08.10.2026, 09:55 ✶
Basilius przytaknął głową i skupił swoje spojrzenie na rannym Brygadziście, ale zaraz zmarszczył brwi i spojrzał zaskoczony na Brennę.
– Zaraz… – mruknął, intensywnie o czymś myśląć. – Jestem uzdrowicielem. Na co dzień zajmuję się urazami pozaklęciowymi i klątwami. Dlaczego to moja skala jest wyższa niż twoja? – W sumie to nie musiała mu nawet odpowiadać. Doskonale wiedział dlaczego i że to nie tak, że jego skala była zawyżona, a po prostu skala Brenny zbyt niska. Nie wspominając już o tym, że na dzień dobry założył, że sytuacja tak naprawdę powinna zostać oceniona na co najmniej siedem i trzy czwarte. – Dobrze, przepraszam. Nie odpowiadaj na to. Wiem dlaczego. Nie wiem czemu w ogóle próbowałem się o to kłócić.
Nie odpowiedział Brennie od razu, skupiając się w pełni na swoim pacjencie. To znaczy tym poważniej poturbowanym pacjencie, chociaż co jakiś czas upewniał się, czy Longbottom przypadkiem nie mdleje. Wreszcie po dłuższej chwili spędzonej na badaniach, Basilius wreszcie mógł być mniej więcej spokojny.
– Tak, wyjdzie z tego. Będę potrzebować trochę czasu, aby bezpiecznie zająć się pudełkiem, ale nic mu nie będzie – oznajmił w końcu z pewną ulgą. – Cokolwiek też wydarzyło się w domu nie powinno ponownie się aktywować, ale pudełko dalej negatywnie na niego wpływa, jak sama z resztą widzisz. Czujesz się może słabo? Jakby coś wysysało z ciebie energię?
– Zaraz… – mruknął, intensywnie o czymś myśląć. – Jestem uzdrowicielem. Na co dzień zajmuję się urazami pozaklęciowymi i klątwami. Dlaczego to moja skala jest wyższa niż twoja? – W sumie to nie musiała mu nawet odpowiadać. Doskonale wiedział dlaczego i że to nie tak, że jego skala była zawyżona, a po prostu skala Brenny zbyt niska. Nie wspominając już o tym, że na dzień dobry założył, że sytuacja tak naprawdę powinna zostać oceniona na co najmniej siedem i trzy czwarte. – Dobrze, przepraszam. Nie odpowiadaj na to. Wiem dlaczego. Nie wiem czemu w ogóle próbowałem się o to kłócić.
Nie odpowiedział Brennie od razu, skupiając się w pełni na swoim pacjencie. To znaczy tym poważniej poturbowanym pacjencie, chociaż co jakiś czas upewniał się, czy Longbottom przypadkiem nie mdleje. Wreszcie po dłuższej chwili spędzonej na badaniach, Basilius wreszcie mógł być mniej więcej spokojny.
– Tak, wyjdzie z tego. Będę potrzebować trochę czasu, aby bezpiecznie zająć się pudełkiem, ale nic mu nie będzie – oznajmił w końcu z pewną ulgą. – Cokolwiek też wydarzyło się w domu nie powinno ponownie się aktywować, ale pudełko dalej negatywnie na niego wpływa, jak sama z resztą widzisz. Czujesz się może słabo? Jakby coś wysysało z ciebie energię?