Lukas Nott
Marianne słuchała całej wypowiedzi z lekkim, aczkolwiek bardzo zaangażowanym uśmiechem. Poznanie jednego z popularniejszych graczy Quidditcha, najwyraźniej było jednym z jej życiowych marzeń, a teraz, kiedy miała ku temu okazje, ciężko było jej nie chłonąć spływających na nią słów i gwaru. Pewnie o wiele bardziej by się ucieszyła z czegoś, co nie było PRową gadką, ale cóż, musiała korzystać z tego co miała.
— Oh, ja… — dziewczyna wyraźnie się speszyła, kiedy wtrąciłeś nagle o tym co powinna. Przeskoczyła spojrzeniem po twoich towarzyszach, a uśmiech wyblakł nieco. — Ja całkiem lubię moją pracę — przyznała nieśmiało, jakby nagle to co lubiła a to co nie, nie miało aż takiego znaczenia, kiedy jej idol zwracał się do niej w taki sposób.
Poczekała cierpliwie, aż wszyscy się usadowią na swoich miejscach. Nie uciszała, nie wtrącała się, ale przygotowała dla całej ekipy karty dań i porozdawała je z kelnerskim uśmiechem wszystkim, którzy znaleźli się przy długim stole.
— Wszystko? — zakłopotała się wyraźnie, nie będąc pewną czy żartujesz czy jednak jesteś poważny. Ale szybko jej wątpliwości zostały rozwiane. — Przepraszam, ale jestem zmuszona poprosić, by wybrali panowie po jednej potrawie z danej kategorii. Dzisiaj mamy specjalne zasady, jeśli chodzi o stołowanie się, ale w każdy inny dzień jest możliwość zamówienia… wszystkiego.