12.10.2026, 18:54 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.10.2026, 18:55 przez Benjy Fenwick.)
Jennifer Yaxley z domu Borgin
Jennifer jest żoną Gerarda, przez co pozostaje ciotką Aloysiusa, nawet jeśli niekoniecznie mieli okazję nawiązać głębszą relację, gdy był dzieckiem i nie zrobili tego również, kiedy stał się dorosłym. Nie łączy ich szczególna więź, choć potrafią porozumieć się bez większych trudności. Kobieta zachowuje wobec siostrzeńca męża pewien dystans, mając ku temu skrzętnie skrywane powody i nie pozwalając sobie na większą poufałość, chociaż nie przekłada się to na otwartą niechęć z jej strony. Benjy pod pewnymi względami przypomina jej bowiem najstarszego syna, który od dłuższego czasu szlaja się gdzieś po świecie, jednak to podobieństwo budzi w niej przede wszystkim skrywaną gorycz i smutek związane z decyzjami pierworodnego, nie ciepłe uczucia.
Łączy ich zainteresowanie tematyką klątwołamania i pokrewnymi zagadnieniami, które stanowią jeden z nielicznych obszarów, w których mogą swobodnie wymieniać się spostrzeżeniami, jednak poza tym nie mają zbyt wielu tematów do rozmowy. Jen interesuje przede wszystkim jego doświadczenie zawodowe oraz wiedza w dziedzinie, w której sama nigdy nie miała okazji pracować, poza tym ich kontakty nie wykraczają znacząco poza zwyczajną uprzejmość i rodzinne konwenanse.
Yaskhier
Benjy i Yaskhier nie przepadają za sobą od chwili, gdy bard, solidnie już wstawiony, postanowił zawalczyć o względy niewłaściwej niewiasty. Niespełniona gwiazda estrady pod nieobecność Fenwicka próbowała uwieść jego kompletnie zdezorientowaną kobietę, posługując się rzępoleniem na lutni oraz improwizowaną pieśnią miłosną, najwyraźniej przekonana, że odpowiednia liczba metafor wyciągniętych z dupy i fałszywych nut potrafi zdziałać cuda, nawet na tak trudny przypadek. Po zastaniu tej niezręcznej sytuacji, Benjy próbował jeszcze spożytkować resztki cierpliwości na wyjaśnienie koledze, że trafił pod niewłaściwy adres, lecz bard, zamiast zamknąć jadaczkę, postanowił brnąć w coraz bardziej pokrętne - i, co gorsza, śpiewane - tłumaczenia… „Jak mogłem pozostać w milczeniu tej nocy, gdy piękno panienki olśniło me oczy?!” nie zabrzmiało szczególnie konstruktywnie, jako argument przemawiający za nagabywaniem cudzej partnerki, po czym, w ramach próby poprawienia swojego wizerunku, mężczyzna na dokładkę zaimprowizował jeszcze kilka wersów o wybranku wspomnianej białogłowej - „Ma ogień w naturze, zaś lont nader krótki, więc lepiej nie śpiewaj mu pieśni do wódki!” - nie był to również szczególnie udany zabieg dyplomatyczny. Fenwick znalazł się o krok od wybicia zębów przyjaciela Gerarda Yaxleya, wspomniany zaś człowiek od odkrycia, że nie każda publiczność docenia jego twórczość, lecz na szczęście dla obu stron ktoś zdążył odciągnąć barda na bok, zanim konflikt zyskał bardziej namacalną formę. Wzajemna niechęć jednak pozostała i nic nie wskazuje na to, by którykolwiek z nich zamierzał pierwszy wyciągnąć rękę na zgodę - zwłaszcza że Benjy wciąż pamięta piosenkę, a Yaskhier prawdopodobnie nadal uważa, że była całkiem udana - od tamtej pory jeden uważa drugiego za karczka kompletnie pozbawionego poczucia humoru, wspomniany zaś widzi w nim przede wszystkim podstarzałego utrapieńca z problemem alkoholowym.
