— Paradise Lost —
Me miserable! Which way shall I fly
Infinite wrath and infinite despair?
Which way I fly is hell; myself am hell;
And in the lowest deep a lower deep,
Still threat'ning to devour me, opens wide,
To which the hell I suffer seems a heaven.
Me miserable! Which way shall I fly
Infinite wrath and infinite despair?
Which way I fly is hell; myself am hell;
And in the lowest deep a lower deep,
Still threat'ning to devour me, opens wide,
To which the hell I suffer seems a heaven.
A poza tym uważam, że publiczny system szkolnictwa powinien zostać zniszczony
— Marek Porcjusz Katon
— Marek Porcjusz Katon
Jak czułeś się po otrzymaniu listu informującego cię o byciu przyjętym do Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie? Miałeś wobec szkoły jakieś konkretne oczekiwania?
Z dniem otrzymania listu Helloise usłyszała jedne z najbardziej oburzających słów w swoim życiu: zobaczysz, tak ci się tam spodoba, że nie będziesz chciała do domu wracać.
Jak ciocia śmie?!, wypaliła uniesiona gwałtownym gniewnym Helunia, wstając ostentacyjnie oburzona od rodzinnej kolacji. Miała ochotę wydrapać bogu ducha winnej krewnej oczy. Kolejne dni przyniosły tylko więcej i więcej takich dorosłych mądrości. Od każdego dookoła słyszała, że jej się odmieni, że jej się na pewno spodoba, że pozna tylu nowych znajomych i nauczy się nowych rzeczy. Co to miało znaczyć? Czemu to brzmiało, jak spisek, który uknuli, aby ją wysiedlić z domu na zawsze?
Czy Helloise przeczuwała własną katastrofę nieistniejącym trzecim okiem, czy po prostu zaparła się jak osioł i zamierzała udowodnić dorosłym, że jej się nic absolutnie nie odmieni — tak czy tak, wizja wyjazdu do Hogwartu wcale jej się nie podobała. Dlaczego miała spędzać najlepsze lata swojego życia zamknięta w jakimś zamku? Dla kogo to było atrakcyjne? Mieszać się na zatęchłych korytarzach szkolnych z obcymi dzieciakami i słuchać poleceń od byle kogo, gdy mogła zostać w domu i tyle się tu nauczyć — wszystkiego, co kiedykolwiek miałoby jej być potrzebne.
Z dniem otrzymania listu Helloise usłyszała jedne z najbardziej oburzających słów w swoim życiu: zobaczysz, tak ci się tam spodoba, że nie będziesz chciała do domu wracać.
Jak ciocia śmie?!, wypaliła uniesiona gwałtownym gniewnym Helunia, wstając ostentacyjnie oburzona od rodzinnej kolacji. Miała ochotę wydrapać bogu ducha winnej krewnej oczy. Kolejne dni przyniosły tylko więcej i więcej takich dorosłych mądrości. Od każdego dookoła słyszała, że jej się odmieni, że jej się na pewno spodoba, że pozna tylu nowych znajomych i nauczy się nowych rzeczy. Co to miało znaczyć? Czemu to brzmiało, jak spisek, który uknuli, aby ją wysiedlić z domu na zawsze?
Czy Helloise przeczuwała własną katastrofę nieistniejącym trzecim okiem, czy po prostu zaparła się jak osioł i zamierzała udowodnić dorosłym, że jej się nic absolutnie nie odmieni — tak czy tak, wizja wyjazdu do Hogwartu wcale jej się nie podobała. Dlaczego miała spędzać najlepsze lata swojego życia zamknięta w jakimś zamku? Dla kogo to było atrakcyjne? Mieszać się na zatęchłych korytarzach szkolnych z obcymi dzieciakami i słuchać poleceń od byle kogo, gdy mogła zostać w domu i tyle się tu nauczyć — wszystkiego, co kiedykolwiek miałoby jej być potrzebne.
Jakie były twoje wrażenia, kiedy po raz pierwszy przekroczyłeś próg Hogwartu? Jak wspominasz swój pierwszy dzień?
Sam początek… nie był o dziwo taki zły. Helloise była nastawiona negatywnie, ale dumne z niej było stworzenie i udała się do szkoły głęboko przekonana o tym, że jakiś tam Hogwart jej nie pokona. Może i opuszczała znajomy grunt, lecz zamierzała wyzwaniu stawić czoła dzielnie.
