07.10.2026, 18:14 ✶
Nastrój Jonathana, jego zmienność, jego porywistość, jego obezwładniający urok osobisty nawet teraz, gdy ręce drżały mu z podniecenia, a opuszki ześlizgiwały się z opornych kokardek. Były powody dla których Anthony był skłonny uwierzyć, że jego aura znów zainfekowana była czerwienią intensywną jak rubin wrzącej w żyłach krwi. Być może nigdy nie widział tego koloru jak większość ludzi, ale był w stanie poczuć jego posmak w ustach, usłyszeć poszum w uszach, odczuć gorąc własnej skóry i ciała, dla którego coraz mniejsze znaczenie miała asymetria supełków.
– No na prawdę Jonathanie, jeśli chciałbym sprawić Ci przyjemność, a wiedz, że bardzo chciałbym sprawić Ci przyjemność, to ostatnie o czym bym pomyślał to nożyczki… Zdecydowanie… ostatnie. Natomiast jeśli Ty byś mi chciał sprawić przyjemność, to myślę, że to najlepszy czas, żeby złapać za różdżkę i teleportować nas na piętro. Ta podłoga jest zdecydowanie za twarda, na wszystkie rzeczy, które chciałbym Ci teraz - wziął głęboki oddech. Głęboki wydech. – powiedzieć – dokończył, w pełni świadom rumieńca pokrywającego policzki. Nawet nie otwierał oczu, wiedząc, że widok który może tam spotkać, mógłby jeszcze bardziej napełnić go rozczarowaniem, gdyby Jonathan odmówił.
– Mamy czas. Powiedzmy, że… uwzględniłem w dzisiejszym harmonogramie pokłosie naszego wspólnego celibatu kochany – dodał na wypadek, gdyby trzeba było dodatkowo przekonywać Selwyna do zmiany otoczenia na bardziej przytulne oraz przede wszystkim bardziej wyciszone.
– No na prawdę Jonathanie, jeśli chciałbym sprawić Ci przyjemność, a wiedz, że bardzo chciałbym sprawić Ci przyjemność, to ostatnie o czym bym pomyślał to nożyczki… Zdecydowanie… ostatnie. Natomiast jeśli Ty byś mi chciał sprawić przyjemność, to myślę, że to najlepszy czas, żeby złapać za różdżkę i teleportować nas na piętro. Ta podłoga jest zdecydowanie za twarda, na wszystkie rzeczy, które chciałbym Ci teraz - wziął głęboki oddech. Głęboki wydech. – powiedzieć – dokończył, w pełni świadom rumieńca pokrywającego policzki. Nawet nie otwierał oczu, wiedząc, że widok który może tam spotkać, mógłby jeszcze bardziej napełnić go rozczarowaniem, gdyby Jonathan odmówił.
– Mamy czas. Powiedzmy, że… uwzględniłem w dzisiejszym harmonogramie pokłosie naszego wspólnego celibatu kochany – dodał na wypadek, gdyby trzeba było dodatkowo przekonywać Selwyna do zmiany otoczenia na bardziej przytulne oraz przede wszystkim bardziej wyciszone.