07.10.2026, 18:41 ✶
Po dokonanej przez Monę inspekcji zamknęła pojemnik. Wieko z cichym chrobotem nasunęło się na kamienne ścianki przysłaniając delikatną krystaliczną strukturę wewnątrz. Owinęła go zręcznym ruchem i przykryła wieko dłoniom zabezpieczając przed niepożądanymi ruchami. - Możliwe. - skinęła nieznacznie głową w wyrazie, który mógł oznaczać aprobatę lub potwierdzenie. - Dostawcą była osoba sprawdzona przez sprawdzonych co do uczciwości intencji. Niestety przeznaczenie nie jest przetestowane a tym samym pożądane właściwości trudne były do zdefiniowania. - odparła na rozważania odnośnie natury kryształu. - Literatura zostawia nam optymistyczny margines na uzasadnioną nadzieję. - uśmiechnęła się krótko i pokrzepiająco mimo, że ton był bardzo rzeczowy.
Dywagacje odnośnie zagrożenia i natury smoków przyjmowała ze spokojem. Kiwając głową raz po raz miedzy pobieżnymi, spokojnymi spojrzeniami jakie kierowała to na niego, to na linię wzgórz lub taflę jeziora. Delikatny nonszalancki uśmiech wykrzywił jej twarz w zawadiackim wyrazie ale oczy pozostały skupione, czuje i bystre. Badawczo lustrowała okolicę by za chwilę wrócić uwagą do rozmówczyni i potwierdzić, że przyjmuje informacje. Znały się już trochę i zupełnie naturalnie nie zwróciła nawet uwagi, że wszelki precyzyjne gesty oraz ta groźna wyliczanka prowadzona jest lewą ręką. Wspomnienie o ryzyku i to jak poważnie druga czarownica mówiła o smoku i planach ucieczki powodowało znajomą iskrę ekscytacji. Nikt nie musiał dzisiaj walczyć ale było coś kuszącego w możliwości zajrzenia w gadzią źrenicę łuskowego olbrzyma.
- Skoro panna Rowle instruuje to z przyjemnością się dostosuję. Jestem tymczasowo nasycona przygodami skutkującymi konfrontacjami z magicznymi potworami. - Odparła melodyjnym i uprzejmym tonem, który skrywał w sobie pewną sugestię, że miedzy nasyceniem a przejedzeniem jest jeszcze trochę przestrzeni jaką można wypełnić. Jednak tylko z łakomstwa. - Uczciwość jednak nakazuje mi wspomnieć, że ewentualny odwrót wynikałby jedynie z przekonania, że moja obecność tworzyłaby więcej problemów dla ciebie, niż mogłaby ich rozwiązać w sytuacji smoczych niepokojów. Gdyby to założenie było błędne nie krępuj się zaprosić mnie do zajęć z behawioryzmu stosowanego. - Mówiła lekkim pozornie lekkim tonem przez który przebijała się wcześniejsza nutka dodająca całości odpowiednie wrażenie determinacji. - Niech Cię moje towarzystwo nie krępuje. Jeżeli będzie potrzeba to gotowa jestem zaoferować owcę w ramach rekompensaty za wykorzystany żar. To zajmie ledwie kwadrans. - Zasugerowała dostępne opcje trzymając się przewodnictwa specjalistki.
Dywagacje odnośnie zagrożenia i natury smoków przyjmowała ze spokojem. Kiwając głową raz po raz miedzy pobieżnymi, spokojnymi spojrzeniami jakie kierowała to na niego, to na linię wzgórz lub taflę jeziora. Delikatny nonszalancki uśmiech wykrzywił jej twarz w zawadiackim wyrazie ale oczy pozostały skupione, czuje i bystre. Badawczo lustrowała okolicę by za chwilę wrócić uwagą do rozmówczyni i potwierdzić, że przyjmuje informacje. Znały się już trochę i zupełnie naturalnie nie zwróciła nawet uwagi, że wszelki precyzyjne gesty oraz ta groźna wyliczanka prowadzona jest lewą ręką. Wspomnienie o ryzyku i to jak poważnie druga czarownica mówiła o smoku i planach ucieczki powodowało znajomą iskrę ekscytacji. Nikt nie musiał dzisiaj walczyć ale było coś kuszącego w możliwości zajrzenia w gadzią źrenicę łuskowego olbrzyma.
- Skoro panna Rowle instruuje to z przyjemnością się dostosuję. Jestem tymczasowo nasycona przygodami skutkującymi konfrontacjami z magicznymi potworami. - Odparła melodyjnym i uprzejmym tonem, który skrywał w sobie pewną sugestię, że miedzy nasyceniem a przejedzeniem jest jeszcze trochę przestrzeni jaką można wypełnić. Jednak tylko z łakomstwa. - Uczciwość jednak nakazuje mi wspomnieć, że ewentualny odwrót wynikałby jedynie z przekonania, że moja obecność tworzyłaby więcej problemów dla ciebie, niż mogłaby ich rozwiązać w sytuacji smoczych niepokojów. Gdyby to założenie było błędne nie krępuj się zaprosić mnie do zajęć z behawioryzmu stosowanego. - Mówiła lekkim pozornie lekkim tonem przez który przebijała się wcześniejsza nutka dodająca całości odpowiednie wrażenie determinacji. - Niech Cię moje towarzystwo nie krępuje. Jeżeli będzie potrzeba to gotowa jestem zaoferować owcę w ramach rekompensaty za wykorzystany żar. To zajmie ledwie kwadrans. - Zasugerowała dostępne opcje trzymając się przewodnictwa specjalistki.