• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Walia Snowdonia [29.09.72] Rust in the mountains | Astoria, Gareth

[29.09.72] Rust in the mountains | Astoria, Gareth
Dzieło sztuki
które chcesz polizać
wiek
24
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
kustoszka sztuki
Brunetka o jasnej cerze i zielonych oczach. Mierzy 166 cm wzrostu przy wadze 50 kg. Bardzo dba o swój wygląd. Poczucie estetyki rozwinięte na wysokim poziomie sprawia, że przywiązuje ogromną wagę do detali - od ubioru, przez makijaż, po dodatki. Ubraniami stara się przykryć swoją niedowagę. Jej arystokratyczna postawa, pełna powściągliwości i elegancji, dodaje jej szyku, co niektórzy odbierają jako dystans i wyniosłość.

Astoria Avery
#2
05.10.2026, 00:24  ✶  
Na terenie posiadłości zjawiła się chwilę wcześniej. Nie zdążyła nawet na dobre rozejrzeć się po otoczeniu, kiedy zatrzymała się przy bramie, czekając na Leviathana. Pogardzona przez nią cisza po całym dniu pracy okazała się zaskakująco przyjemna. Stała więc nieruchomo, pogrążona we własnych myślach, pozwalając, by kolejne sprawy przesuwały się przez jej głowę bez żadnego konkretnego porządku.
Wtedy głos mężczyzny (ale nie tego, którego się spodziewała) wyrwał ją z zamyślenia. Odwróciła się w jego stronę i przez moment przyglądała mu się uważnie, jakby dopiero teraz naprawdę go zauważyła. Na jej twarzy pojawił się delikatny, uprzejmy uśmiech, ten właściwy dla spotkań z kimś, kogo darzyło się szacunkiem, nawet jeśli nie widziało się go od dłuższego już czasu.
- Gareth? Ciebie również dobrze widzieć.
Jej spojrzenie przemknęło po jego dłoniach, ubraniu, a potem zatrzymało się na osmolonym czole. Nie musiała długo zastanawiać się, co oznaczał ten stan.
- Tak, to widać - odpowiedziała na wzmiankę o pracy, z ledwie zauważalną nutą rozbawienia. Przez chwilę patrzyła jeszcze na ślady, które przyniósł ze sobą z rezerwatu. Właściwie nie było w tym nic szczególnie zaskakującego. Ileż razy widziała Leviathana wracającego w podobnym, a czasem nawet znacznie gorszym stanie? Osmolone ubranie, zadrapania, krew, której pochodzenia lepiej było nie dociekać, zmęczenie wypisane na twarzy. Z czasem nauczyła się nawet nie pytać od razu, co się wydarzyło. Jeśli wyglądał na tyle dobrze, by samodzielnie wejść do domu, zwykle oznaczało to, że nie było powodu do paniki.
Czarownica uniosła lekko brwi, kiedy dotarło do niej, że Leviathana jednak tutaj nie ma.
- Nie mówił, kiedy wróci?
Przez chwilę zastanawiała się, co właściwie powinna zrobić. Mogła poczekać. Mogła też zostawić mu krótką wiadomość i wrócić do domu, zwłaszcza że nie miała niczego szczególnie pilnego do omówienia. Poza pytaniem, kiedy odzyska swojego smoczognika. Z drugiej strony nie pamiętała już, kiedy ostatni raz miała okazję spokojnie porozmawiać z Garethem. Nie wypadało więc po prostu zignorować jego zaproszenia, a sama również nie miała ku temu szczególnego powodu. Ostatecznie jeszcze raz spojrzała w stronę domu, po czym przeniosła wzrok na mężczyznę.
- Skoro już muszę czekać, to bardzo chętnie przyjmę propozycję herbaty - uśmiechnęła się przy tym nieco cieplej i ruszyła w stronę wskazanych przez niego schodów. - Ciężki dzień? - zapytała jeszcze, choć przypuszczała, że to bardziej dzień jak co dzień dla osoby pracującej przy smokach. Po kilku krokach jej wzrok mimowolnie ponownie zatrzymał się na jego dłoniach. Teraz, kiedy szła obok, dostrzegła wyraźniej spuchnięte kłykcie, zaczerwienienia i obtarcia, ślady popiołu i zmęczenie.
Weszła do domu bez najmniejszego zawahania, jak ktoś, komu jego rozkład dawno przestał być obcy. Nie potrzebowała wskazówek ani spojrzeń gospodarza, aby wiedzieć, którędy prowadzi droga do saloniku. Przez chwilę nic nie mówiła. Dopiero gdy minęli kolejny zakręt korytarza, spojrzała na niego z boku.
- Potrzebujesz pomocy w opatrzeniu dłoni? - zapytała, a w jej głosie nie było ani przesadnej troski, ani tej uprzejmej litości, którą zwykle okazywano komuś rannemu. Pytanie zabrzmiało rzeczowo, niemal naturalnie - jakby pomoc komuś, kto wrócił z pracy w takim stanie, była najzwyklejszą rzeczą pod słońcem.


learn the rules
then
break some
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Astoria Avery (500), Gareth Rowle (1108)




Wiadomości w tym wątku
[29.09.72] Rust in the mountains | Astoria, Gareth - przez Gareth Rowle - 17.08.2026, 22:27
RE: [29.09.72] Rust in the mountains | Astoria, Gareth - przez Astoria Avery - 05.10.2026, 00:24
RE: [29.09.72] Rust in the mountains | Astoria, Gareth - przez Gareth Rowle - Wczoraj, 17:29

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa