• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[12.10.72, Księżycowy Staw] Circle of pine and red oak | Dora & Woody

[12.10.72, Księżycowy Staw] Circle of pine and red oak | Dora & Woody
a guy who knows a guy
Ojciec Wirgiliusz uczył dzieci swoje,
a miał ich wszystkich sto dwadzieścia troje
wiek
51
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
przedsiębiorczy właściciel pubu "Rejwach"
Niemal zawsze towarzyszy mu nakrycie głowy: któryś z jego kapeluszy. Zmysł modowy ma raczej mierny i kiczowaty, ale lubi eksperymenty. Widać w jego kreacjach silną inspirację retro westernami, twoim starym na rybach ze szwagrem, ale też mugolską modą lat 70. Nie da się ukryć, że przekroczył pięćdziesiątkę, więc nie próbuje udawać, że tak nie jest. Ma charakterystyczną przerwę między jedynkami, niebieskie oczy, 186 centymetrów wzrostu i barczystą sylwetkę. Zarost na ogół maksymalnie kilkudniowy, choć zdarza się, że zapuści okresowo jasną brodę przetykaną siwymi włosami. Włosów na głowie od lat nie stwierdzono.

Woody Tarpaulin
#11
25.04.2026, 23:35  ✶  
Woody Tarpaulin szczególnej relacji z badylkami nie miał. Łamał patyki już we wczesnych latach dziecięcych, coby nimi przetrzepać skórę swoim braciom, budować szałasy, skręcać zabawkowe miotły czy udawane różdżki. Prędzej to się stary bał, żeby im obraz jakiego gniewu boskiego na głowy nie pospuszczał za ten wandalizm. Licho wie, co w tym dziadostwie śpi i co sprowokuje mroczny malunek do odciśnięcia okrutnej zemsty na śmiałkach zakłócających jego spokój.
— Prawdę ci powiem: o to by się trzeba dowiadywać, bo nie wiem. — Bo czy on znał kogo, kto by umiał takie sztuczki artystyczne? Jest to pytanie, na które ja sama nie umiem udzielić odpowiedzi, więc pass. — Może Millie się na tych obrazach lepiej zna. Widziałaś no, jak nam dziewucha ostatnio tu na Stawie sufit odstrzeliła. Pełna profeska. Szafkę też by można zorganizować, wiadoma rzecz. — Stary poklepał się kolejno po kieszeniach gaci i skórzanej kurtki za jakim długopisem i karteluszką. Nie było nic. — Bym zaczął zapisywać te twoje pomysły, ale nie ma czym. Nic to, tym prędzej trzeba wracać, bo uleci z głowy i figa.
Machnął ręką. Na szansę bycia zjedzonym przez te rzekome potwory z obrazu również kusiło go machnąć ręką.
— A co ty się będziesz takim zgredem przejmowała, pannico — podpuścił Dorę w żartobliwym tonie, aby nieco rozluźnić upiorną atmosferę, w jaką wtłaczała ich ta sztuczna sceneria. — Jak się na mnie co połasi, to biada temu nieborakowi, bo się mną co najwyżej struje to cholerstwo.
Lecz szkoda było czasu wystawać tu i dywagować wciąż, komu przyznać pierwszeństwo. Jeśli nie młodziutka panienka przodem i nie pan starszy przodem, to razem.
— Damy radę, nie bój żaby. Chodź tu, młoda. — Zaoferował zielonemu elfikowi ramię, w drugą rękę ujął różdżkę, spróbował ich teleportować… i nic. Już mu się ta sytuacja przestała podobać. — Coś nie poszło. Ty, Dorka, próbuj — mruknął, ale znać było, że już po jednym niepowodzeniu zdążył nabrać nieprzyjemnych podejrzeń.


piw0 to moje paliwo
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, alchemik
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#12
26.04.2026, 04:14  ✶  

- Ja to wszystko pamiętam - obiecała mu Dora, ale to było trochę kłamstwo, którego sama nie była do końca świadoma. No bo teraz pamiętała, ale zaraz pewnie faktycznie zapomni i wróci to do niej potem w najmniej oczekiwanym momencie. Może faktycznie powinna stale nosić przy sobie jakiś dzienniczek czy notatniczek, albo lepiej - sprawić sobie ten taki samopiszacy notes. Znaczy pióro, bo to chyba ono robiło te notatki. Bagshotowie na pewno mieli takie rzeczy, to chyba powinna zamówić.

- Bo to mój ulubiony zgred - zaoponowała dość stanowczo, patrząc na niego niemalże groźnie, jakby ta deklaracja to w sumie była też trochę groźba. Dorka była bardzo lojalna i nie należało z tego, że się człowiekiem przjemuje, szydzić w jakikolwiek sposób ani temu umniejszać.

Kiedy zaoferował jej ramię, ujęła je chętnie i uważnie spojrzała najpierw na jego ruchy nadgarstka, a potem na niego. Chyba w pierwszej chwili pomyślała, ze tylko udawał rzucanie tego zaklęcia, ale kiedy kazał jej spróbować, na twarzy pojawiła się pewna niepewność. Uniosła mimo tego różdżkę i sama wykonała odpowiednie ruchy. No i nic. Nawet iskry nie poszły.

- Nie działa. Nie możemy się teleportować - podsumowała coś, czego oboje chyba byli już świadomi. Westchnęła smutno i opuściła rękę. - Może jak zajdziemy wystarczająco daleko to nas wypuści? Mam nadzieję, że to tylko taki obraz z pakietem wycieczki krajoznawczej, bo nie jestem pewna jak moglibyśmy się z niego wykaraskać bez magii. Jakieś runy? Ale tu nic takiego nie widać.



The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
a guy who knows a guy
Ojciec Wirgiliusz uczył dzieci swoje,
a miał ich wszystkich sto dwadzieścia troje
wiek
51
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
przedsiębiorczy właściciel pubu "Rejwach"
Niemal zawsze towarzyszy mu nakrycie głowy: któryś z jego kapeluszy. Zmysł modowy ma raczej mierny i kiczowaty, ale lubi eksperymenty. Widać w jego kreacjach silną inspirację retro westernami, twoim starym na rybach ze szwagrem, ale też mugolską modą lat 70. Nie da się ukryć, że przekroczył pięćdziesiątkę, więc nie próbuje udawać, że tak nie jest. Ma charakterystyczną przerwę między jedynkami, niebieskie oczy, 186 centymetrów wzrostu i barczystą sylwetkę. Zarost na ogół maksymalnie kilkudniowy, choć zdarza się, że zapuści okresowo jasną brodę przetykaną siwymi włosami. Włosów na głowie od lat nie stwierdzono.

Woody Tarpaulin
#13
02.05.2026, 09:17  ✶  
Idea dzienniczka do zapamiętywania rzeczy zawierała w sobie element paradoksu — najpierw Dora musiała o tymże zeszyciku pamiętać. Należy trzymać kciuki za brak nieodwracalnych obrażeń neurologicznych na psychice u tak młodego dziewczęcia.

— Dobrze, dobrze. — Woody poddał się, gdy został nazwany ulubionym zgredem. Być może był w tej jego wcześniejszej prowokacji element łowienia od dziewczyny komplementu czy zapewnień, że nie jest tylko tym bezużytecznym dziadem, jakim czasem siebie widział. Ot, drobna słabostka.

Z rosnącym zaniepokojeniem spoglądał, jak Dora podejmuje kolejną, nieudaną próbę teleportacji ich obojga. Potwierdziło to tylko jego przypuszczenia. Byli tu uwięzieni… i wcale stary nie dowierzał temu, jakoby obraz miał być wycieczką krajoznawczą. Wyglądał jak pułapka lub niewybredny żart — a to w najlepszym scenariuszu.

Nie zamierzał przedwcześnie dzielić się czarnymi scenariuszami. Spróbował jeszcze naprędce kilku rzeczy — ogólnego rozproszenia, na wypadek gdyby mieli do czynienia z jakąś iluzją, zbadania kilku drzew, rozglądania się za runami zasugerowanymi przez Crawley. Nic.

— Co nam zostało? Do przodu — zakomenderował zrezygnowany Woody, patrząc w mroczny las, w który zaraz się z Dorą zagłębili. — Wiesz, młoda, stało mi się ostatnio podobnie — zaczął mielić jęzorem dla podniesienia morale. — W środku nocy złapała mnie jakaś anomalia i też nie szło się z tego deportować. Wir czy inne cholerstwo, tak żem se pomyślał. A gdzie tam! Poltergeisty. Zastawiły jakąś pułapkę i zwabiły mnie do swojej iluzji domu. Głupi nie jestem, od razu zwęszyłem, że coś jest nie tak. No i co? Rację miałem. Rano iluzja prysła, teleportacja wróciła, tylko tego, spędziłem noc na jakimś bagnie. Może to podobne sidła, żeby krwi napsuć, ale co do zasady nieszkodliwe. — Tak jej opowiadał, a może i sobie po trosze, żeby mieli przed sobą wizję happy endu, mimo że niepokojące szepty między drzewami wcale nie rzedły wraz z kolejnymi pokonanymi metrami.


piw0 to moje paliwo
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, alchemik
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#14
09.05.2026, 19:47  ✶  

Dora nie miała najmniejszych problemów z zapewnianiem innych, że są super. Że bardzo ich kocha, lubi, że są najmądrzejsi i najpotrzebniejsi. Woody więc bardzo dobrze trafiał ze swoimi potrzebami usłyszenia, że nie jest bezużytecznym dziadem. Z resztą, nie były to jakieś niesamowite kłamstwa, bo Crawley faktycznie twierdziła, że Clemens jest bardzo utalentowanym i porządnym człowiekiem (pomijając wszystkie jego błędy życiowe). Los i tak wystarczająco go już pokarał za wszystkie przewiny, zabierając mu wszystkie włosy na głowie i nawet pewien epizod przez który przechodziła Dora - a który polegał na wciśnięciu Woodiemu maści na porost włosów, bo Tarp wydawał się bardzo smutny z powodu nie posiadania bujnej grzywy - nic nie pomógł.

Teleportacja nie wyszła, na co dziewczyna pokręciła nieco nosem, bo to nie znaczyło nic dobrego. Nie znaczyło to też jeszcze nic złego, ale było dokładnie tak jak mówił wujek - zostało im pójście do przodu. Stanie w miejscu nie miało większego sensu, było trochę straszne, no bo te szepty, a może gdzieś przed nimi znajdzie się jeszcze rozwiązanie całej tej zagwozdki. Słuchała go podczas tego spaceru uważnie, bo lubiła jak jej ludzie opowiadali rzeczy, a no i przez te słowa dookoła było nieco mniej straszno, nawet jeśli opowiadał jej o niedziałającej teleportacji, poltergeistach i iluzjach.

- Dobrze, że ostatecznie nic się nie stało. Ale to mi przypomniało, że były takie mgliste mokradła, gdzie ludzi teleportowało niechcący chyba i oni nie mogli już stamtąd wyjść. I było strasznie i okropnie. I Brenna opowiadała, no bo ją tam teleportowało któregoś razu i się chyba okazało, że tam była jakaś straszna czaszka, artefakt w sensie, no i on był czarnomagiczny, bo jakiś nekromanta sobie tam zbierał energię tych ludzi co to się tam zgubili. Ale wszystko skończyło się dobrze! No bo znaleźli tę czaszkę, zniszczyli ją, czy tam zabrali do Ministerstwa, no i wszystko na tych mokradłach wróciło do normy - bo skoro już przy opowiadaniach byli, to nie mogła pozostać dłużna.



The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
a guy who knows a guy
Ojciec Wirgiliusz uczył dzieci swoje,
a miał ich wszystkich sto dwadzieścia troje
wiek
51
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
przedsiębiorczy właściciel pubu "Rejwach"
Niemal zawsze towarzyszy mu nakrycie głowy: któryś z jego kapeluszy. Zmysł modowy ma raczej mierny i kiczowaty, ale lubi eksperymenty. Widać w jego kreacjach silną inspirację retro westernami, twoim starym na rybach ze szwagrem, ale też mugolską modą lat 70. Nie da się ukryć, że przekroczył pięćdziesiątkę, więc nie próbuje udawać, że tak nie jest. Ma charakterystyczną przerwę między jedynkami, niebieskie oczy, 186 centymetrów wzrostu i barczystą sylwetkę. Zarost na ogół maksymalnie kilkudniowy, choć zdarza się, że zapuści okresowo jasną brodę przetykaną siwymi włosami. Włosów na głowie od lat nie stwierdzono.

