22.09.2026, 10:20 ✶
Wiedza Mony o smokach była ekspercka, a eksperta zawsze się miło słuchało. Ze właściwym wsparciem naukowym, odpowiednim zapleczem, Rowle by mogła razem z nim dołączyć do grona badaczy na Uniwersytecie Londyńskim. Przez dotlenienie podobno ludziom przychodziły do głów dobre pomysły. To chyba był jeden z nich.
Kiedy Mo skończyła mówić, Ari spojrzał na nią na tyle przenikliwie, ile potrafił. W końcu był fizycznie wycieńczony, lecz jego umysł… on miał się lepiej niż kiedykolwiek w mieście. Cholera, może to był dobry sposób na wspomaganie pracy naukowej? Gdyby takie spacery stały się regularne, mógłby nawet tak napisać doktorat, może nawet habilitację! Najpierw wędrówka, wykończenie organizmu, pobudzenie umysłu do pracy, a potem… byłby niepokonany.
– Nie myślałaś może, żeby podzielić się swoją wiedzą z innymi? Przecież każdy głupi wie, że kompletnie marnujesz się w Ministerstwie. Mówiłem ci o Uniwerku Londyńskim, nie? – Mówił. Wiele razy. Wiele godzin. Gadał o tym jak najęty przez trzy dobre dni. Skończyło się, gdy zaczął gadać o uniwersytecie w łóżku. To już chyba było dla Mony za wiele. – Mają tam katedrę filozofii natury i alchemii. Wiesz, kto by się im tam przydał? Smokolożka. Cholernie dobra smokolożka, śmiem twierdzić, że jedna z najlepszych w Anglii. No i teoretycznie byśmy pracowali razem. Wciąż można się zgłaszać, bodajże do dziesiątego listopada.
Parsknął głośno, gdy Mona zaczęła się nad nim użalać. Trochę mu się to podobało, ale musiał jednocześnie okazać jej, że jest dzielny i wytrzyma wymagającą wędrówkę.
– Nie narzekałem, prawda. No ale tam to ty robisz większość roboty za mnie. A nie mogę przecież poprosić, żebyś mnie wniosła na punkt widokowy. – W sumie nie był taki pewny, czy Mo nie dałaby rady. Przekonał się ostatnimi czasy, że była bardzo… krzepka.
Kiedy Mo skończyła mówić, Ari spojrzał na nią na tyle przenikliwie, ile potrafił. W końcu był fizycznie wycieńczony, lecz jego umysł… on miał się lepiej niż kiedykolwiek w mieście. Cholera, może to był dobry sposób na wspomaganie pracy naukowej? Gdyby takie spacery stały się regularne, mógłby nawet tak napisać doktorat, może nawet habilitację! Najpierw wędrówka, wykończenie organizmu, pobudzenie umysłu do pracy, a potem… byłby niepokonany.
– Nie myślałaś może, żeby podzielić się swoją wiedzą z innymi? Przecież każdy głupi wie, że kompletnie marnujesz się w Ministerstwie. Mówiłem ci o Uniwerku Londyńskim, nie? – Mówił. Wiele razy. Wiele godzin. Gadał o tym jak najęty przez trzy dobre dni. Skończyło się, gdy zaczął gadać o uniwersytecie w łóżku. To już chyba było dla Mony za wiele. – Mają tam katedrę filozofii natury i alchemii. Wiesz, kto by się im tam przydał? Smokolożka. Cholernie dobra smokolożka, śmiem twierdzić, że jedna z najlepszych w Anglii. No i teoretycznie byśmy pracowali razem. Wciąż można się zgłaszać, bodajże do dziesiątego listopada.
Parsknął głośno, gdy Mona zaczęła się nad nim użalać. Trochę mu się to podobało, ale musiał jednocześnie okazać jej, że jest dzielny i wytrzyma wymagającą wędrówkę.
– Nie narzekałem, prawda. No ale tam to ty robisz większość roboty za mnie. A nie mogę przecież poprosić, żebyś mnie wniosła na punkt widokowy. – W sumie nie był taki pewny, czy Mo nie dałaby rady. Przekonał się ostatnimi czasy, że była bardzo… krzepka.
Too close to the Sun
You warned me, Father
That if I flew too high
I would fall.
You warned me, Father
That if I flew too high
I would fall.