• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Ministerstwo Magii v
1 2 3 4 Dalej »
[11.10.72, OMSHM] Jack-In-The-Box | Lazarus & Cassandra & Jonathan

[11.10.72, OMSHM] Jack-In-The-Box | Lazarus & Cassandra & Jonathan
broken one
wiek
36
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz, urzędnik - OMSHM, Ministerstwo Magii
Chudy jak wypłata i długi jak miesiąc (187cm). Eteryczna uroda Lovegoodów rozwodniona mugolską pospolitością. Rude włosy domagające się fryzjera, broda domagająca się brzytwy, której starym zwyczajem nie posiada w domu. Jasnozielone oczy. Ubrany zwykle w proste szaty, czarne, lub w stonowanych barwach, skrojone tak, by nie krępowały ruchów.

Lazarus Lovegood
#11
11.05.2026, 20:37  ✶  
Kiedy wiele lat temu zaczynał staż jako klątwołamacz, ten zawód jawił mu się jako ważny i potrzebny. Misja: zapewnienie kolegom bezpieczeństwa w pracy. Czasami ratowanie życia w nie mniejszym stopniu, co uzdrowiciele. Klątwołamacz idzie pierwszy, mówili mu. Podchodził do swojej sztuki niemal onieśmielony, z powagą niosąc brzemię zaufania i odpowiedzialności.

Osiemnaście lat później, był tutaj. Za biurkiem w ministerialnym biurze, zdejmując zaklęcia ze szczotki do czyszczenia toalet.

To nie była nawet jakaś starożytna, artefaktyczna szczotka.

Brew Lazarusa drgnęła, ale nie zdecydował się na zaszczycenie tej sytuacji jej uniesieniem. Może bawiłoby go to, gdyby miał osiemnaście lat, tak, jak wtedy rozbawiło go zamknięcie przez kolegów na całą noc w krypcie w ramach studenckiej inicjacji. Wiedział teoretycznie, że istnieją ludzie, którzy uznaliby to za zabawne. Nie była to wiedza czysto teoretyczna - sam znał przynajmniej jedną taką osobę. On sam jednak, w tym wieku, w tym momencie i w tym miejscu, czuł się na to o wiele za stary i za mało beztroski.

Czuł się równie niewyraźnie, jak panna Cavendish wyglądała. Stłumił westchnienie. Gdyby wierzył w siłę wyższą, być może uznałby, że to jakaś forma kary, dalszy ciąg, jakby szereg wysysających duszę nie gorzej, niż pocałunek dementora lat za biurkiem w Urzędzie Celnym nie wystarczył.

Odsunął od siebie te rozważania i metafory. Niepotrzebne. Pozbawione podstaw w rzeczywistości. Jego twarz przybrała wyraz zrezygnowanej powagi. Nawet, jeżeli był to żart albo wyraz braku poparcia dla sposobu działania Organu Międzynarodowych Standardów Handlu Magicznego, albo dla Ministerstwa ogółem (wysoce niestosowny tak, czy inaczej), nic nie usprawiedliwiało braku ostrożności. Zanim Jonathan dokończył prośbę o sprawdzenie również i zawartości przesyłki, Lazarus unosił już różdżkę. Delikatne magiczne sondowanie nie wykazało jednak niczego. Klątwołamacz wzruszył ramionami.
- Nic. To zwykła szczotka toaletowa. Być może nawet mugolskiej produkcji.

Zauważył to, jak Jonathan omiata wzrokiem pomieszczenie. Nie unosząc skierowanej już w dół różdżki, dyskretnym gestem nadgarstka posłał w podłogę łagodny puls Rozproszenia. Magia uderzyła w parkiet i rozpłynęła się wokół, aż do granic pokoju. Lazarus przymknął na chwilę oczy i opuścił głowę, skupiając się na zaklęciu, ale nie wyczuł nic i tym razem był pewien, że po prostu nie było nic do wyczucia. Spojrzał na Selwyna i pokręcił lekko głową. Potem przeniósł wzrok na aurorkę.
- Jaka jest dalsza procedura? Chcecie to zabezpieczyć? - zapytał, zerkając na szczotkę.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cassandra Cavendish (1064), Jonathan Selwyn (1118), Lazarus Lovegood (1146)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa