Gdyby mógł, to by sobie teraz rekreacyjnie zapalił, ale chyba nie wypadało, nawet jeśli byli właśnie w wielkiej szklarni, gdzie było pełno roślin. A może właśnie dlatego nie powinien tego robić. Niemniej jednak, wysłuchali z Victorią tego co kobieta miała do powiedzenia i oddalili się od niej, podejmując wtedy kwestię samej Mirabelli. Atreus pokiwał głową odnośnie tego, co Lestrange miała do powiedzenia. Dokładnie tak, to że aktualnie nie mogli złapać ani O'Sullivan, ani Urquarta, było niesamowicie wręcz wygodne. Takie zbiegi okoliczności zdarzały się mało kiedy i były wprost proporcjonalnie uciążliwe.
Trochę miał nadzieję, że powie mu bardziej jak należało do Mirabelli podejść, albo jak szeroko się uśmiechnąć, ale najwyraźniej nie była to kwestia aż tak istotna i mająca wpływ na całą sytuację.
— No dobrze, brzmi jak plan. To chodźmy — ruszyli, prosto w kierunku gabinetu pani Abbott.
Bulstrode przywitał się z nią grzecznie i przedstawił się, bo może nie była świadoma jeszcze, kogo Lestrange postanowiła do zabawy zaprosić. Następnie przeszedł do pytań, poruszając kwestie, które wcześniej wypunktowała Victoria. Kiedy zauważono zniknięcie mandragor? Gdzie były przetrzymywane? Kto jako ostatni miał do nich dostęp lub je widział? Jak duże były już na tym etapie? Nie uważał, by był sens przesadnie się roztrząsać nad uprzejmościami, niemniej jednak potakiwał i aktywnie słuchał, kiedy Mirabella Abbott odpowiadała na ich pytania i wątpliwości, których nabyli po rozmowie z członkami Stowarzyszenia Herbologicznego. Na samym końcu, postanowił dopytać ją jeszcze, czy jest w stanie im powiedzieć gdzie będą mogli znaleźć Urquarta, albo jak najlepiej się z nim skontaktować, biorąc pod uwagę, że nikt inny zdawał się nie posiadać takich informacji. Nie mówiąc już o tym, że sam nie rzucił im się w oczy, kiedy chodzili korytarzami. A także, czy Aoife kontaktowała się w jakiś sposób z towarzystwem.
Akcja nieudana