24.09.2026, 15:18 ✶
—23/10/1972—
Kruk dostarczył wiadomość w godzinach porannych. Kolor atramentu, gruba ministerialna papeteria i pieczęć z trójgłowym smokiem nie pozostawiała złudzeń kto sobie o czymś przypomniał.
Drogi Bertie,
ostatnia prosta do obchodów Samhain powita mnie lada moment pociągowym smarem, gdyż obowiązki wobec kraju wyganiają mnie z Anglii nad urokliwe szwajcarskie jezioro. Niemniej, nawiązując do tradycji własnych, nawet jeśli dość świeżych, chciałbym złożyć u Ciebie mój drogi przyjacielu serdeczne zapytanie w sprawie grzanego wina na sabacie w Little Hangleton. Niezwykle zasmakował mi grzaniec pańskiego pomysłu, i choć sam nie jestem wielkim miłośnikiem takiego sposobu zaserwowania trunku, sądzę, że na ostatni z październikowych wieczorów byłby on doskonały zwłaszcza przez wzgląd na późną godzinę i jesienną aurę spotkania.
Poza smoczym winem, produktem niemalże flagowym wynikłym z naszego tandemu, rozmyślałem nad dwiema innymi opcjami, łagodniejszymi dla podniebienia lub adekwatnymi dla osób nieletnich i na służbie. Chciałbym zaproponować smaki oparte kolejno o białe wino i może sok winogronowy: Złote Jabłko i Świt z czego pierwsza z nowych propozycji w oczywisty sposób nawiązywałaby do jeszcze niezbyt nagłośnionej naszej fundacyi, zaś drugie byłoby szczęśliwie pozbawione możliwości nadużycia go. Rozważałem różne efekty, zainspirowany dymem płynącym z nozdrzy. Czy dymek nad trunkiem mógłby układać się w kształt szarlotki? Albo przy napitku bezalkoholowym, czy zmysły nie mogłyby nas przekonać, że świat jest zaiste miejscem pełnym uroku? Choćby na moment, choćby na krótki błysk brokatu.
Wygląd stoiska i dystrybucja oczywiście pozostałaby po mojej stronie, w kwestii finansowej dogadalibyśmy się, abyś oczywiście nie był stratny. Chciałbym umieścić znak firmowy łyżeczki w widocznych miejscach, aby ludzie wiedzieli gdzie szukać ich poza sabatem. Wracam dopiero 27, ale z powodzeniem możesz się kontaktować w sprawach logistyki z moim sekretarzem Lazarusem Lovegoodem. Listy do mnie odczytam niestety dopiero po powrocie, ale przez te kilka dni do 31 może też uda nam się spotkać?
ostatnia prosta do obchodów Samhain powita mnie lada moment pociągowym smarem, gdyż obowiązki wobec kraju wyganiają mnie z Anglii nad urokliwe szwajcarskie jezioro. Niemniej, nawiązując do tradycji własnych, nawet jeśli dość świeżych, chciałbym złożyć u Ciebie mój drogi przyjacielu serdeczne zapytanie w sprawie grzanego wina na sabacie w Little Hangleton. Niezwykle zasmakował mi grzaniec pańskiego pomysłu, i choć sam nie jestem wielkim miłośnikiem takiego sposobu zaserwowania trunku, sądzę, że na ostatni z październikowych wieczorów byłby on doskonały zwłaszcza przez wzgląd na późną godzinę i jesienną aurę spotkania.
Poza smoczym winem, produktem niemalże flagowym wynikłym z naszego tandemu, rozmyślałem nad dwiema innymi opcjami, łagodniejszymi dla podniebienia lub adekwatnymi dla osób nieletnich i na służbie. Chciałbym zaproponować smaki oparte kolejno o białe wino i może sok winogronowy: Złote Jabłko i Świt z czego pierwsza z nowych propozycji w oczywisty sposób nawiązywałaby do jeszcze niezbyt nagłośnionej naszej fundacyi, zaś drugie byłoby szczęśliwie pozbawione możliwości nadużycia go. Rozważałem różne efekty, zainspirowany dymem płynącym z nozdrzy. Czy dymek nad trunkiem mógłby układać się w kształt szarlotki? Albo przy napitku bezalkoholowym, czy zmysły nie mogłyby nas przekonać, że świat jest zaiste miejscem pełnym uroku? Choćby na moment, choćby na krótki błysk brokatu.
Wygląd stoiska i dystrybucja oczywiście pozostałaby po mojej stronie, w kwestii finansowej dogadalibyśmy się, abyś oczywiście nie był stratny. Chciałbym umieścić znak firmowy łyżeczki w widocznych miejscach, aby ludzie wiedzieli gdzie szukać ich poza sabatem. Wracam dopiero 27, ale z powodzeniem możesz się kontaktować w sprawach logistyki z moim sekretarzem Lazarusem Lovegoodem. Listy do mnie odczytam niestety dopiero po powrocie, ale przez te kilka dni do 31 może też uda nam się spotkać?
A.J. Shafiq