Niezła z niej idealistka, pomyślał znienacka, uśmiechając się do siebie lekko zaskoczony tym odkryciem. Wprawdzie znał Geraldine od dawna, jednak raczej nie odbywali tego typu rozmów zbyt często. Najwyraźniej ciężkie czasy sprawiały, że ludzie stawali się ufniejsi lub bardziej skłonni do tego, aby powiedzieć, co im leży na wątrobie. Erik pewnie powinien czuć się zaszczycony tym, że kobieta się z nim podzieliła problemami trawiącymi obecnie jej życie.
— Bogactwo to symbol statusu. A status, poważanie w wyższych sferach – nawet w obecnych czasach – daje poczucie kontroli. — Wzruszył lekko ramionami. — Spora część ciepłych stołków w Ministerstwie Magii dalej należy do ludzi czystej krwi. Owszem, jest wśród nich multum ekspertów, jednak ten stan rzeczy sprawia, że jest to poniekąd standard w naszej społeczności. Widzimy czystokrwistych na wysokich stanowiskach, słyszymy o ich sukcesach, więc osoby podobne im widzimy jako odpowiednich kandydatów na określone stanowiska. — Westchnął przeciągle. Czy te słowa nie znaczyły, że sam był częścią problemu? Zapewne tak. Ba, poniekąd można było zarzucić mu nepotyzm, biorąc pod uwagę, jak wielu jego krewniaków przewinęło się przez Brygadę Uderzeniową czy Biuro Aurorów. — Pomyśl o samym Leachu. Jedna zmiana, a jak wielka reakcja. „O Merlinie, jeśli mugolaki dojdą do władzy, to wszystko spartaczą, stracimy nasze dziedzictwo”. Głowa boli od samego myślenia o tym.
To nie była kwestią, którą mogli omówić podczas jednej rozmowy w terenie. Dlatego konflikt zdawał się stopniowo przybierać na sile. Zaczęcie jakiejkolwiek konwersacji, która mogłaby pogodzić zwolenników Czarnego Pana z resztą magicznej społeczności, momentalnie wywołałby istną lawinę. Nic dziwnego, że Ministerstwo ma chwilami związane ręce, pomyślał. Uśmiechnął się przepraszająco do Geraldine. Naprawdę wolał przekazać jej jakieś pozytywne wieści, coś, co mogłoby przynieść jej nadzieję, że problemy można by było łatwo i szybko zażegnać. Niestety, swoimi wspólnymi dywagacjami wywołali wilka z lasu, przez co Erik po prostu nie potrafił się powstrzymać przez zgłębieniem potencjalnych powodów, dla których ich społeczeństwo funkcjonowało w taki, a nie inny sposób.
W duchu Erik był wdzięczny, że nie towarzyszyła im Brenna, czy inny pracownik Brygady Uderzeniowej. Miał nieodparte wrażenie, że coponiektórzy znajomi z pracy bardzo chętnie wykorzystaliby magiczne fotografie z tego pojedynku w celu przygotowania podręcznika dla młodych Brygadzistów odnośnie do podstaw walki w terenie. I pod każdym zdjęciem z pojedynku Longbottom kontra Yaxley pojawiłaby się adnotacja „NIE RÓBCIE TEGO W DOMU”. Lepiej, żeby magia lepiej współpracowała podczas Beltane, skomentował bezgłośnie. Mężczyzna podniósł wzrok na Ger, przewracając wymownie oczami.
— Powiedziałbym coś, ale jestem dżentelmenem, więc sobie daruje, panno Yaxley — mruknął, klepiąc w gruncie rzeczy dobrze wyuczoną formułkę. Powoływanie się na swoje dobre wychowanie było całkiem niezłą wymówką, zwłaszcza gdy próbowano go publicznie ośmieszyć lub wyprowadzić daleko poza jego strefę komfortu. — Może chcę. Mam prawo do swoich fanaberii — powiedział przekornie, zakładając jedną rękę na drugą. Wbił wzrok w Geraldine, spoglądając na nią przez dłuższy czas. Westchnął z kwaśną miną, przewracając oczami. — No dobra. Tylko mnie nie puść przez przypadek!
Podskoczył, aby chwycić wyciągniętą ku niemu dłoń Yaxley. Nie oczekiwał, że ta wyciągnie go na powierzchnię bez żadnej pomocy z jego strony, toteż starał się znaleźć jakieś oparcie na ścianie dołu, pośród resztek wyrwanych korzeni czy większych kamyków. Nie było to łatwe, ale koniec końców udało mu się ułatwić koleżance zadanie. Wygrzebał się z dziury z ziemi, cały brudny, momentalnie zaczynając się otrzepywać, aby doprowadzić swoje ubranie do porządku.
— Cóż, mogło nam to lepiej pójść — skomentował, rozglądając się to w prawo, to w lewo. — Przynajmniej odbyliśmy miłą wycieczkę.
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