Wbrew sobie pierwszy dzień zapamiętała jako przygodę. Choć część dzieci kojarzyła, bo byli kuzynami albo dziećmi znajomych rodziców, to większość osób było zupełnie nowych. Nakręcał dziewczynkę hazard tego, że nie mogła być pewna, na kogo trafi. Każde rezolutne wyciągnięcie ręki do przedstawienia się komuś było nową przygodą.
Pierwszy dzień był więc pozytywnym przeżyciem, mimo że naznaczyło go upokorzeniem nadanie Heli barw Hufflepuffu. Dopiero kolejne dni miały przynieść frustracje, fochy i inne diabelstwo lęgnące się w rozchwianej nastoletniej główce.
Sam początek… nie był o dziwo taki zły. Helloise była nastawiona negatywnie, ale dumne z niej było stworzenie i udała się do szkoły głęboko przekonana o tym, że jakiś tam Hogwart jej nie pokona. Może i opuszczała znajomy grunt, lecz zamierzała wyzwaniu stawić czoła dzielnie.
Wbrew sobie pierwszy dzień zapamiętała jako przygodę. Choć część dzieci kojarzyła, bo byli kuzynami albo dziećmi znajomych rodziców, to większość osób było zupełnie nowych. Nakręcał dziewczynkę hazard tego, że nie mogła być pewna, na kogo trafi. Każde rezolutne wyciągnięcie ręki do przedstawienia się komuś było nową przygodą.
Pierwszy dzień był więc pozytywnym przeżyciem, mimo że naznaczyło go upokorzeniem nadanie Heli barw Hufflepuffu. Dopiero kolejne dni miały przynieść frustracje, fochy i inne diabelstwo lęgnące się w rozchwianej nastoletniej główce.
Jak myślisz, dlaczego Tiara Przydziału przydzieliła cię do tego domu? Jakie miało znaczenie dla ciebie przynależenie do swojego domu? Byłeś z niego dumny?
Tiara Przydziału ujrzała w niej pracowitość. Helloise z uporem nie do zdarcia wykonywała nawet te czynności, które inni uważali za nużące. Mogła godzinami przebierać ziarenka. Znajdowała komfort w siedzeniu w kucki między grządkami i wyrywaniu chwastów jeden po drugim. Uspokajała ją sumienna, mechaniczna praca. Patrzenie na efekty przepełniało Helloise satysfakcją.
Tiara Przydziału ujrzała w niej cierpliwość. Nie nudziło Helloise nigdy odmierzanie składników eliksiru kropelka po kropelce. Czekała bez marudzenia, aż wzejdą jej roślinki w uczniowskich szklarniach, pielęgnowała je niestrudzenie. Potrafiła poświęcić natychmiastową nagrodę dla wizji czegoś większego. Przy sumie jej gwałtownych pasji ta kamienna, niewzruszona cierpliwość była wręcz zadziwiająca — lecz Helloise od zawsze wiedziała, że na wielkie rzeczy będzie musiała czekać.
Tiara Przydziału ujrzała w niej determinację. Gdy robiła coś z pasji, nigdy nie zniechęcały jej niepowodzenia. Mogła powtarzać ten sam eksperyment po dwadzieścia, trzydzieści razy; nieważne, że za każdym razem wpadała na ścianę. Zawsze znajdowała w sobie siłę, żeby spróbować jeszcze raz. I jeszcze raz. I jeszcze raz. Kurczowo trzymała się tego, co raz obrała sobie za cel.
Tiara ujrzała w niej szczere i głębokie poświęcenie ideom. Ujrzała w niej zaangażowanie, stałość.
Tiara Przydziału ujrzała w niej wierność i lojalność. Tyle że nie wobec tego domu…
Bo w swoim jedenastoletnim życiu Helloise nigdy nie poczuła się tak upokorzona jak wtedy, gdy usłyszała Hufflepuff ogłoszony hucznie przed całą uczniowską bracią. Rowle była w zbyt wielkim szoku, żeby się awanturować i zanim się obejrzała, już jej zabrali Tiarę i sadzali na zydelku kolejne dziecko.
Ale Hufflepuff? Ona ma iść do domu dla zasmarkanych ofiar losu?
Jej bracia siedzieli tam w głębi sali przy stole Ślizgonów i Hela była pewna, że lada chwila rozsiądzie się dumnie między nimi. Tymczasem…
Hufflepuff.
Może Ravenclaw? To też miało w sobie jakąś godność. Ale Puchoni? Puchoni się wszystkim kojarzyli z mięczakami i frajerami, co było ostatnią rzeczą, jaką Hela Rowle chciała o sobie usłyszeć.
