam się jednak, że na próżno walczyć obecnie z siłą galeonów, to zbyt niesprzyjające temu czasy. Zresztą, czy tak nie było długo przed Ministrem, długo przed nami? Muszę jednak przyznać, że to bardzo interesujące spostrzeżenia.
Zgodziła się z nim, nie mogąc powiedzieć wiele więcej. Nie lubiła wyrażać opinii na tematy, których nie znała i nie umiała się dobrze do nich odnieść. A była tak skupiona na tym, co miała w rękach i do czego dążyła, że nie poświęcała uwagi polityce. Spojrzała na mężczyznę w milczeniu. Czyżby choroba była kreacją przygotowaną specjalne dla Nobyego? Czy była początkiem jego końca? Nie uważała za mądre tworzenie nowych mieszanek ziół, trucizn czy innych form choroby, bo często takie rzeczy wymykały się z rąk i były początkiem nieszczęścia. Uśmiechnęła się krótko, kiwając głową.
- Kreatywny duet, nie ma co. - skwitowała z równie rozbawionym wzrokiem, a przez umysł przesunęły się jej obrazy sprzed dwóch lat. Miała wprawę w wypadkach i wypychaniu kogoś przez barierki. - Taka dużą, zielonkawa z liśćmi chyba.. ? Sama nie jestem pewna, marny ze mnie kucharz. Jak będę miała okazję, podszepnę Twoje ciotce słówko, będzie zachwycona tym, co usłyszy.
Groźba z warzywnym nosem chyba i Cynie wydała się dość straszna, a może po prostu była mila, bo tak wypadało? Lub zainteresował jej przez zawód, który wykonywał? Trudno stwierdzić. Przeczesała palcami jasne pasma, wcześniej potargane wiatrem.
- Brzmi interesująco jak miejsce pełne wiedzy i reliktów przeszłości. Masz już obrany cel czy wciąż go poszukujesz? - zapytała, krzyżując ręce pod biustem zaraz po tym, jak poszła w jego ślady i obróciła się plecami do barierki, opierając trochę o nią. Wzrokiem omiotła pogrążoną w zabawie salę, która widoczna była przez przeszklone drzwi, dostrzegając w tłumie rozbawionego Pana Moor, który rozmawiał z jakąś czarownicą. Wkrótce potem, jej twarz znów odwrócił się w stronę mężczyzny, obdarzając go pełną uwagą oraz skupieniem.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cathal Shafiq (3311), Cynthia Flint (3558)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa