Negocjacje były burzliwe. Nie spodziewała się takiej zaciekłości po Sebastianie, jednak w sumie dobrze to o nim świadczyło, że tak wierzył w swoje ideały, to, że Geraldine niekoniecznie je rozumiała było zupełnie inną sprawą. Nie miała pojęcia jak to możliwe, że człowiek mógł mieć tyle wiary w to nad czym sam nie miał wpływu. Matka pomoże, Matka będzie wiedziała co dla niej robimy… a tak naprawdę czy mieli wiele dowodów na istnienie Bogini? Nie zadała tego pytania, nie chciała go urazić, nie po to się tutaj zjawiła. Właściwie przecież mieli całkiem podobny cel, a przynajmniej na początku tak się jej wydawało.
Słuchała tego, co mówił Fenwick, jego słowa potwierdzały to, że byli zgodni co do tego, jak powinni postępować. Mieli podobne podejście do sprawy, podobne poglądy, widać było że płynie w nich jedna krew nikt jednak nie wiedział, że są spokrewnieni. Byli do siebie bardziej podobni niż chcieliby powiedzieć, często dostrzegała to, że myśleli, bądź działali w podobny sposób.
- Nie chodzi o to, że nie widzę ryzyka, które niesie za sobą istnienia drzewa, po prostu dla mnie jest ono niżej na liście priorytetów. - Postanowiła sprostować nieco to, co mówił Sebastian. Geraldine skupiała się na życiach, które widma mogły odebrać, to było dla niej najważniejsze. W końcu przez lata czuwała nad bezpieczeństwem ludzi, pozbywała się najbardziej groźnych istot, aby mogli spokojnie żyć, w tym przypadku nie było inaczej, chociaż ewentualny przeciwnik był niewiadomą. Nie wiedzieli wiele o widmach, sporo rzeczy próbowali wywnioskować drogą dedukcji, tak naprawdę i oni byli w ogromnym niebezpieczeństwie, ale była gotowa stawić mu czoła, aby pomóc innym.
Może. wypowiedziane przez Sebastiana spowodowało, że się wyprostowała. Czyli jednak, było jakieś światełko w tunelu? Nie powiedział nie, nie powiedział, że nie da się tego zrobić. Powiedział może, a to w jej mniemaniu oznaczało, że mają jakieś pięćdziesiąt procent szans, to zawsze wyglądało lepiej niż zero. Zaciekawił ją teraz ogromnie.
- Czyli w sumie to Samhain to nie jest jednak taki najgorszy moment z możliwych. - Skoro granice między światami miały się zatrzeć, to może faktycznie będzie łatwiej im wykurzyć te potwory do siebie. Negocjacje szły im coraz lepiej. No i wtedy odezwał się Benjy, Geraldine otworzyła usta w zdziwieniu. To, co powiedział brzmiało jak plan idealny. Mogli spróbować wyjebać w pizdu magiczne drzewo z energią i widma. Jeśli drzewo faktycznie przyciągało do siebie widma to ruszą za nim. Jego plan był genialny. - Kurwa, to majstersztyk. - Wymsknęło jej się. - Przepraszam. - Powiedziała odruchowo, bo w końcu stali tuż przy kapłanie, a ten pewnie nie do końca akceptował używanie przekleństw jako przecinków.
Fenwick wymyślił plan idealny, dzięki któremu i oni i Sebastian mogli dostać to na czym najbardziej im zależało. Gdyby udało im się pozbyć drzewa, wrzucić je w limbo, to widma mogłyby ruszyć za nim. Z tego, co powiedział Sebastian na polanie ognisk nadal była szrama przez którą wcześniej przeszły widma. Musieliby się znaleźć blisko niej i wpierdolić do środka wszystko. Na pewno to nie będzie proste, nie wiadomo, czy zadziała, ale przynajmniej brzmiało jak jakiś plan, którego jeszcze chwilę wcześniej nie mieli.
- Musimy niszczyć drzewo? Być może uda nam się je przenieść jak stoi do środka, da się otworzyć takie przejście przy nim? Czy raczej w tej chwili jest na to zbyt późno? Chciałabym mieć pewność, że te istoty podążą za nim. - Być może było to bardzo skomplikowane życzenie, ale jej przede wszystkim zależało na tym, aby widma wróciły do miejsca z którego pochodziły. Jeśli Macmillan chciał się pozbyć tego magicznego drzewa to mogli na to przystać tylko jeśli ten plan w całości zostanie zaakceptowany. Nie porównywałby ich do pracowników ministerstwa, bo przecież nawet jak usłyszeli o tych niesamowitych możliwościach nie stwierdzili, że chcieliby zabrać jakąś część tego drzewa dla siebie.
- Ogólnie uważam, że plan jest niezły, oczywiście istnieje dużo momentów, w których może się wysypać, ale wydaje mi się, że niczego lepszego nie wymyślimy. - Dodała jeszcze. Uważała w tej chwili Benjy'ego za geniusza, naprawdę świetnie to wymyślił.