Jennifer jest żoną Gerarda, przez co pozostaje ciotką Aloysiusa, nawet jeśli niekoniecznie mieli okazję nawiązać głębszą relację, gdy był dzieckiem i nie zrobili tego również, kiedy stał się dorosłym. Nie łączy ich szczególna więź, choć potrafią porozumieć się bez większych trudności. Kobieta zachowuje wobec siostrzeńca męża pewien dystans, mając ku temu skrzętnie skrywane powody i nie pozwalając sobie na większą poufałość, chociaż nie przekłada się to na otwartą niechęć z jej strony. Benjy pod pewnymi względami przypomina jej bowiem najstarszego syna, który od dłuższego czasu szlaja się gdzieś po świecie, jednak to podobieństwo budzi w niej przede wszystkim skrywaną gorycz i smutek związane z decyzjami pierworodnego, nie ciepłe uczucia.
Łączy ich zainteresowanie tematyką klątwołamania i pokrewnymi zagadnieniami, które stanowią jeden z nielicznych obszarów, w których mogą swobodnie wymieniać się spostrzeżeniami, jednak poza tym nie mają zbyt wielu tematów do rozmowy. Jen interesuje przede wszystkim jego doświadczenie zawodowe oraz wiedza w dziedzinie, w której sama nigdy nie miała okazji pracować, poza tym ich kontakty nie wykraczają znacząco poza zwyczajną uprzejmość i rodzinne konwenanse.
Yaskhier
Benjy i Yaskhier nie przepadają za sobą od chwili, gdy bard, solidnie już wstawiony, postanowił zawalczyć o względy niewłaściwej niewiasty. Niespełniona gwiazda estrady pod nieobecność Fenwicka próbowała uwieść jego kompletnie zdezorientowaną kobietę, posługując się rzępoleniem na lutni oraz improwizowaną pieśnią miłosną, najwyraźniej przekonana, że odpowiednia liczba metafor wyciągniętych z dupy i fałszywych nut potrafi zdziałać cuda, nawet na tak trudny przypadek. Po zastaniu tej niezręcznej sytuacji, Benjy próbował jeszcze spożytkować resztki cierpliwości na wyjaśnienie koledze, że trafił pod niewłaściwy adres, lecz bard, zamiast zamknąć jadaczkę, postanowił brnąć w coraz bardziej pokrętne - i, co gorsza, śpiewane - tłumaczenia… „Jak mogłem pozostać w milczeniu tej nocy, gdy piękno panienki olśniło me oczy?!” nie zabrzmiało szczególnie konstruktywnie, jako argument przemawiający za nagabywaniem cudzej partnerki, po czym, w ramach próby poprawienia swojego wizerunku, mężczyzna na dokładkę zaimprowizował jeszcze kilka wersów o wybranku wspomnianej białogłowej - „Ma ogień w naturze, zaś lont nader krótki, więc lepiej nie śpiewaj mu pieśni do wódki!” - nie był to również szczególnie udany zabieg dyplomatyczny. Fenwick znalazł się o krok od wybicia zębów przyjaciela Gerarda Yaxleya, wspomniany zaś człowiek od odkrycia, że nie każda publiczność docenia jego twórczość, lecz na szczęście dla obu stron ktoś zdążył odciągnąć barda na bok, zanim konflikt zyskał bardziej namacalną formę. Wzajemna niechęć jednak pozostała i nic nie wskazuje na to, by którykolwiek z nich zamierzał pierwszy wyciągnąć rękę na zgodę - zwłaszcza że Benjy wciąż pamięta piosenkę, a Yaskhier prawdopodobnie nadal uważa, że była całkiem udana - od tamtej pory jeden uważa drugiego za karczka kompletnie pozbawionego poczucia humoru, wspomniany zaś widzi w nim przede wszystkim podstarzałego utrapieńca z problemem alkoholowym.
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)