28.09.2026, 21:50 ✶
— Nie ”jakoś” tylko ”bardzo dobrze”. Kawa zrobi swoje i wszystko pójdzie jak po maśle — skomentował Erik, posyłając przyjaciółce lekki uśmiech. — Pół miasta uznaje twoją kawę za paliwo na start kolejnego dnia na tym przebrzydłym, okropnym świecie, więc na ciebie pewnie też zadziała. — Zmarszczył na moment czoło. — To jest, o ile się na nią nie uodporniłaś od ciągłego testowania swoich mieszanek.
Biorąc pod uwagę, że do obchodów Święta Duchów zostało zaledwie kilka dni, to Figg i tak pewnie miała za sobą całą masę sesji degustacyjnych, co by móc przygotować odpowiedni zbiór napojów i przekąsek na obchody. Czy powinien się z tego powodu martwić? Jak na razie Nora miała całkiem dobrą passę i nawet udało jej się wyjść cało z opałów na Beltane… Oby i tym razem dopisało jej szczęście.
— Brenna wspominała coś o tym, co dokładnie im się przydarzyło? — dopytał Erik przyciszonym głosem. — Nie udało nam się spotkać dzisiaj rano, a jeszcze mam przed sobą wypad do doków, więc najwcześniej zobaczę ją po… Piątej po południu? A i to nie jest pewne. Przygotowania do sabatu to jeden wielki chaos.
Stłumił w zarodku ciężkie westchnienie. Czasem kuriozalne było to, że pomimo wszystkich ułatwień komunikacyjnych, jakimi mogli się cieszyć czarodzieje, spotkanie się na śniadaniu z własną siostrą mogło okazać się wyzwaniem. Wprawdzie mógł posłać jej list lub wyjca, ale… Wyrzuty sumienia chyba by go zabiły, gdyby okazało się, że akurat wyrwał ją z drzemki, na którą udało jej się znaleźć czas w kalendarzu.
— W takim razie ulokuje się przy jakimś bocznym stoliku i postaram się nie zwracać na siebie niepotrzebnej uwagi — obiecał Longbottom, gdy dowiedział się, że pomimo niespodziewanych gości klubokawiarnia i tak zostanie otwarta. — Przy odrobinie szczęścia ludzie będą zbyt ospali, żeby zastanawiać się, czemu się tak po prostu tu siedzę o tej porze.
Żadne z nich nie potrzebowało kolejnego artykułu w Proroku Codziennym, który próbowały wciskać zwykłym ludziom wierutne kłamstwa na ich temat. Lepiej by też było, gdyby nikt nie zaczął rozpytywać o ekspertów od mugoli.
— Ile cię tak właściwie nie będzie i… Ma tu przyjść do nich ktoś jeszcze? W sensie, ktoś, kto zajmie się nimi bardziej ”profesjonalnie” — spytał, zerkając w stronę obcych jegomościów, recytujących pod nosem bezsensowne, jakby się wydawało, ciągi liczb.
Biorąc pod uwagę, że do obchodów Święta Duchów zostało zaledwie kilka dni, to Figg i tak pewnie miała za sobą całą masę sesji degustacyjnych, co by móc przygotować odpowiedni zbiór napojów i przekąsek na obchody. Czy powinien się z tego powodu martwić? Jak na razie Nora miała całkiem dobrą passę i nawet udało jej się wyjść cało z opałów na Beltane… Oby i tym razem dopisało jej szczęście.
— Brenna wspominała coś o tym, co dokładnie im się przydarzyło? — dopytał Erik przyciszonym głosem. — Nie udało nam się spotkać dzisiaj rano, a jeszcze mam przed sobą wypad do doków, więc najwcześniej zobaczę ją po… Piątej po południu? A i to nie jest pewne. Przygotowania do sabatu to jeden wielki chaos.
Stłumił w zarodku ciężkie westchnienie. Czasem kuriozalne było to, że pomimo wszystkich ułatwień komunikacyjnych, jakimi mogli się cieszyć czarodzieje, spotkanie się na śniadaniu z własną siostrą mogło okazać się wyzwaniem. Wprawdzie mógł posłać jej list lub wyjca, ale… Wyrzuty sumienia chyba by go zabiły, gdyby okazało się, że akurat wyrwał ją z drzemki, na którą udało jej się znaleźć czas w kalendarzu.
— W takim razie ulokuje się przy jakimś bocznym stoliku i postaram się nie zwracać na siebie niepotrzebnej uwagi — obiecał Longbottom, gdy dowiedział się, że pomimo niespodziewanych gości klubokawiarnia i tak zostanie otwarta. — Przy odrobinie szczęścia ludzie będą zbyt ospali, żeby zastanawiać się, czemu się tak po prostu tu siedzę o tej porze.
Żadne z nich nie potrzebowało kolejnego artykułu w Proroku Codziennym, który próbowały wciskać zwykłym ludziom wierutne kłamstwa na ich temat. Lepiej by też było, gdyby nikt nie zaczął rozpytywać o ekspertów od mugoli.
— Ile cię tak właściwie nie będzie i… Ma tu przyjść do nich ktoś jeszcze? W sensie, ktoś, kto zajmie się nimi bardziej ”profesjonalnie” — spytał, zerkając w stronę obcych jegomościów, recytujących pod nosem bezsensowne, jakby się wydawało, ciągi liczb.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