Woody Tarpaulin
#15
24.05.2026, 12:03  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.05.2026, 16:43 przez Woody Tarpaulin.)  
Kary dla takich jak Woody nigdy nie było dość. Prawe sumienia obciążone czynami trudnymi, mimo że koniecznymi, nigdy nie milkły skazane na wieczne wyrzuty i potępienie. Nawet dziś był jednak Clemens Longbottom tego pewien, że przysłużył się społeczeństwu więcej, niż mu zaszkodził. Ocalił niewinne ludzkie życia.
— Coś tam słyszałem o tych mokradłach. Coś mi się o uszy obiło. Słuchaj, a ty słyszałaś, jak…
I otwarła się gawęda na dwie długie godziny wędrówki. Dora dowiedziała się o anomaliach teleportacyjnych sprzed ćwierć wieku, a także o najabsurdalniejszych ministerialnych wpadkach ze świstoklikami. Było to bowiem przezabawne, kiedy w czterdziestym piątym pół oddziału Brygady zamiast na zgłoszoną na Pokątnej manifestację, którą miało zabezpieczać, teleportowało się w pełnym umundurowaniu taktycznym pod herbaciarnię pani Puddifoot w Hogsmeade.
Pocieszny duet złożony ze zmęczonego życiem dziada w kiczowatym stroju i zielonego promyczka co jakiś czas przystawał wśród nawiedzonego lasu, aby spróbować teleportacji. I wreszcie zassało. Woody obrócił się w pewnym momencie i poczuł charakterystyczny teleportacyjny wykręt kiszek. Natychmiast przerwał czar, aby z satysfakcją ogłosić:
— No, panno Dorotko, wygląda na to, że mamy nasz bilet powrotny.
Wziął dziewczynę pod ramię i puf! zaraz wylądowali znów na deskach biblioteki Księżycowego Stawu.
— Trzeba będzie znaleźć jakiś nowy papier i to szczelnie zapakować, żeby się kto więcej na to nie naciął — rzekł z najwyższą powagą wuj Woody i, wziąwszy się pod boki, oceniającym wzrokiem przesunął po obrazie.
Dezaprobata oraz troska o czas i nerwy pozostałych Zakonników były pozorne. Za tą fasadą kryła się diabelska intencja, a Woody już zacierał w duchu łapy. Jeszcze tego wieczora obraz zostanie dostarczony do kamienicy sz.p. Jonathana Selwyna.

Koniec sesji

!Zakon B1


piw0 to moje paliwo
Czarodziejska legenda
Przeciwności losu powodują, że jedni się załamują, a inni łamią rekordy.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Los musi się dopełnić, nie można go zmienić ani uniknąć, choćby prowadził w przepaść. Los objawia nam swoje życzenia, ale na swój sposób. Los to spełnione urojenie. Los staje się sprawą ludzką i określaną przez ludzi.

Pan Losu
#16
24.05.2026, 12:03  ✶  
Trwa jesień i to ostatni moment na to, aby zgromadzić pewne składniki, zanim wszystko pokryje śnieg. Otrzymujecie rysunek, przedstawiający pewne cenne zioło, kwitnące jesienią i informację, gdzie takie znaleźć. Szkoda tylko, że kiedy udaje się wam je już zdobyć, postanawiacie rozejrzeć się jeszcze po okolicy i… natykacie się na miejsce pełne pajęczyn. Naprawdę, naprawdę wielkich pajęczyn. A z najbliższego drzewa spuszcza się do was po pajęczynie ogromny pająk…
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Dora Crawford (1981), Pan Losu (161), Woody Tarpaulin (2202)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa