25.09.2026, 20:28 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.09.2026, 20:30 przez Anthony Shafiq.)
Był zdziwiony, że stanęła w jego obronie. Kamienica miała się dobrze, co Shafiq składał na karb sąsiedztwa biblioteki Parkinsonów, niemniej jej głos - być może pierwszy raz od zawsze - przyniósł mu wiele ulgi i autorefleksji. Jego… ich stosunek z rodzicami był trudny. Byli w tym razem, zwłaszcza teraz, gdy Thomas odszedł. Każde z nich wiodło oddzielne życie, ale odkąd Jackie powróciła do Anglii, ich ścieżki mogły, a nawet powinny przecinać się częściej. Z założenia Anthony był zapracowanym człowiekiem, a jego zaangażowanie w konflikt… cóż, tylko dokładało mu obowiązków. Nie chciał oczywiście żony, bo zbyt łatwo można by było wychwycić magią fałsz tej relacji. Nie miał siły adorować, dbać, doglądać, a zakładał, że nawet przy przejrzystym układzie w kolorze łagodnej lawendy, kobieta która zdecydowałaby się towarzyszyć mu publicznie, nie chciałaby aby poświęcał jej mało uwagi.
Wrócił do jedzenia pysznych potraw, które przez moment straciły swój smak, a potem nagle znów go nieco odzyskały. Nie zakładał, że kiedykolwiek przyzna się rodzicom do swoich realnych preferencji, ale siostrze? Być może kiedy wojna przeminie, a jemu udałoby się znaleźć kogoś, kto byłby w stanie z nim wytrzymać.
Być może wtedy jej powie.
Ujął kielich wina i wzniósł za to bezgłośny toast, marząc - mimo wszystko - by ta kolacja skończyła się jak najszybciej.
Wrócił do jedzenia pysznych potraw, które przez moment straciły swój smak, a potem nagle znów go nieco odzyskały. Nie zakładał, że kiedykolwiek przyzna się rodzicom do swoich realnych preferencji, ale siostrze? Być może kiedy wojna przeminie, a jemu udałoby się znaleźć kogoś, kto byłby w stanie z nim wytrzymać.
Być może wtedy jej powie.
Ujął kielich wina i wzniósł za to bezgłośny toast, marząc - mimo wszystko - by ta kolacja skończyła się jak najszybciej.
Koniec sesji