Może jej na tych pieniądzach nie zależało. Albo nie były jej potrzebne, więc nie sprawdzała konta regularnie. Jeśli jeździła do bratanicy za granicę, to istnieje możliwość że to ona wszystko cioteczce sponsorowała — wzruszył ramionami. Przełożył jeszcze parę papierów w sekretarzyku, próbując zostawić wszystko tak jak było, chociaż wątpił by ktokolwiek zwracał na to szczególną uwagę. Mieszkanie było zabezpieczone, ale sprawa i tak stała w miejscu, nikt więc nie miał powodu by tutaj zaglądać. — Nawet mi nie mów takich rzeczy — mruknął jeszcze ponuro i wrócił do pokoju dziennego.
Zakład Pogrzebowy, okej. Ciekawe, bo zaraz po tym zaczęły się regularne wypłaty, więc może to jakiś punkt, gdzie go zwerbowali? Na pewno będzie wypadało pogadać z tym zakładem — westchnął. Pomógł jej rozstawić krąg do widmowidzenia, a potem oparł się o podłokietnik wypierdzianej przez Falco kanapy, czekając aż wyjdzie z transu.