Wczoraj, 01:10 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: Wczoraj, 10:18 przez Basilius Prewett.)
To już leży w rękach Shafiqa nie było zdaniem, które Basilius lubił słyszeć, ale prawdę mówiąc nie było w tym momencie innej odpowiedzi. Nawet nie musiał się pytać, o którego Shafiqa chodziło, bo przecież sam był przy podpisywaniu umowy, jako prywatny lekarz polityka. Niestety jego odczucia wobec czarodzieja zawsze oscylowały gdzieś na krawędzi nie ufam mu, a może jednak mu ufam nie miały tutaj nic do gadania. No i były też poniekąd jego własną winą. Nikt nie kazał mu robić długów w kasynie, które Shafiq później spłacił wiążąc go ze sobą w czymś co było dziwną umową, która raczej nie doprowadzi do tragedii dla Prewetta, ale i tak się o to czasem martwił.
Podejrzewał jednak, że jeśli czekali na te konkretne dostawy, to o ile nie pojawią się nowe problemy, to rzeczywiście otrzymają te zasoby. W końcu na tyle na ile się orientował, wszystko zostało już dopięte.
– No dobrze – powiedział wreszcie i wyciągnął rękę do Lestrange'a. – Myślę, że to wszystko co chciałem wiedzieć. Dziękuję za tę możliwość.
Podejrzewał jednak, że jeśli czekali na te konkretne dostawy, to o ile nie pojawią się nowe problemy, to rzeczywiście otrzymają te zasoby. W końcu na tyle na ile się orientował, wszystko zostało już dopięte.
– No dobrze – powiedział wreszcie i wyciągnął rękę do Lestrange'a. – Myślę, że to wszystko co chciałem wiedzieć. Dziękuję za tę możliwość.
Koniec sesji