Zanotowała sobie wszystko, co zanotować było warto, robiąc wielkie znaki zapytania przy Urquarcie i Aoife, bo rzeczywiście zdawali się być kluczowymi osobami: pan wkurwiający zastępca przewodniczącej oraz wiekowa czarownica o ogromnej wiedzy, zajmująca się mandragorami…
– Oczywiście – odparła mu i uniosła nieznacznie głowę, za to spojrzenie już dużo bardziej. – Nie mam czasu tutaj odpracowywać członkostwa – dodała, prostując się nieco. Czy to nie było oczywiste…? Po to miała pieniądze, by z nich korzystać, nawet jeśli jej podejście było takie, że niespecjalnie chciała wydawać swoją fortunę na lewo i prawo, a znacznie bardziej cieszyły ją przemyślane zakupy.
Udało im się zaczepić jakiegoś członka towarzystwa, ale nie miał im nic ciekawego do opowiedzenia. Victoria i to sobie zanotowała – że nie każdy w ogóle tutaj wiedział o nieszczęsnej pustynnej odmianie, która zaginęła. W ten sposób dość leniwie przeszli do kolejnej szklarni, gdzie Victoria niczym ten sęp wypatrywała kolejnej „ofiary” do przepytania. Udało jej się dostrzec kogoś, kto nie wyglądał na urobionego w ziemi (czyli bogacza) i podeszli, tym razem ona zadawała swoje pytania, klasycznie: o dzień zaginięcia mandgragor, o być może jakieś plotki o włamaniu, o Ólafura Urquarta oraz Aoife O'Sullivan i tak dalej…
// Próba 2 – Charyzma ◉◉○○○, członek Towarzystwa Herbologicznego
Słaby sukces...