• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn Klinika magicznych chorób i urazów v
1 2 Dalej »
[11.09.1972] The quiet between breaths (Astoria Avery, Basilius Prewett)

[11.09.1972] The quiet between breaths (Astoria Avery, Basilius Prewett)
Dzieło sztuki
które chcesz polizać
wiek
24
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
kustoszka sztuki
Brunetka o jasnej cerze i zielonych oczach. Mierzy 166 cm wzrostu przy wadze 50 kg. Bardzo dba o swój wygląd. Poczucie estetyki rozwinięte na wysokim poziomie sprawia, że przywiązuje ogromną wagę do detali - od ubioru, przez makijaż, po dodatki. Ubraniami stara się przykryć swoją niedowagę. Jej arystokratyczna postawa, pełna powściągliwości i elegancji, dodaje jej szyku, co niektórzy odbierają jako dystans i wyniosłość.

Astoria Avery
#11
25.04.2026, 23:39  ✶  
Nie patrzył na nią z wyrzutem, nie próbował jej zawstydzić, a jednak jego odpowiedź miała w sobie coś bardziej stanowczego niż jakiekolwiek napomnienie. Doskonali rozumieli swoje limity, on nawet bardziej, bo oprócz własnych symptomów, miał do czynienia z pacjentami, których organizmy inaczej reagowały na poszczególne czynniki. Zmęczenie byciem zmęczonym. Zmęczenie ciałem, które nigdy nie było w pełni posłuszne. Zmęczenie planowaniem rzeczy najprostszych, jakby były przedsięwzięciem wymagającym strategii. W tym sensie byli do siebie podobni, nawet jeśli ich doświadczenia rozchodziły się w szczegółach.
Życie albo jego brak.
Astoria opuściła na chwilę wzrok, jakby chciała uniknąć spojrzenia, które mogłoby zdradzić więcej, niż zamierzała. Nie dlatego, że poczuła się zawstydzona, lecz dlatego, że obraz, który pojawił się w jej myślach, był zbyt konkretny, by go lekceważyć. I mimo to coś w niej nie chciało podporządkować się tej logice w całości. Bo choć rozumiała rachunek, choć znała wszystkie jego zmienne, to nie potrafiła zredukować swojego życia wyłącznie do niego. Chciała przestrzeni, w której mogła, choćby na chwilę zapomnieć.
- Masz rację pod względem logicznym oczywiście, po prostu... ciężko mi się z tym czasem pogodzić - westchnęła ciężko. Wyprostowała się odrobinę bardziej, jakby kręgosłup nagle przypomniał sobie o swojej funkcji, jakby ciało instynktownie wracało do formy, która nie dopuszczała słabości widocznej na zewnątrz. Spojrzała mu w oczy, ale dostrzegła tylko subtelny brak zrozumienia. Nie ten oczywisty, wynikający z obojętności, ale ten bardziej złożony, który pojawia się wtedy, gdy ktoś próbuje odnieść cudze doświadczenie do własnego, a jednak nie znajduje dla niego odpowiedniego punktu odniesienia.
Sugestia nie była obraźliwa. A jednak pomysł rozmowy, odsłonięcia tego, co zwykle pozostawało ukryte, był znacznie bardziej wymagający. Wymagał przyznania, że nie wszystko jest pod kontrolą.
- Nie chcę, dziękuję. Bywam zmęczona, ale radzę sobie - duma nie pozwalała jej poddać się całkowicie. Czy mogło być łatwiej? To pytanie wydało jej się niemal obce. Jakby dotyczyło kogoś innego. Kogoś, kto miał prawo szukać wsparcia, zamiast po prostu funkcjonować. Jej palce zacisnęły się nieco mocniej na fiolce, choć zaraz potem rozluźniły się, jakby świadomie kontrolowała każdy odruch. Jej życie nie było tylko ciągiem medycznych decyzji. Było też zmęczeniem byciem rozsądną, potrzebą chwilowej iluzji normalności, cichym buntem przeciwko temu, że jej istnienie wymagało stałej kontroli. - Robisz wystarczająco dużo i jestem wdzięczna. - dodała po chwili, by w pełni wybrzmiało, że nie ma wobec niego żadnych roszczeń. Wykonywał swoją pracę najlepiej jak potrafił, pomógł jej wielokrotnie i między innymi dzięki niemu nadal żyła.
- Może kilka eliksirów wzmacniających, żebym szybciej stanęła na nogi? - uśmiechnęła się blado i znów zaniosła się kaszlem.


