04.10.2026, 22:51 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.10.2026, 22:59 przez Urd Nordgersim.)
Pozwoliła sobie na swobodne przetoczenie oczu wewnątrz kształtnych oczodołów, na wspomnienie o tym, że jej samej miałoby tego brakować. Dyskomfort sprawiał jej brak dostępu do morza, tudzież jakiejkolwiek sadzawki z kryształowo czystą wodą, i to właśnie ten dyskomfort budził jej dyskomfort. Oczywiście, pozostawała nienasycona ciekawość dotycząca jej foczej formy, której ni jak nie mogła zaspokoić. Prawda jednak była taka, że Urd cieszyła się, że to nie jej przypadła w udziale ta cała heca ze skórą. Miała w głowie całkiem prawdopodobny scenariusz, w którym gdzieś kiedyś po pijaku zastawiłaby go w skazanym na porażkę zakładzie. Pod tym względem była wdzięczna losowi, że nigdy nie dała się tak przyczepić do kawałka futra.
Tymczasem Ceolsige mówiła, jak zawsze bardzo obszernie odpowiadając na jej pytanie. Kobieta pozwoliła sobie nie wtrącać się i nie dodawać, że selkie w przeciwieństwie do syren i trytonów nie mają cycków wywalonych do pozbawionego krępacji podziwiania. Nie powiedziała nic na temat rozsądnych ilości impulsów, którym Ceolsige potrafiła się poddawać, a które absolutnie rozsądne nie były. Uśmiech błądził jej po ustach, gdy sobie słuchała tej odpowiedzi z zaszytym komplementem jej obecnej sytuacji, mając też świadomość, że intryguje Ceolsige na pięć tysięcy sześćset osiemdziesiąt dwa inne sposoby. Sam fakt braku możliwości przemiany w futrzaka nie umniejszał przecież kolejce mniejszych i większych aspektów jej osoby, które przyciągały młodsza blondyneczkę wprost w jej objęcia. Sieci… dobre sobie, kto tu kogo złapał? Patrząc na ich wieloletnią historię przeróżnych przygód, Urd była niemal pewna, że statystyki przemawiały na jej korzyść.
Zamiast więc odpowiedzieć jak człowiek, odpowiedziała jej jak selkie. Otworzyła usta i pozwoliła przestrzeni rozpłynąć się w wizji podwodnego świata. Czarująca (dosłownie i w przenośni) melodia niosła ze sobą opowieść o słodkiej niewinności i tańcu dwóch rozkosznie cukierkowych, jasnowłosych syren, które po sielankowych tańcach i harcach opadły zmęczone na wielką muszlę, by spleść swoje włosy w jeden gruby, niemożliwy do przerwania kłos.
Tymczasem Ceolsige mówiła, jak zawsze bardzo obszernie odpowiadając na jej pytanie. Kobieta pozwoliła sobie nie wtrącać się i nie dodawać, że selkie w przeciwieństwie do syren i trytonów nie mają cycków wywalonych do pozbawionego krępacji podziwiania. Nie powiedziała nic na temat rozsądnych ilości impulsów, którym Ceolsige potrafiła się poddawać, a które absolutnie rozsądne nie były. Uśmiech błądził jej po ustach, gdy sobie słuchała tej odpowiedzi z zaszytym komplementem jej obecnej sytuacji, mając też świadomość, że intryguje Ceolsige na pięć tysięcy sześćset osiemdziesiąt dwa inne sposoby. Sam fakt braku możliwości przemiany w futrzaka nie umniejszał przecież kolejce mniejszych i większych aspektów jej osoby, które przyciągały młodsza blondyneczkę wprost w jej objęcia. Sieci… dobre sobie, kto tu kogo złapał? Patrząc na ich wieloletnią historię przeróżnych przygód, Urd była niemal pewna, że statystyki przemawiały na jej korzyść.
Zamiast więc odpowiedzieć jak człowiek, odpowiedziała jej jak selkie. Otworzyła usta i pozwoliła przestrzeni rozpłynąć się w wizji podwodnego świata. Czarująca (dosłownie i w przenośni) melodia niosła ze sobą opowieść o słodkiej niewinności i tańcu dwóch rozkosznie cukierkowych, jasnowłosych syren, które po sielankowych tańcach i harcach opadły zmęczone na wielką muszlę, by spleść swoje włosy w jeden gruby, niemożliwy do przerwania kłos.
Koniec sesji