09.10.2026, 10:35 ✶
Alice marzyła, by móc chociaż zobaczyć bal arystokracji. Przebywać w tych pięknych dworkach, zobaczyć suknie wszystkich dam, posłuchać, o czym tam rozmawiano, zatańczyć… Obraz w jej głowie był wzięty raczej z bajki niż z doświadczenia. Cóż, nie miała żadnych innych możliwości sprawdzenia, jak wyglądałoby takie przyjęcie.
Rozumiała jednak również perspektywę Sabriny. Czasem chciało się aż nie uczestniczyć w spotkaniach dorosłych, tylko czytać. Dziewczynki co prawda nie interesowała botanika, poza wymiarem estetycznym.
– Też uwielbiam książki. Choć bardziej lubię czytać te fabularne. Najbardziej te romantyczne. Na przykład baśnie. Lubisz je? – spytała wesoło. – Lubię te od Barda Beedle'a, choć niektórych trochę się boję. Na przykład Opowieści o Trzech Braciach. Kiedyś, kiedy mama mi ją przeczytała, miałam złe sny. Nie wiem, dlaczego te opowieści muszą być takie straszne. Nie powinny nas uczyć o przyjaźni? O pomaganiu sobie nawzajem? O akceptacji?
Mogła o tym mówić wiele, ponieważ sprawa szczególnie ją bulwersowała. Nie wiedziała, czemu dzieci od najmłodszych lat miały bać się śmierci, myśleć o niej. A te historie w ogóle nie miały nic wspólnego z tym, jak odczuwało się odejście kogoś bliskiego. Koncentrowały się tylko na straszeniu, a nigdy nie wyjaśniały, jak radzić sobie potem. Jak w ogóle żyć.
Temat kozaków denerwował ją znacznie mniej, dlatego chętniej do niego przeskoczyła.
– Myślę, że twoje ulubione rośliny na pewno nadawałyby się na kozaki albo sukienkę. Zależy, jakie lubisz kolory – uśmiechnęła się. – Jaki jest twój ulubiony? Chodzi mi o kwiatek. Choć może być też kolor.
Rozumiała jednak również perspektywę Sabriny. Czasem chciało się aż nie uczestniczyć w spotkaniach dorosłych, tylko czytać. Dziewczynki co prawda nie interesowała botanika, poza wymiarem estetycznym.
– Też uwielbiam książki. Choć bardziej lubię czytać te fabularne. Najbardziej te romantyczne. Na przykład baśnie. Lubisz je? – spytała wesoło. – Lubię te od Barda Beedle'a, choć niektórych trochę się boję. Na przykład Opowieści o Trzech Braciach. Kiedyś, kiedy mama mi ją przeczytała, miałam złe sny. Nie wiem, dlaczego te opowieści muszą być takie straszne. Nie powinny nas uczyć o przyjaźni? O pomaganiu sobie nawzajem? O akceptacji?
Mogła o tym mówić wiele, ponieważ sprawa szczególnie ją bulwersowała. Nie wiedziała, czemu dzieci od najmłodszych lat miały bać się śmierci, myśleć o niej. A te historie w ogóle nie miały nic wspólnego z tym, jak odczuwało się odejście kogoś bliskiego. Koncentrowały się tylko na straszeniu, a nigdy nie wyjaśniały, jak radzić sobie potem. Jak w ogóle żyć.
Temat kozaków denerwował ją znacznie mniej, dlatego chętniej do niego przeskoczyła.
– Myślę, że twoje ulubione rośliny na pewno nadawałyby się na kozaki albo sukienkę. Zależy, jakie lubisz kolory – uśmiechnęła się. – Jaki jest twój ulubiony? Chodzi mi o kwiatek. Choć może być też kolor.