Ruda pamiętała o tym, że Erik chciał opanować tę umiejętność, właśnie dlatego próbowała porozumieć się nim poprzez fale. Miała świadomość, że odebranie wiadomości zupełnie znienacka mogło nie zakończyć się sukcesem, bo nie uprzedziła go o tym, nie mógł się odpowiednio skupić, a początki bywały przecież trudne. Wiedziała jednak, że jeśli odpowiednio się przyłoży to niedługo będzie mu to szło tak świetnie, jak jej i Brennie.
Patrzyła na niego ze zmrużonymi oczami, widziała, że próbuje coś jej przekazać. Wyglądał jakby miała mu pęknąć żyłka na czole. Czy jak będzie taka stara, to też pojawi jej się taka zmarszczka? Oby nie. Skupiła się jednak na głosie w swojej głowie, no dalej Erik dasz radę. Nie powinna chyba zbyt szybko przekazywać mu tych myśli, ale w końcu udało mu się to z siebie wykrzesać. - No wuja, jeszcze trochę, a będziesz w tym całkiem niezły! - Krzyknęła z entuzjazmem, bo usłyszała kilka słów, co oznaczało za spory sukces. Cieszyła się z tego, że powoli udawało mu się osiągnąć jego cel, zawsze miło się patrzyło na to, kiedy ktoś się rozwijał.
- O, to całkiem fajnie, czyli można ich przeprowadzić, nieźle, widzisz, nie wiem jeszcze zbyt wiele o życiu, ciągle dzień pierwszy… - Niby już kilka miesięcy pracowała w BUMie, ale jeszcze nigdy nie zajmowała się podobną sprawą, w sumie szkoda, bo to mogło być ciekawym doświadczeniem, no i mogłaby się pochwalić współpracą z jakimś egzorcystą, oni na pewno byli badassami.
- Pewnie duchom się to nie podoba, kiedy ktoś ich wyprowadza. - Wybierali miejsce swojej egzystencji z konkretnego powodu (no nie do końca wybierali), nie sądziła, że podobała im się perspektywa zmiany, zwłaszcza, że z tego, co się orientowała to były miejsca w których umarli.
Nie mieli konkretnego planu na to, w jaki sposób ugryźć to po co się tu znaleźli, więc chyba najłatwiej było po prostu przeszukać okolicę, magazyn po magazynie, wtedy będą mieli pewność, że niczego nie ominęli. Ruszyła równym krokiem z Erikiem w kierunku pierwszego z magazynów.
Longbottom jak przystało na prawdziwego dżentelmena zajął się otworzeniem drzwi, to znaczy przesuwał dość ciężką zasuwę, ruszyła się dość szybko - nie ma się co dziwić, Erik był przecież wyjątkowo dobrze zbudowany fizycznie. Miała wrażenie, że ostatnio jeszcze nieco przypakował.
- To prawda, tutaj nic nie jest proste. - Rzuciła jeszcze, chociaż przecież należała do tego kółka zainteresowań wcale nie tak długo, a już zdążyła dostrzec co nieco na temat tego jak funkcjonowało. - Nie wiem, ale Dumbledore mówi, my idziemy, oby faktycznie miało to jakiś sens, bo nie lubię robić czegoś, co go nie ma. - Nie chciała w żaden sposób lekceważyć profesora, wiedział co robi, ale jednak zawsze przekazywał te informacje w taki tajemniczy sposób…
Ruda weszła do środka i zaczęła nasłuchiwać, ponoć te duchy informowały o tym, że są na miejscu.
Sukces!
rzucam na percepcję, nasłuchuję