12.10.2026, 08:19 ✶
– Wszystkie dziwności zaczęły się od ataku podczas Beltane. Na miejscu rozpętało się niebieskie tornado, ale to też nie wszystko. Od tamtej pory w lesie zagnieździły się widma, w Dolinie ludzie zaczęli widywać… dziwne rzeczy, jakby przebłyski czegoś, co działo się… gdzieś indziej? Słońce i księżyc jednocześnie na niebie, śnieg, a potem jeszcze zaczęły szaleć rośliny. Dodając dwa do dwóch ośmielam się stwierdzić, że to on zamieszał tak bardzo, że zaczęło to szaleć - wyliczyła Brenna. Jeśli szło o nią, to może czasem była mało obiektywna i obwiniała Voldemorta o zbyt wiele rzeczy, ale w tym wypadku naprawdę uważała, że ma ku temu mocne przesłanki.
Kiwnęła głową, z pewnym zamyśleniem. Handlarz. W porządku, jeśli szło o tę sprawę, dowodów na to, że to śmierciożercy nie mieli, poza tym, że osoby zainteresowane sytuacją straciły zdrowe zmysły i zachowywały się tak, jakby Spalona Noc odcisnęła na nich swoje piętno. Nie mogli wykluczać żadnej wersji, ale istniała szansa, że dowiedzą się więcej, jeżeli uda się naprawić strzaskane umysły mężczyzn.
– Pracuję – przyznała bez oporów. – I dlatego wiem, że czasem brakuje dowodów, żeby ktoś mógł pójść do Ministerstwa. Albo pewne rzeczy rozbijają się o brak ludzi lub o to, że ktoś boi się, że trafi w Ministerstwie na nieodpowiednią osobę… dlaczego więc po godzinach nie miałabym czasem sprawdzić jakieś plotki albo pomóc komuś lepiej zabezpieczyć mieszkanie? – spytała. Posłała Guinevere uśmiech i sięgnęła po filiżankę, by wypić ostatni łyk kawy. – Albo zainteresować się miejscową legendą.
Cóż, jej wydział raczej by tego nie sprawdzał, a ona już wiedziała, co się stanie, jeśli przekaże to Departamentowi Tajemnic. Nic.
– Będę musiała lecieć. Dziękuję za konsultację. Dam znać, jeżeli uda się ustalić coś więcej.
Kiwnęła głową, z pewnym zamyśleniem. Handlarz. W porządku, jeśli szło o tę sprawę, dowodów na to, że to śmierciożercy nie mieli, poza tym, że osoby zainteresowane sytuacją straciły zdrowe zmysły i zachowywały się tak, jakby Spalona Noc odcisnęła na nich swoje piętno. Nie mogli wykluczać żadnej wersji, ale istniała szansa, że dowiedzą się więcej, jeżeli uda się naprawić strzaskane umysły mężczyzn.
– Pracuję – przyznała bez oporów. – I dlatego wiem, że czasem brakuje dowodów, żeby ktoś mógł pójść do Ministerstwa. Albo pewne rzeczy rozbijają się o brak ludzi lub o to, że ktoś boi się, że trafi w Ministerstwie na nieodpowiednią osobę… dlaczego więc po godzinach nie miałabym czasem sprawdzić jakieś plotki albo pomóc komuś lepiej zabezpieczyć mieszkanie? – spytała. Posłała Guinevere uśmiech i sięgnęła po filiżankę, by wypić ostatni łyk kawy. – Albo zainteresować się miejscową legendą.
Cóż, jej wydział raczej by tego nie sprawdzał, a ona już wiedziała, co się stanie, jeśli przekaże to Departamentowi Tajemnic. Nic.
– Będę musiała lecieć. Dziękuję za konsultację. Dam znać, jeżeli uda się ustalić coś więcej.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.