23.03.2023, 22:29 ✶
Magia ogni upajała. I nawet nie próbowała się przed nią bronić – z wielką chęcią podążyła za Darcym. Wciąż przecież była młoda – mimo tak strasznych rzeczy, jakie zaliczyła już w swoim życiu, a które nazywały się „małżeństwo” oraz „rozwód” (niespodzianka – najwyraźniej nie trzeba było być „starą”, żeby coś takiego przeżyć. O zgrozo) – a co za tym szło, miała pełno energii. Głównie tłumionej, bo większość czasu spędzała z nosem w księgach bądź w salach Akademii czy po prostu Munga, jednakże w takich chwilach…
… dlaczego miałaby jej nie uwalniać?
Nie była pewna, ile czasu spędziła, wirując w takt muzyki i śmiejąc się – tak po prostu – do Darcy’ego. Nieważne. Czas nie miał znaczenia, liczyła się tylko ta chwila, która trwała, trwała i… ostatecznie się skończyła.
- Również dziękuję – odparła, podając Lockhartowi dłoń. Rozpromieniona, zarumieniona jak dawno nie. Może nawet, tak po prostu, szczęśliwa – Było naprawdę wspaniale – zapewniła jeszcze chłopaka, zanim odeszła w swoją stronę. Na Polanie spędziła jeszcze trochę czasu, niemniej nie czekała końca sabatu, tylko ulotniła się do domu.
… dlaczego miałaby jej nie uwalniać?
Nie była pewna, ile czasu spędziła, wirując w takt muzyki i śmiejąc się – tak po prostu – do Darcy’ego. Nieważne. Czas nie miał znaczenia, liczyła się tylko ta chwila, która trwała, trwała i… ostatecznie się skończyła.
- Również dziękuję – odparła, podając Lockhartowi dłoń. Rozpromieniona, zarumieniona jak dawno nie. Może nawet, tak po prostu, szczęśliwa – Było naprawdę wspaniale – zapewniła jeszcze chłopaka, zanim odeszła w swoją stronę. Na Polanie spędziła jeszcze trochę czasu, niemniej nie czekała końca sabatu, tylko ulotniła się do domu.
Postać opuszcza sesję