12.10.2026, 23:56 ✶
– Nie sądziłem, że akurat tobie będzie przeszkadzać uczucie lekkiej szorstkości na własnej skórze podczas dotyku – powiedział, pozwalając sobie na wymowne obrzucenie spojrzeniem Anthony'ego do stóp do głów. Shafiq miał jednak rację. O wiele milej było żyć z gładkimi dłońmi, niż zmagać się z paskudnymi odciskami na palcach. A i tak długie godziny korzystania z pióra zmuszały go do dodania dodatkowych kroków w pielęgnacji swoich dłoni.
Widząc reakcję Anthony'ego na wręczony mu bukiet, Jonathan nie mógł się powstrzymać i zaśmiał się cicho.
– Oh już dobrze, już dobrze. Daj mi to – powiedział, litościwie zabierając obwiązane szalikiem patyki. – Nie wiem czy jestem bardziej pod wrażeniem twojej dzielnej miny, czy też zdolności w dziedzinie translokacji, ale mam nadzieję, że ty też docenisz jak mężnie poświęciłem się teraz w obronie twojego komfortu – oznajmił, kładąc pakunek na ziemi po czym rozłożył szerzej szalik, tak aby zmieściło się na nim więcej patyków, które zaraz mieli nazbierać.
– Pierścionek? – spytał prostując się. Teraz cała jego uwaga było skupiona na drugim czarodzieju. – Jeśli już miałbym wręczać ci liściaty pierścionek, zadbałbym o to, aby liście te były wykonane z przynajmniej szmaragdów. Naprawdę, chyba muszę kupować ci więcej podarunków skoro masz o mnie na tyle niskie mniemanie mój drogi. Powiedz mi tylko… – Zawahał się nagle, jakby nie do końca wiedział jak zadać kolejne pytanie. – Jaki pierścionek chodzi ci po głowie?
Widząc reakcję Anthony'ego na wręczony mu bukiet, Jonathan nie mógł się powstrzymać i zaśmiał się cicho.
– Oh już dobrze, już dobrze. Daj mi to – powiedział, litościwie zabierając obwiązane szalikiem patyki. – Nie wiem czy jestem bardziej pod wrażeniem twojej dzielnej miny, czy też zdolności w dziedzinie translokacji, ale mam nadzieję, że ty też docenisz jak mężnie poświęciłem się teraz w obronie twojego komfortu – oznajmił, kładąc pakunek na ziemi po czym rozłożył szerzej szalik, tak aby zmieściło się na nim więcej patyków, które zaraz mieli nazbierać.
– Pierścionek? – spytał prostując się. Teraz cała jego uwaga było skupiona na drugim czarodzieju. – Jeśli już miałbym wręczać ci liściaty pierścionek, zadbałbym o to, aby liście te były wykonane z przynajmniej szmaragdów. Naprawdę, chyba muszę kupować ci więcej podarunków skoro masz o mnie na tyle niskie mniemanie mój drogi. Powiedz mi tylko… – Zawahał się nagle, jakby nie do końca wiedział jak zadać kolejne pytanie. – Jaki pierścionek chodzi ci po głowie?