21.09.2026, 01:28 ✶
Przeszła za Anthonym do sali balowej, którą przerobiono chwilowo na jadalnię. Wszystko wydawało się przygotowane z najwyższą starannością i normalnie może by to zatkało usta co bardziej marudzącym członkom rodziny, jednak nie ich matce. Czegokolwiek by nie zrobili, to jeśli nie było to dokładnie to, czego od nich oczekiwała, nie mieli zbytnio wyjścia innego, niż wysłuchanie, co też znowu uznała za absolutnie konieczne do wytknięcia swoim dzieciom. Jedynie Thomasowi udało się uciec przed matczynym gderaniem, jednak opcja ucieczki w zaświaty była niezbyt pociągająca dla Jackie. Nie zdziwiło jej więc to, że matka nie wytrzymała nawet jednego dania, by zacząć swój rytuał odbierania przyjemności z jedzenia. Mimo wszystko, gdyby zakładała się z Anthonym, ile czasu minie, zanim się pani Shafiq odpali, zapewne przegrałaby z kretesem, bo miała zbyt optymistyczną nadzieję, że chociaż da im cokolwiek zjeść.
Cisnęło jej się na usta pytanie, czy to naprawdę konieczne, aby akurat jej zmarłego męża wspominać przy stole, gdzie słuchają tego jej dzieci, jednak ugryzła się w język, zamiast tego starając się zmienić temat i nabijając na widelec marchewkę, bo tylko na jedzeniu mogła się wyżyć. Nawet jeśli czasami korciło po prostu dźgnąć matkę widelcem, żeby odwrócić jej uwagę od zaplanowanej w głowie agendy. Zbyt silny protest tylko by matkę nakręcił, na dłuższe i głośniejsze utyskiwanie w temacie, więc siłą woli powstrzymała niezadowolenie gotujące się w niej i zamiast tego wybrała temat, który miał być chociaż przez chwilę neutralny.
— Ostatnio sama zajmowałam mu sporo czasu planowaną renowacją kamienicy po pożarze. Dorzucając cały chaos, jaki panuje teraz w ministerstwie, Anthony pewnie nie ma nawet chwili spokoju. — Rzuciła spokojnie, chociaż niezbyt się to zgadzało z prawdą. Nie paplała Anthonyemu nad uchem o tym, co zamierzała zrobić z kamienicą, chociaż po cichu jakieś plany powoli układała. Było to jednak dobrą wymówką na ten moment i wstępem, by przenieść rozmowę na temat, jaki sobie obrała za cel.
— Swoją drogą, sama planowałaś remont w domu, jak idzie? — Miała nadzieję, że chociaż na chwilę będą mieli przerwę w ostrzale. Byleby dotrwała ta przerwa, chociaż na tyle długo, żeby mogli chociaż trochę zjeść we względnym spokoju. Bo że jakimś przeklętym trafem rozmowa znowu zatoczy koło do tego samego tematu, była pewna. Czasami chciała znać jakieś zaklęcia, które pozwoliłyby wymazać matce z pamięci to, że koniecznie chciała kogoś do czegoś przymusić. Ileż spokoju świat by dzięki temu zyskał!
Cisnęło jej się na usta pytanie, czy to naprawdę konieczne, aby akurat jej zmarłego męża wspominać przy stole, gdzie słuchają tego jej dzieci, jednak ugryzła się w język, zamiast tego starając się zmienić temat i nabijając na widelec marchewkę, bo tylko na jedzeniu mogła się wyżyć. Nawet jeśli czasami korciło po prostu dźgnąć matkę widelcem, żeby odwrócić jej uwagę od zaplanowanej w głowie agendy. Zbyt silny protest tylko by matkę nakręcił, na dłuższe i głośniejsze utyskiwanie w temacie, więc siłą woli powstrzymała niezadowolenie gotujące się w niej i zamiast tego wybrała temat, który miał być chociaż przez chwilę neutralny.
— Ostatnio sama zajmowałam mu sporo czasu planowaną renowacją kamienicy po pożarze. Dorzucając cały chaos, jaki panuje teraz w ministerstwie, Anthony pewnie nie ma nawet chwili spokoju. — Rzuciła spokojnie, chociaż niezbyt się to zgadzało z prawdą. Nie paplała Anthonyemu nad uchem o tym, co zamierzała zrobić z kamienicą, chociaż po cichu jakieś plany powoli układała. Było to jednak dobrą wymówką na ten moment i wstępem, by przenieść rozmowę na temat, jaki sobie obrała za cel.
— Swoją drogą, sama planowałaś remont w domu, jak idzie? — Miała nadzieję, że chociaż na chwilę będą mieli przerwę w ostrzale. Byleby dotrwała ta przerwa, chociaż na tyle długo, żeby mogli chociaż trochę zjeść we względnym spokoju. Bo że jakimś przeklętym trafem rozmowa znowu zatoczy koło do tego samego tematu, była pewna. Czasami chciała znać jakieś zaklęcia, które pozwoliłyby wymazać matce z pamięci to, że koniecznie chciała kogoś do czegoś przymusić. Ileż spokoju świat by dzięki temu zyskał!