03.10.2026, 00:00 ✶
Olivia zaśmiała się cicho, czując, jak wszelkie napięcie i cienie zmartwień nagle znikają pod wpływem jego czułego gestu i ciepłego, skupionego na niej spojrzenia. Przesunęła kciukiem po wierzchu dłoni Tristana, a w jej oczach rozbłysły wesołe, wyraziste iskierki. Brakowało ich ostatnio w jej oczach. Zastanawiając się nad jego pytaniem, pozwoliła sobie na dłuższą chwilę beztroski. Zapach gorącego napoju i domowego posiłku roztaczał wokół nich błogą atmosferę bezpiecznej przystani, o której oboje tak bardzo marzyli przez ostatnie tygodnie. Nie wahając się długo, zwolniła jedną dłoń i zaczęła sprawnie odpowiadać mu w języku migowym, posiłkując się przy tym miękkim, rozbawionym głosem, który brzmiał niemal jak cichy melodia.
– Wieczorami, jak byłam małą dziewczynką, ciągle marzyłam o kaczkach biegusach – powiedziała z promiennym, nieco łobuzerskim uśmiechem, wspomagając słowa dokładnymi gestami. – Mają cudownie śmieszną nazwę i są po prostu przeurocze, jak tak komicznie wyprostowane biegają po podwórku! Smukłe, zabawne, wyglądają trochę jak małe kręgle na nóżkach. A co najważniejsze, nie wymagają jakoś przesadnie dużo opieki, za to wnosiłyby całą masę radości do ogródka.
Przechyliła głowę w bok, gładząc go po ramieniu i dodając już nieco poważniejszym, choć wciąż niezwykle ciepłym tonem, w którym pobrzmiewała nuta marzycielstwa:
– No i kury to oczywiście zawsze świetny pomysł. Własne, świeże jajka każdego poranka to ogromna wygoda, zwłaszcza gdy jesień zaczyna się na dobre, a wyjścia po zapasy do wioski stają się udręką. Ale tak naprawdę nie miałam jeszcze okazji głębiej się nad tym wszystkim zastanawiać ani układać dokładnych planów. Chciałam najpierw porozmawiać o tym z tobą i sprawdzić, co ty o tym myślisz. W końcu to ma być nasz wspólny dom i nasz wspólny kawałek świata. Chcę, żebyśmy budowali go krok po kroku razem, bez pośpiechu.
Spojrzała na kubek z grzańcem, z którego wciąż unosiła się aromatyczna para, a potem znów przeniosła wzrok na Tristana. Jej palce delikatnie odnalazły jego dłoń na blacie stołu, splatając się z jego palcami w gest cichej obietnicy.
– Wiem, że przed nami jeszcze mnóstwo pracy przy remoncie, zabezpieczaniu terenu i doprowadzaniu wszystkiego do ładu. Nie musimy kupować całego stada od razu. Może po prostu zacznijmy od wyznaczenia małego fragmentu w ogrodzie, gdzie w przyszłości zbudujemy niewielki kurnik i oddzielimy przestrzeń na warzywniak? Ty zrobisz grządki na swoje ulubione zioła i warzywa, a ja przygotuję miejsce pod szklarnię. A stworzenia przyjdą z czasem, kiedy będziemy na to w pełni gotowi. Co ty na to?
– Wieczorami, jak byłam małą dziewczynką, ciągle marzyłam o kaczkach biegusach – powiedziała z promiennym, nieco łobuzerskim uśmiechem, wspomagając słowa dokładnymi gestami. – Mają cudownie śmieszną nazwę i są po prostu przeurocze, jak tak komicznie wyprostowane biegają po podwórku! Smukłe, zabawne, wyglądają trochę jak małe kręgle na nóżkach. A co najważniejsze, nie wymagają jakoś przesadnie dużo opieki, za to wnosiłyby całą masę radości do ogródka.
Przechyliła głowę w bok, gładząc go po ramieniu i dodając już nieco poważniejszym, choć wciąż niezwykle ciepłym tonem, w którym pobrzmiewała nuta marzycielstwa:
– No i kury to oczywiście zawsze świetny pomysł. Własne, świeże jajka każdego poranka to ogromna wygoda, zwłaszcza gdy jesień zaczyna się na dobre, a wyjścia po zapasy do wioski stają się udręką. Ale tak naprawdę nie miałam jeszcze okazji głębiej się nad tym wszystkim zastanawiać ani układać dokładnych planów. Chciałam najpierw porozmawiać o tym z tobą i sprawdzić, co ty o tym myślisz. W końcu to ma być nasz wspólny dom i nasz wspólny kawałek świata. Chcę, żebyśmy budowali go krok po kroku razem, bez pośpiechu.
Spojrzała na kubek z grzańcem, z którego wciąż unosiła się aromatyczna para, a potem znów przeniosła wzrok na Tristana. Jej palce delikatnie odnalazły jego dłoń na blacie stołu, splatając się z jego palcami w gest cichej obietnicy.
– Wiem, że przed nami jeszcze mnóstwo pracy przy remoncie, zabezpieczaniu terenu i doprowadzaniu wszystkiego do ładu. Nie musimy kupować całego stada od razu. Może po prostu zacznijmy od wyznaczenia małego fragmentu w ogrodzie, gdzie w przyszłości zbudujemy niewielki kurnik i oddzielimy przestrzeń na warzywniak? Ty zrobisz grządki na swoje ulubione zioła i warzywa, a ja przygotuję miejsce pod szklarnię. A stworzenia przyjdą z czasem, kiedy będziemy na to w pełni gotowi. Co ty na to?