Słyszała, że Longbottom próbował jej coś przekazać, jednak niekoniecznie wszystko, co mówił było dla niej zrozumiałe, musiał jeszcze popracować nad falami, jednak uważała, że i tak szło mu całkiem nieźle, jeszcze trochę i faktycznie będzie w stanie dyskutować z nią i Brenną w ten sposób. To nie było łatwe i wymagało pracy, ale nie wątpiła w to, że Erik jest w stanie się tego nauczyć, przecież był bardzo zdolnym czarodziejem. Może nie tak zdolnym jak ona… to znaczy nie, jak w ogóle mogła tak pomyśleć. Był zdolny i kropka, tyle wystarczy.
- Trochę tak, pamiętam jak się zatrudniłam i mój dzień polegał głównie na wlepianiu mandatów za źle zaparkowane miotły. - Jeszcze w marcu zdarzało jej się zajmować podobnymi sprawami. Później zaczął się chaos i nieco zmieniły się ich obowiązki, ale nie narzekała na to. Ruda lubiła rzucanie na głęboką wodę, lubiła adrenalinę, lubiła się sprawdzać. - Nie miałam szansy za bardzo przywyknąć do tej normy, więc tak naprawdę nie ma to dla mnie większego znaczenia. - Dodała jeszcze. Wolała nie dyskutować o tym, jak szybko skończy się kryzys, bo nic nie zapowiadało, że stanie się to niedługo, mimo tego, że przecież walczyli w pracy i poza nią ze śmierciożercami. Póki co jednak nie było jakiegoś ogromnego światła w tunelu, zwłaszcza po Spalonej Nocy, gdy to poplecznicy Voldemorta pokazali, że jak najdzie ich ochota mogą podpalić stolicę i nie tylko ją. To nie wróżyło dobrze na przyszłość.
Ruda nie miała problemu ze spełnianiem poleceń, w sumie kiedyś pewnie dłużej by się nad tym zastanawiała, ale dołączyła do Zakonu pełnego doświadczonych czarodziejów, wierzyła w to, że wiedzą co robią wysyłając ich w różne miejsca, no na pewno ufała Dumbledorowi, wyglądał na kogoś kto wie co robi.
- Na pewno coś tutaj znajdziemy. - Musiał się odpowiednio nastawić, bo przecież nastawienie to też bardzo ważna część działania. Nie było po co otaczać się negatywną energią, afirmacja mogła zdziałać cuda.
Ledwie znaleźli się w środku do ich uszu doszedł głośny dźwięk. W sumie był to całkiem niezły początek, czyż nie? - Musimy iść na piętro. - Była niemalże pewna, że to stamtąd dochodziły dźwięki, które usłyszała. - Lecimy. - Ruszyła przed siebie bardzo szybkim krokiem, musieli znaleźć schody, postanowiła wyciągnąć różdżkę i oświetlić sobie drogę, w magazynie bowiem było bardzo ciemno. Dostrzegła drzwi, które znajdowały się w okratowanej klatce schodowej. - Tędy! - Trzeba było sprawdzić, czy są otwarte.