- Tak, dobrze, być może znajdziemy coś ciekawego. - Ruda lubiła współpracować z Erikiem. Dosyć często zdarzało im się łączyć siły podczas wykonywania zadań dla Zakonu, a do tego był z nią podczas tamtego, nieszczęsnego Beltane, miała wrażenie, że to ich nieco do siebie zbliżyło. Wspólna niedola łączyła, czy coś. - Tak, to prawda, zbyt wielu mugoli będzie kręciło się po okolicy. - To mogło powodować pewne komplikacje, będą musieli bardziej uważać na to, czy ktoś całkiem przypadkiem ich nie obserwuje.
- Wygląda strasznie. - Heath próbowała odezwać się do Longbottoma w jego głowie, pamiętała, że chciał się nauczyć fal, które ona całkiem niedawno opanowała z Brenną, odbiła się jednak od ściany, albo tak jej się wydawało.
Nie do końca podobała jej się forma tego budynku. Wood lubiła przepych, spędziła sporo czasu w różnych hotelach podróżując z matką po świecie i ten typ architektury do niej nie przemawiał, widziała w swoim życiu dużo piękniejsze hotele.
- Będą musiały się wyprowadzić, chociaż chyba nie mogą? - Niekoniecznie była pewna, że to co mówiła miało sens. Duchy raczej przylegały do tych miejsc, w których umarły, więc będą musiały przywyknąć do towarzystwa mugoli, tak jak mówił Erik, albo uda im się ich przepędzić, chociaż niekoniecznie wierzyła w to, że bogacze przestaną inwestować w rozwój tego miejsca. Miało stać się studnią bez dna.
Przeniosła wzrok w stronę magazynów, które mieli przeszukać. Aktualnie nie zachęcały do tego, aby je zwiedzać, więc mogli być spokojni o to, że nikt nieproszony nie pojawi się w tym miejscu, co było sporym ułatwieniem podczas wykonywanego przez nich zadania.
- Nie wiem, może wejdźmy do pierwszego lepszego i zobaczmy jak to wygląda w środku? Później będziemy kombinować dalej. - Mogli sobie rozważać, gdzie wypadało szukać sprawców zamieszania, ale dopóki nie znajdą się w budynku będą wiedzieć jak klarowała się sytuacja.
- Miałam do czynienia z duchami wtedy w Szkocji, na tym zamku, co stwierdziliśmy, że fajnie byłoby go kupić, nie były przyjaźnie nastawione, to znaczy były, zaprosiły mnie na przyjęcie, ale przy okazji chciały zamrozić. - Oczywiście udało jej się uniknąć zamarznięcia, ale przez chwilę było całkiem niebezpiecznie. - Mam nadzieję, że to, co czai się tutaj jest nieco bardziej przyjazne. - Nie, żeby bała się tego, co czekało na nich w środku. Heather była przecież kurewsko odważna.