I w swojej szkolnej karierze nie omieszkała Puchonom dobitnie zademonstrować, co o nich myśli.
Tiara Przydziału ujrzała w niej pracowitość. Helloise z uporem nie do zdarcia wykonywała nawet te czynności, które inni uważali za nużące. Mogła godzinami przebierać ziarenka. Znajdowała komfort w siedzeniu w kucki między grządkami i wyrywaniu chwastów jeden po drugim. Uspokajała ją sumienna, mechaniczna praca. Patrzenie na efekty przepełniało Helloise satysfakcją.
Tiara Przydziału ujrzała w niej cierpliwość. Nie nudziło Helloise nigdy odmierzanie składników eliksiru kropelka po kropelce. Czekała bez marudzenia, aż wzejdą jej roślinki w uczniowskich szklarniach, pielęgnowała je niestrudzenie. Potrafiła poświęcić natychmiastową nagrodę dla wizji czegoś większego. Przy sumie jej gwałtownych pasji ta kamienna, niewzruszona cierpliwość była wręcz zadziwiająca — lecz Helloise od zawsze wiedziała, że na wielkie rzeczy będzie musiała czekać.
Tiara Przydziału ujrzała w niej determinację. Gdy robiła coś z pasji, nigdy nie zniechęcały jej niepowodzenia. Mogła powtarzać ten sam eksperyment po dwadzieścia, trzydzieści razy; nieważne, że za każdym razem wpadała na ścianę. Zawsze znajdowała w sobie siłę, żeby spróbować jeszcze raz. I jeszcze raz. I jeszcze raz. Kurczowo trzymała się tego, co raz obrała sobie za cel.
Tiara ujrzała w niej szczere i głębokie poświęcenie ideom. Ujrzała w niej zaangażowanie, stałość.
Tiara Przydziału ujrzała w niej wierność i lojalność. Tyle że nie wobec tego domu…
Bo w swoim jedenastoletnim życiu Helloise nigdy nie poczuła się tak upokorzona jak wtedy, gdy usłyszała Hufflepuff ogłoszony hucznie przed całą uczniowską bracią. Rowle była w zbyt wielkim szoku, żeby się awanturować i zanim się obejrzała, już jej zabrali Tiarę i sadzali na zydelku kolejne dziecko.
Ale Hufflepuff? Ona ma iść do domu dla zasmarkanych ofiar losu?
Jej bracia siedzieli tam w głębi sali przy stole Ślizgonów i Hela była pewna, że lada chwila rozsiądzie się dumnie między nimi. Tymczasem…
Hufflepuff.
Może Ravenclaw? To też miało w sobie jakąś godność. Ale Puchoni? Puchoni się wszystkim kojarzyli z mięczakami i frajerami, co było ostatnią rzeczą, jaką Hela Rowle chciała o sobie usłyszeć.
I w swojej szkolnej karierze nie omieszkała Puchonom dobitnie zademonstrować, co o nich myśli.
Z kim dzieliłeś dormitorium? Jak wyglądał wasz pokój? Był twoim dobrym miejscem, czy nie lubiłeś do niego wracać?
Dziewczęta, z którymi przyszło Helloise dzielić dormitorium, były sympatycznymi, kochanymi towarzyszkami. Pokrzyżowało to plany panny Rowle, która chciała przeżywać swój bolesny upadek w nienawiści do nich. Dziewczynki tymczasem dopytywały, czy wszystko u niej w porządku i wyglądały na szczerze zmartwione jej podłym nastrojem. Uprzejme gesty roztopiły wstępną nienawiść Heli, ale bynajmniej nie dokonały w niej żadnej duchowej przemiany ani nie wymazały paskudnego charakteru.
Nie nienawidziła więc swoich współlokatorek, a nawet z czasem wywiązywały się między nimi przyjazne rozmowy, lecz nie dało się nie zauważyć, że Rowle próbowała być od nich demonstracyjnie lepsza (zwykle z nędznym skutkiem, bo nie była aż takim orłem, za jakiego się miała). Interakcje z dziewczynkami z dormitorium warunkowane były humorkami Helloise. Bywały lepsze dni, gdy Rowle była przyjemna, równie jak one kochana; pokazywała się jako żywiołowa dusza towarzystwa i kreatywna inicjatorka zabaw. Wystarczyło, że obudziła się w gorszym humorze, a sam szatan z niej wychodził i nie miała skrupułów, aby ofiarami tego złego humoru uczynić Puchonki ze swojego pokoju.
Nie trzeba było dużo czasu, aby dziewczyny przestały próbować się z nią zaprzyjaźniać. Minęło trochę więcej czasu, a zaczęły jej w ogóle unikać.
Dziewczęta, z którymi przyszło Helloise dzielić dormitorium, były sympatycznymi, kochanymi towarzyszkami. Pokrzyżowało to plany panny Rowle, która chciała przeżywać swój bolesny upadek w nienawiści do nich. Dziewczynki tymczasem dopytywały, czy wszystko u niej w porządku i wyglądały na szczerze zmartwione jej podłym nastrojem. Uprzejme gesty roztopiły wstępną nienawiść Heli, ale bynajmniej nie dokonały w niej żadnej duchowej przemiany ani nie wymazały paskudnego charakteru.
Nie nienawidziła więc swoich współlokatorek, a nawet z czasem wywiązywały się między nimi przyjazne rozmowy, lecz nie dało się nie zauważyć, że Rowle próbowała być od nich demonstracyjnie lepsza (zwykle z nędznym skutkiem, bo nie była aż takim orłem, za jakiego się miała). Interakcje z dziewczynkami z dormitorium warunkowane były humorkami Helloise. Bywały lepsze dni, gdy Rowle była przyjemna, równie jak one kochana; pokazywała się jako żywiołowa dusza towarzystwa i kreatywna inicjatorka zabaw. Wystarczyło, że obudziła się w gorszym humorze, a sam szatan z niej wychodził i nie miała skrupułów, aby ofiarami tego złego humoru uczynić Puchonki ze swojego pokoju.
Nie trzeba było dużo czasu, aby dziewczyny przestały próbować się z nią zaprzyjaźniać. Minęło trochę więcej czasu, a zaczęły jej w ogóle unikać.
Czy zabrałeś ze sobą do Hogwartu jakieś zwierzątko?
Do Hogwartu Helloise wzięła ze sobą żabę i co semestr przywoziła sobie kolejną. Miała również sowę.
Do Hogwartu Helloise wzięła ze sobą żabę i co semestr przywoziła sobie kolejną. Miała również sowę.
Jakie przedmioty były twoimi ulubionymi w trakcie nauki w Hogwarcie, a na jakie nie lubiłeś chodzić?
Zielarstwo i opieka nad magicznymi stworzeniami były dwoma przedmiotami, na które Helloise chodziła z przyjemnością z tego prostego powodu, że była z nich dobra. Świetnie radziła sobie również na zajęciach z latania na miotle. Niestety te skończyły się szybko.
Wszystkie inne przedmioty napawały Helę Rowle niechęcią. Nauka sypała jej się z rąk. Miała wrażenie, że nic jej nie wychodzi, a była zbyt dumna i uparta, żeby prosić o pomoc.
Szczególnie skomplikowana była jej relacja z eliksirami. Miała do nich niezaprzeczalnie talent, a mimo to na lekcjach potykała się co krok. Eliksiry były przedmiotem wymagającym systematycznej nauki od podstaw, a Helloise koniecznie chciała uczyć się po swojemu i robić swoje rzeczy, nie to, czego oczekiwał od niej nauczyciel. Tym sposobem szybko zgubiła się w programie nauczania, ukrzyżowana przez własną ambicję i pychę.
Helloise miała na naukę eliksirowarstwa własne pomysły. Lekcje wydawały jej się banalne, więc nie uważała na nich. Chciała więcej, trudniej, mniej szablonowo. Ambicjami przerastała nie tylko program nauczania, ale przede wszystkim samą siebie. Jednocześnie uparcie nie chciała pomocy. Ja sama, ja sama — to były jej ulubione słowa. Porywała się na projekty daleko poza swoim zasięgiem, a tymczasem nieraz brakowało jej wiedzy o tym, co było przerabiane obecnie na zajęciach.
Została przez nauczyciela zapamiętana jako czarownica, która miała smykałkę do eliksirów, ale brakowało jej pokory. Dużo pokory.
Zielarstwo i opieka nad magicznymi stworzeniami były dwoma przedmiotami, na które Helloise chodziła z przyjemnością z tego prostego powodu, że była z nich dobra. Świetnie radziła sobie również na zajęciach z latania na miotle. Niestety te skończyły się szybko.
Wszystkie inne przedmioty napawały Helę Rowle niechęcią. Nauka sypała jej się z rąk. Miała wrażenie, że nic jej nie wychodzi, a była zbyt dumna i uparta, żeby prosić o pomoc.
Szczególnie skomplikowana była jej relacja z eliksirami. Miała do nich niezaprzeczalnie talent, a mimo to na lekcjach potykała się co krok. Eliksiry były przedmiotem wymagającym systematycznej nauki od podstaw, a Helloise koniecznie chciała uczyć się po swojemu i robić swoje rzeczy, nie to, czego oczekiwał od niej nauczyciel. Tym sposobem szybko zgubiła się w programie nauczania, ukrzyżowana przez własną ambicję i pychę.
Helloise miała na naukę eliksirowarstwa własne pomysły. Lekcje wydawały jej się banalne, więc nie uważała na nich. Chciała więcej, trudniej, mniej szablonowo. Ambicjami przerastała nie tylko program nauczania, ale przede wszystkim samą siebie. Jednocześnie uparcie nie chciała pomocy. Ja sama, ja sama — to były jej ulubione słowa. Porywała się na projekty daleko poza swoim zasięgiem, a tymczasem nieraz brakowało jej wiedzy o tym, co było przerabiane obecnie na zajęciach.
Została przez nauczyciela zapamiętana jako czarownica, która miała smykałkę do eliksirów, ale brakowało jej pokory. Dużo pokory.
Byłeś kibicem Quidditcha lub grałeś w szkolnej drużynie?
Jak przystało na zdrajcę domu borsuka, Helloise żenująco ostentacyjnie kibicowała w pierwszych latach Ślizgonom. Później spróbowała swoich sił w rekrutacji do puchońskiej drużyny quidditcha i to wydarzenie położyło kres jej zainteresowaniu sportem.
Nie trzeba mówić, że się nie dostała. Aplikowała na szukającą; nie chcieli jej wziąć nawet na nędznego obrońcę. Była wysportowanym dzieckiem, latała solidnie, ale na trzecim roku wszyscy w Hufflepuffie już doskonale wiedzieli, z kim mają do czynienia. Helloise wierzyła, że odmowa to spisek przeciwko niej — i poniekąd miała rację, bo nikt w drużynie nie chciał z nią grać, ale sama sobie na swoje wykluczenie zapracowała.
Na szukającego wybrali jakiegoś żałosnego smarkacza półkrwi. Ponowne upokorzenie.
W wieczór po kwalifikacjach rozwścieczona Helloise podpaliła swoją miotłę i rzuciła ją na środek pokoju wspólnego Puchonów. Żeby im pokazać… żeby im pokazać… żeby im coś pokazać.
Głównie to, że jest furiatką.
Oczywiście, miała z tego tytułu kłopoty.
Jak przystało na zdrajcę domu borsuka, Helloise żenująco ostentacyjnie kibicowała w pierwszych latach Ślizgonom. Później spróbowała swoich sił w rekrutacji do puchońskiej drużyny quidditcha i to wydarzenie położyło kres jej zainteresowaniu sportem.
Nie trzeba mówić, że się nie dostała. Aplikowała na szukającą; nie chcieli jej wziąć nawet na nędznego obrońcę. Była wysportowanym dzieckiem, latała solidnie, ale na trzecim roku wszyscy w Hufflepuffie już doskonale wiedzieli, z kim mają do czynienia. Helloise wierzyła, że odmowa to spisek przeciwko niej — i poniekąd miała rację, bo nikt w drużynie nie chciał z nią grać, ale sama sobie na swoje wykluczenie zapracowała.
Na szukającego wybrali jakiegoś żałosnego smarkacza półkrwi. Ponowne upokorzenie.
W wieczór po kwalifikacjach rozwścieczona Helloise podpaliła swoją miotłę i rzuciła ją na środek pokoju wspólnego Puchonów. Żeby im pokazać… żeby im pokazać… żeby im coś pokazać.
Głównie to, że jest furiatką.
Oczywiście, miała z tego tytułu kłopoty.
Kto był twoim najlepszym przyjacielem w czasach szkolnych? Czy ta przyjaźń przetrwała próbę czasu?
Helloise nie miała kogoś, kto byłby z nią od początku do końca szkoły. Nikogo na stałe, kto by z nią siedział na każdych zajęciach w jednej ławce. Mimo że łatwo zrażała do siebie ludzi, miała kilka szkolnych znajomości koleżeńskich bliższych i dalszych, lecz niczego, co by przetrwało próbę czasu. Chyba że liczyć braci.
Helloise nie miała kogoś, kto byłby z nią od początku do końca szkoły. Nikogo na stałe, kto by z nią siedział na każdych zajęciach w jednej ławce. Mimo że łatwo zrażała do siebie ludzi, miała kilka szkolnych znajomości koleżeńskich bliższych i dalszych, lecz niczego, co by przetrwało próbę czasu. Chyba że liczyć braci.
Zauroczyłeś się w kimś w czasach szkolnych?
Nie było jednego chłopaka, który by jej szczególnie zapadł w pamięć, ale miała swój typ. Marzeniem głupim i dziewczęcym zapatrywała się na Ślizgonów, którzy zdawali się dowodzić grupą i budzili u ludzi szacunek. Dostać zainteresowanie kogoś wysoko w szkolnej hierarchii — tym by sobie odbiła powszechną niechęć.
Nigdy nie pojawił się żaden czystokrwisty bad boy na czarnym koniu, żeby uratować ego agresywnej panienki Rowle. Poszukała więc bad boya gdzie indziej.
Nie było jednego chłopaka, który by jej szczególnie zapadł w pamięć, ale miała swój typ. Marzeniem głupim i dziewczęcym zapatrywała się na Ślizgonów, którzy zdawali się dowodzić grupą i budzili u ludzi szacunek. Dostać zainteresowanie kogoś wysoko w szkolnej hierarchii — tym by sobie odbiła powszechną niechęć.
Nigdy nie pojawił się żaden czystokrwisty bad boy na czarnym koniu, żeby uratować ego agresywnej panienki Rowle. Poszukała więc bad boya gdzie indziej.
Czy miałeś w szkole jakichś wrogów?
Na pewnym etapie cały Hufflepuff miał jej już dość, bo punkty z jej kar odejmowane były z ich wspólnej puli. Helloise potrafiła być też zwyczajnie złośliwa: sabotowała zadania grupowe, miewała chamskie odzywki.
To nie było jednak tak, że całe dnie siedziała i knuła, jak wszystkim zrobić na złość. Potrafiła zachowywać się normalnie i bardzo sympatycznie, gdy miała ku temu odpowiednie warunki, lecz tak jak łatwo nawiązywało się z nią przyjacielskie kontakty, tak samo łatwo było o wywołanie w niej głośnego niezadowolenia.
Na pewnym etapie cały Hufflepuff miał jej już dość, bo punkty z jej kar odejmowane były z ich wspólnej puli. Helloise potrafiła być też zwyczajnie złośliwa: sabotowała zadania grupowe, miewała chamskie odzywki.
To nie było jednak tak, że całe dnie siedziała i knuła, jak wszystkim zrobić na złość. Potrafiła zachowywać się normalnie i bardzo sympatycznie, gdy miała ku temu odpowiednie warunki, lecz tak jak łatwo nawiązywało się z nią przyjacielskie kontakty, tak samo łatwo było o wywołanie w niej głośnego niezadowolenia.
Kto był twoim ulubionym nauczycielem?
Dlaczego miałaby mieć ulubionego nauczyciela? Nie przepadała za nimi.
Dlaczego miałaby mieć ulubionego nauczyciela? Nie przepadała za nimi.
Zgubiłeś się kiedyś w zamku? Może odkryłeś jakieś ukryte tajemnice lub legendy związane z zamkiem?
Helloise odnalazła w Hogwarcie Pokój Życzeń. Przez jakiś czas zostawiali w nim sobie wiadomości z tajemniczym przyjacielem, którego tożsamości nigdy nie odkryła.
Helloise odnalazła w Hogwarcie Pokój Życzeń. Przez jakiś czas zostawiali w nim sobie wiadomości z tajemniczym przyjacielem, którego tożsamości nigdy nie odkryła.
Złamałeś kiedyś szkolny regulamin? Byłeś kiedykolwiek ukarany przez dyrektora lub nauczyciela? Za co?
Głównym grzechem Helloise były wagary. Notorycznie nie przychodziła na zajęcia w ogóle. Czasem po otrzymaniu kolejnej złej noty potrafiła w połowie lekcji wstać i wyjść z klasy. Była dzieckiem nieposłusznym. Często otrzymywała w związku z tym kary.
Głównym grzechem Helloise były wagary. Notorycznie nie przychodziła na zajęcia w ogóle. Czasem po otrzymaniu kolejnej złej noty potrafiła w połowie lekcji wstać i wyjść z klasy. Była dzieckiem nieposłusznym. Często otrzymywała w związku z tym kary.
Czy byłeś członkiem jakiegoś klubu lub tajnego stowarzyszenia?
Nie.
Nie.
Jakie miejsca w Hogwarcie były twoimi ulubionymi, gdzie lubiłeś spędzać czas poza lekcjami?
Najchętniej czarownica czas spędzała na terenach zewnętrznych szkoły: na błoniach, w cieplarniach. Parę razy udało jej się wymknąć do Zakazanego Lasu, który ją niezmiernie pociągał, jako że zawierał dwa słowa niezwykle bliskie jej sercu: Zakazany i Las.
Najchętniej czarownica czas spędzała na terenach zewnętrznych szkoły: na błoniach, w cieplarniach. Parę razy udało jej się wymknąć do Zakazanego Lasu, który ją niezmiernie pociągał, jako że zawierał dwa słowa niezwykle bliskie jej sercu: Zakazany i Las.
Jakie były twoje ulubione miejsca na terenie Hogsmeade do odwiedzania podczas wolnych dni? Miałeś swoją ulubioną kawiarnię lub sklepik? A może nie mogłeś brać udziału w wycieczkach, ponieważ twoi rodzice na to nie pozwolili?
Pozwolenia na wyjścia do Hogsmeade Helloise nie otrzymała, co nie dziwi. Podobnie nie powinno dziwić, że miała ten zakaz w nosie i raz na jakiś czas udawało jej się wydumać sposób, aby mimo wszystko czmychnąć.
Ostatecznie na VI roku przez Hogsmeade czmychnęła na dobre.
Pozwolenia na wyjścia do Hogsmeade Helloise nie otrzymała, co nie dziwi. Podobnie nie powinno dziwić, że miała ten zakaz w nosie i raz na jakiś czas udawało jej się wydumać sposób, aby mimo wszystko czmychnąć.
Ostatecznie na VI roku przez Hogsmeade czmychnęła na dobre.
Jakie potrawy serwowane w Wielkiej Sali były twoimi ulubionymi? Lubiłeś siedzieć przy stołach z resztą uczniów, czy uciekałeś gdzieś z talerzem?
Rzadko Helloise jadała w Wielkiej Sali, jeszcze rzadziej w towarzystwie kolegów i koleżanek z domu. Nie miała żadnego ulubionego, specjalnego jedzenia.
Rzadko Helloise jadała w Wielkiej Sali, jeszcze rzadziej w towarzystwie kolegów i koleżanek z domu. Nie miała żadnego ulubionego, specjalnego jedzenia.
Wracałeś na święta do domu czy zostawałeś w Hogwarcie?
Popisowym numerem Heli Rowle było się w okresie świątecznym rozchorować. Najlepiej raz przed świętami, żeby pojechać do domu wcześniej, a potem raz po świętach, żeby je przedłużyć. Gdy zbliżał się koniec ferii zimowych, czarownica co roku leżała w swoim łóżeczku obłożnie chora, gotowa na wizytę kapłana, który ją odprawi na tamten świat. Stawała na głowie, byle tylko nie wracać do szkoły. Naciągała do granic cierpliwość rodziców.
Popisowym numerem Heli Rowle było się w okresie świątecznym rozchorować. Najlepiej raz przed świętami, żeby pojechać do domu wcześniej, a potem raz po świętach, żeby je przedłużyć. Gdy zbliżał się koniec ferii zimowych, czarownica co roku leżała w swoim łóżeczku obłożnie chora, gotowa na wizytę kapłana, który ją odprawi na tamten świat. Stawała na głowie, byle tylko nie wracać do szkoły. Naciągała do granic cierpliwość rodziców.
Opis swoje najlepsze wspomnienie z czasów szkolnych.
Jeśli jakieś miała, to je wyparła.
(autopromocja: jeśli chcesz, tutaj może być twoje wspomnienie z Helą, dm me to ustalić szczegóły)
Jeśli jakieś miała, to je wyparła.
(autopromocja: jeśli chcesz, tutaj może być twoje wspomnienie z Helą, dm me to ustalić szczegóły)
Opisz swoje najgorsze wspomnienie z czasów szkolnych.
Ceremonia przydziału.
Ceremonia przydziału.
Jak poszło ci na egzaminach? Ściągałeś czy podszedłeś do nich uczciwie?
SUMy zdała ledwo-ledwo. Nawet nie siliła się na ściąganie; chciała mieć je jak najszybciej za sobą i jechać na wakacje. Do Owutemów nigdy nie podeszła.
SUMy zdała ledwo-ledwo. Nawet nie siliła się na ściąganie; chciała mieć je jak najszybciej za sobą i jechać na wakacje. Do Owutemów nigdy nie podeszła.
Z perspektywy czasu, jak wspominasz swój czas w Hogwarcie? Masz jakieś sentymentalne wspomnienia związane z Hogwartem, które wywołują u ciebie szczególne emocje?
Stara się nie wracać wspomnieniami do Hogwartu. Nieodtwarzane zlały się w jej pamięci w jedną, wielką, czarną palmę nieszczęścia, bólu i łez. Z czasem przyszła do niej refleksja o niektórych zachowaniach z czasów szkolnych, lecz w tamtym czasie nie potrafiła niczego zrobić inaczej. Za dużo miała w sobie wtedy emocji: żalu, urażonej dumy, samotności, niezrozumienia, upokorzenia, niespełnionych ambicji, złości. Zbyt dużo tłoczyło się w jej głowie, żeby jako nastolatka potrafiła trzeźwo ocenić sytuację i się poprawić. Nie zadręcza się toteż tymi refleksjami nadmiernie.
Stara się nie wracać wspomnieniami do Hogwartu. Nieodtwarzane zlały się w jej pamięci w jedną, wielką, czarną palmę nieszczęścia, bólu i łez. Z czasem przyszła do niej refleksja o niektórych zachowaniach z czasów szkolnych, lecz w tamtym czasie nie potrafiła niczego zrobić inaczej. Za dużo miała w sobie wtedy emocji: żalu, urażonej dumy, samotności, niezrozumienia, upokorzenia, niespełnionych ambicji, złości. Zbyt dużo tłoczyło się w jej głowie, żeby jako nastolatka potrafiła trzeźwo ocenić sytuację i się poprawić. Nie zadręcza się toteż tymi refleksjami nadmiernie.
Będąc w Hogwarcie - o czym marzyłeś? Myślałeś wtedy, że twoje życie potoczy się tak, jak się potoczyło? Kim chciałeś być w przyszłości?
Helloise nie miała jako dziecko wielkich planów, które mogłyby ją utrzymać na konkretnej ścieżce rozwoju. Nie chciała być ani żoną, ani naukowcem, ani uzdrowicielem, ani salonową damą. Pragnęła tylko mocy, aby stwarzać. Śniła jako dziecko wielkie projekty. Wiązała z patyków prototypy swoich wielkich wynalazków, mieszała eliksiry z błota i paszy dla zwierząt. Największym jej marzeniem było móc swoje pomysły urzeczywistnić. Uzupełnić świat wokół siebie o to, czego w nim brakowało i co sama chciała w nim zobaczyć.
Hogwart nie oferował jej niczego, co by ją do tego celu przybliżyło — tak sądziła.
Helloise nie miała jako dziecko wielkich planów, które mogłyby ją utrzymać na konkretnej ścieżce rozwoju. Nie chciała być ani żoną, ani naukowcem, ani uzdrowicielem, ani salonową damą. Pragnęła tylko mocy, aby stwarzać. Śniła jako dziecko wielkie projekty. Wiązała z patyków prototypy swoich wielkich wynalazków, mieszała eliksiry z błota i paszy dla zwierząt. Największym jej marzeniem było móc swoje pomysły urzeczywistnić. Uzupełnić świat wokół siebie o to, czego w nim brakowało i co sama chciała w nim zobaczyć.
Hogwart nie oferował jej niczego, co by ją do tego celu przybliżyło — tak sądziła.
O czym myślałeś, opuszczając Hogwart?
Opuszczając Hogwart, Helloise wierzyła, że jest dorosła i wie, co robi.
Opuszczając Hogwart, Helloise wierzyła, że jest dorosła i wie, co robi.
Na zakończenie dowcipnie: jakie lekcje w Hogwarcie przydały ci się najbardziej w dorosłym życiu?
Rowle powinna była w szkole odrobić lekcję o tym, że świat nie zawsze będzie się naginał do jej życzeń. Zamiast tego doszła do wniosków, że skoro nie zdoła ułożyć świata pod siebie, musi uciec we własny świat.
Rowle powinna była w szkole odrobić lekcję o tym, że świat nie zawsze będzie się naginał do jej życzeń. Zamiast tego doszła do wniosków, że skoro nie zdoła ułożyć świata pod siebie, musi uciec we własny świat.
adnotacja moderatora
Odznaka przyznana. @Helloise Rowle
dotknij trawy