learn the rules
then
break some
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#12
19.05.2026, 13:44  ✶  
Przez chwilę kusiło go, aby powiedzieć coś jeszcze. Zauważyć, że zmęczenie było mniejsze po wzięciu eliksirów, kiedy to ich serca przestawały na trochę wyglądać jak pokraczne rekwizyty z tandentej sztuki grozy i łaskawie przypominały normalny organ, zanim wszystko nie zaczynało się od nowa. Tylko, że wiedział, że Astoria doskonale zdawała sobie z tego sprawę, a zmęczenie to było znacznie głębsze niż kwestia tego ile pajacyków byłaby w stanie zrobić, zanim nie zaczęłaby jej lecieć krew z nosa.
– Doceniam szczerość – powiedział w końcu. – Po prostu proszę cię pamiętaj o tym, dobrze?
Tak samo jak nie drążył dalej poprzedniego tematu, tak teraz nie naciskał, aby jednak z kimś porozmawiała, nawet jeśli martwił się o nią. Skinął głową i już miał podejść do biurka, aby wypisać odpowiednie eliksiry wzmacniające, jak i oczywiście zapas pozostałych leków, kiedy Astoria ponownie zakaszlała.
– Wypiszę co też coś na kaszel – powiedział podając jej szybko chusteczkę. – Na razie jego leczenie opiera się na bardziej domowych sposobach, ale zapewniam cię, że powinny przynieść ulgę. Może nawet z któryś z nich już kiedyś korzystałaś. Bierz napar z bzu czarnego i tymianku na oczyszczenie dród oddechowych i załagodzenia kaszlu, a jeśli będzie ci dokuczać gardło to możesz brać syrop z korzenia prawoślazu i wykonywać inhalacje z rumianku i szałwii. Zapiszę ci wszystkie instrukcje. Jakieś pytania?
Wzrok uzdrowiciela zatrzymał się na trzymanych w bladych dłoniach flakoniku, czekając bez słowa na to, że pacjentka jednak wypije jego zawartość już tutaj.
Dzieło sztuki
które chcesz polizać
wiek
24
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
kustoszka sztuki
Brunetka o jasnej cerze i zielonych oczach. Mierzy 166 cm wzrostu przy wadze 50 kg. Bardzo dba o swój wygląd. Poczucie estetyki rozwinięte na wysokim poziomie sprawia, że przywiązuje ogromną wagę do detali - od ubioru, przez makijaż, po dodatki. Ubraniami stara się przykryć swoją niedowagę. Jej arystokratyczna postawa, pełna powściągliwości i elegancji, dodaje jej szyku, co niektórzy odbierają jako dystans i wyniosłość.

Astoria Avery
#13
22.05.2026, 21:10  ✶  
Jego słowa osiadły między nimi spokojnie, bez ciężaru reprymendy, a jednak Astoria odniosła wrażenie, że właśnie ta łagodność działała skuteczniej niż jakiekolwiek ostrzejsze napomnienie. Nie próbował jej zawstydzać, nie wyliczał konsekwencji, nie budował wokół niej atmosfery zagrożenia - i może właśnie dlatego trudniej było jej się przed tym całkowicie zamknąć.
Pamiętaj o tym.
Tak proste zdanie, a jednocześnie brzmiące niemal absurdalnie w jej rzeczywistości, bo przecież pamiętała o tym bez przerwy. Choroba była obecna w każdym planie, w każdym ograniczeniu, w każdym dniu, w którym świadomie zwalniała kroku, choć ambicja pchała ją dalej. Pamiętała o niej wtedy, gdy budziła się bardziej zmęczona niż zasypiała. Wtedy, gdy po zbyt szybkim wejściu po schodach musiała przez moment udawać, że zatrzymała się wyłącznie po to, by poprawić rękawiczki. Wtedy, gdy matka obserwowała ją z tym przesadnie czujnym spojrzeniem, które po śmierci najstarszego syna nie opuszczało jej już nigdy. Pamięć nie była problemem. Problemem było życie z nią.
Kiwnęła głową, bo nie miała już siły o tym dyskutować.
Słuchała zaleceń uważnie, choć większość z nich znała już wcześniej. Zapach tymianku pojawił się w jej pamięci od razu - gorzki, ciężki, ziołowy. Inhalacje z rumianku i szałwii przywołały obraz matki krążącej po posiadłości z filiżankami naparów i miną kobiety, która nie przyjmie żadnego sprzeciwu. Miała wrażenie, że od dwóch dni oddycha wyłącznie parą z ziół i cierpkim smakiem leczniczych syropów. A mimo to przyjmowała te instrukcje ze spokojem, wręcz automatycznie, jakby od dawna funkcjonowała według podobnych zaleceń - odpoczynek, eliksiry, obserwowanie objawów, kontrolowanie własnego organizmu z precyzją, której zdrowi ludzie nigdy nie musieli się uczyć.
- Nie, wszystko jest jasne - odparła, a jej palce przesunęły się po szkle powoli, niemal czule, jakby oswajała coś, czego nigdy nie nauczyła się naprawdę akceptować. Potem, bez teatralności i bez dalszego wahania, uniosła fiolkę do ust. Smak był dokładnie taki, jak zapamiętała. Nienawidziła go. Ale wypiła wszystko do końca.
- Dziękuję ci. Nie będę zajmować więcej czasu, masz dość pacjentów na głowie - uniosła się z krzesła powoli, a potem skierowała się do wyjścia, zabierając ze sobą zapach eliksirów, ciężar zaleceń i cichą świadomość, że tym razem naprawdę będzie musiała zwolnić. Choćby tylko na chwilę.
Koniec sesji


learn the rules
then
break some
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Astoria Avery (3213), Basilius Prewett (1665)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa