05.10.2026, 23:49 ✶
Jonathan uśmiechnął się jak ktoś kto nie dość, że był w pełni świadomy swoich talentów, to jeszcze ta świadomość sprawiała mu radość większą, niż by wypadało. Zaraz jednak ten konktretny uśmiech został wymieniony na… Kolejny uśmiech, chociaż już o wiele bardziej niesforny.
– Oh no nie wiem, widzisz, od jakiegoś czasu zastanawiam się, czy przypadkiem nie dajesz mi forów. Czyżbyś robił się coraz łaskawczy na starość? A może się w kim zakochałeś? – powiedział zaczepnie. Anthony nawet nie musiał na to odpowiadać. Jeśli chodziło o kwestie ćwiczenia jego zdolności Selwyn doskonale zdawał sobie sprawę z dwóch rzeczy. Po pierwsze Anthony'emu rzeczywiście zdarzyło się kilka razy zdjąć swoją barierę umysłu, aby umilić Jonathanowi ich wspólny czas. Po drugie, Anthony podchodził do ćwiczenia aurowidzenia przez swojego partnera wściekle poważnie i nie pozwoliłby sobie na oszukanie ich treningów nie ważne jak bardzo nie kochałby Selwyna.
Jonathan przecież doskonale pamiętał, gdy, pod okiem swojego obecnego szefa, uczył się sztuki oklumencji. Wtedy kiedy jeszcze oboje byli na początku ich ministerialnej kariery. Czy Anthony brał w tamtym momencie pod uwagę lata szkolnej przyjaźni i nie męczył przesadnie swojego przyjaciela? Oczywiście że nie! Trzeba było jednal przyznać, że zapewne bez jego pomocy Jonathan nigdy nie opanowałby zdolności ochrony własnego umysłu w tak zaawansowanym stopniu.
Chociaż z drugiej strony ich najprywatniejsze chwile kiedy Jonathanowi było dane podziwiać aurę ukochanego, jak i łączącą ich nić, chociaż cudowne, wymagały od niego na tyle dużego skupienia, jako aurowidz, że można było spokojnie zaliczyć je jako zajęcie, które skutecznie rozwija jego trzecie oko.
– Oh świetnie – burknął pół na poważnie, a pół na mniej poważnie. No dobrze, możliwe że ta poważna część jego oburzenia była w tym momencie odrobinę większa, bo jeśli istniało coś czego szczerze nienawidził (poza Śmierciożercami i ich przywódcą) to były to pociagi. – Może i umrzesz mój drogi Jonathanie, ale przynajmniej umrzesz otumaniony, więc zamiast zareagować na czas po prostu zginiesz i obudzisz się już martwy! – Pokręcił głową. – Oj nie. Stanowczo się temu sprzeciwiam. Nie przyjmę żadnego eliksiru, który miałby załagodzić, co? Chyba zdrowy rozsądek, bo tym właśnie rozmawiamy. Orient Express, czy nie, pociąg to pociąg. A pociąg może się wykoleić. Może stanąć w płomieniach. Wjechać w przepaść, czy chociaż zderzyć się z innym pociągiem. Wolę już czujnie cały czas czuwać, aby nas szybko zabrać z pokładu tej parszywej bestii niż wypić coś do podaruje mi chwilowy i śmiesznie ułudny komfort. I mimo wszystko uważam, że świstokliki przynajmniej się nie wykolejają.
Westchnął cicho zdawszy sobie sprawę z tego, że ten emocjonalny monolog powinien zostać wygłoszony przez niego dopiero za kilka dni i w ramach szukania prawdziwego komfortu wyciągnął swoją stopę tak, aby czubek jego buta dotknął czubka buta Anthony'ego.
– No cóż, przynajmniej wiem, że przez kilka najbliższych dni muszę zakładać tylko swoje najlepsze kreacje. Tak, aby mieć pewność, że gdyby jednak pociąg mnie pochłonął, wszystko zapamiętają mnie jako doskonale ubranego. I uprzejmie informuję cię, że w związku z tym zamierzam ubrać czerwoną szatę w poniedziałek. – Zerknął na zegarek i uśmiechnął się. – A teraz wybacz mi, ale muszę wracać do dalszej pracy jeśli chcę się wyrobić. Potem jestem umówiony z Robertem u siebie, a ty drogi szefie.. Lepiej już zacznij myśleć o tym wynagrodzeniu, bo w tej kwestii jestem dość zachłanny.
– Oh no nie wiem, widzisz, od jakiegoś czasu zastanawiam się, czy przypadkiem nie dajesz mi forów. Czyżbyś robił się coraz łaskawczy na starość? A może się w kim zakochałeś? – powiedział zaczepnie. Anthony nawet nie musiał na to odpowiadać. Jeśli chodziło o kwestie ćwiczenia jego zdolności Selwyn doskonale zdawał sobie sprawę z dwóch rzeczy. Po pierwsze Anthony'emu rzeczywiście zdarzyło się kilka razy zdjąć swoją barierę umysłu, aby umilić Jonathanowi ich wspólny czas. Po drugie, Anthony podchodził do ćwiczenia aurowidzenia przez swojego partnera wściekle poważnie i nie pozwoliłby sobie na oszukanie ich treningów nie ważne jak bardzo nie kochałby Selwyna.
Jonathan przecież doskonale pamiętał, gdy, pod okiem swojego obecnego szefa, uczył się sztuki oklumencji. Wtedy kiedy jeszcze oboje byli na początku ich ministerialnej kariery. Czy Anthony brał w tamtym momencie pod uwagę lata szkolnej przyjaźni i nie męczył przesadnie swojego przyjaciela? Oczywiście że nie! Trzeba było jednal przyznać, że zapewne bez jego pomocy Jonathan nigdy nie opanowałby zdolności ochrony własnego umysłu w tak zaawansowanym stopniu.
Chociaż z drugiej strony ich najprywatniejsze chwile kiedy Jonathanowi było dane podziwiać aurę ukochanego, jak i łączącą ich nić, chociaż cudowne, wymagały od niego na tyle dużego skupienia, jako aurowidz, że można było spokojnie zaliczyć je jako zajęcie, które skutecznie rozwija jego trzecie oko.
– Oh świetnie – burknął pół na poważnie, a pół na mniej poważnie. No dobrze, możliwe że ta poważna część jego oburzenia była w tym momencie odrobinę większa, bo jeśli istniało coś czego szczerze nienawidził (poza Śmierciożercami i ich przywódcą) to były to pociagi. – Może i umrzesz mój drogi Jonathanie, ale przynajmniej umrzesz otumaniony, więc zamiast zareagować na czas po prostu zginiesz i obudzisz się już martwy! – Pokręcił głową. – Oj nie. Stanowczo się temu sprzeciwiam. Nie przyjmę żadnego eliksiru, który miałby załagodzić, co? Chyba zdrowy rozsądek, bo tym właśnie rozmawiamy. Orient Express, czy nie, pociąg to pociąg. A pociąg może się wykoleić. Może stanąć w płomieniach. Wjechać w przepaść, czy chociaż zderzyć się z innym pociągiem. Wolę już czujnie cały czas czuwać, aby nas szybko zabrać z pokładu tej parszywej bestii niż wypić coś do podaruje mi chwilowy i śmiesznie ułudny komfort. I mimo wszystko uważam, że świstokliki przynajmniej się nie wykolejają.
Westchnął cicho zdawszy sobie sprawę z tego, że ten emocjonalny monolog powinien zostać wygłoszony przez niego dopiero za kilka dni i w ramach szukania prawdziwego komfortu wyciągnął swoją stopę tak, aby czubek jego buta dotknął czubka buta Anthony'ego.
– No cóż, przynajmniej wiem, że przez kilka najbliższych dni muszę zakładać tylko swoje najlepsze kreacje. Tak, aby mieć pewność, że gdyby jednak pociąg mnie pochłonął, wszystko zapamiętają mnie jako doskonale ubranego. I uprzejmie informuję cię, że w związku z tym zamierzam ubrać czerwoną szatę w poniedziałek. – Zerknął na zegarek i uśmiechnął się. – A teraz wybacz mi, ale muszę wracać do dalszej pracy jeśli chcę się wyrobić. Potem jestem umówiony z Robertem u siebie, a ty drogi szefie.. Lepiej już zacznij myśleć o tym wynagrodzeniu, bo w tej kwestii jestem dość zachłanny.
Koniec sesji